Zadbaj więc o siebie

Z Krzysztofem Skrzypczakiem, kierownikiem przychodni akademickiej UAM, rozmawia Jolanta Lenartowicz

Od jak dawna zajmuje się pan akademickim zdrowiem?

Od roku 1982, a kierownikiem przychodni uniwersyteckiej jestem od roku 1986. Czyli w sumie 31 lat mam akademików to znaczy studentów i pracowników z UAM pod swoją opieką. Kiedy rozpoczynałem pracę, byłem w szpitaliku akademickim, a i poza nim, w przychodniach, takim lekarzem „do wszystkiego” i zajmowałem się głównie studentami. Potem, w miarę zdobywania doświadczeń, obejmowałem opieką również coraz szersze kręgi pracowników nauki.

To wystarczająco długo, aby powiedzieć, kim byli pana pacjenci na początku tego wieloletniego „dyżuru”, czym się charakteryzowali, z jakimi problemami przychodzili. I co się w tej mierze zmieniło: rodzaj chorób, sposób chorowania, sposób dbałości o zdrowie?

Trudno to określić precyzyjnie. Mogę powiedzieć, że ten obraz widzę teraz wyraźniej; przez mój gabinet przewijały się tysiące osób. Mogłem zaobserwować, co czas, jego wpływ, robi z człowiekiem. Widzę teraz jasno, że zdrowie … się zmienia, nie jest kategorią statyczną.

Po tych doświadczeniach może pan powiedzieć, jakie dolegliwości dokuczały i dokuczają środowisku akademickiemu. Które schorzenia dominują?

Boję się generalizować. Wydaje się jednak, że teraz z jednej strony bardziej dba się o zdrowie, ale równocześnie używa się dużo chętniej uniwersalnego usprawiedliwiania się: a bo ja nie mam czasu. To znaczy: nie mam czasu na dostrzeganie sygnałów, jakie przeciążony organizm wysyła na krótko przed tym, zanim powie stop. Często pracuje się na dwu etatach, goni bez oddechu za punktami, publikacjami, dowodami uznania naukowych dokonań. Pędzimy, pędzimy, pędzimy. Bez spacerów, wolnych chwil, refleksji, spotkań z przyjaciółmi, w ogóle bez czasu dla siebie.

Komu i co dokucza najbardziej?

Te same w zasadzie bolączki i zdrowotne usterki, które nie oszczędzają reszty społeczeństwa. A więc te wynikające z braku umiaru przede wszystkim. Czyli zmiany zwyrodnieniowe, nasilane tym, że nasze kręgosłupy są biedne, katowane nadmiernie długim siedzeniem, co jest głównym wrogiem zdrowego układu kostnego. Ta dysproporcja pomiędzy czasem przesiedzianym przy biurku, komputerze, nad książką w stosunku do przyjaznej zdrowiu, w tym i kręgosłupowi, pozycji jest bardzo, bardzo dla nas niekorzystna. A już choćby krótkie, ale regularne przerwy, spacer, przejażdżka rowerem, pływanie, taniec, bieg mają zbawienne działanie. Wojciech Oczko, doktor medycyny i filozofii, nadworny lekarz królów polskich, Zygmunta III Wazy i Stefana Batorego zwykł mówić: ruch potrafi zastąpić wszystkie leki, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu. To chyba nie jest trudna do zastosowania terapia?

Coraz więcej osób ma nadwagę, której skutki są zgubne. Akademicy też?

Też, oczywiście. Medycyna w miarę uporała się z zagrożeniem płynącym ze schorzeń układu krążenia, zwłaszcza z zawałami. Szkoda, że wielu pacjentów cudem odratowanych tak lekceważy ten sukces, odstawia leki, wraca do zgubnych nawyków i wnet przez to niszczy zwycięstwo medycyny nad zawałami.

Coraz powszechniejsza jest też cukrzyca

Choroba ta postępuje powoli, ale jej skutki są nieodwracalne, czynią spustoszenia, na które medycyna nie ma cudownego leku. Dlatego leczyć ją trzeba uprzedzająco, z rozsądku, zanim narobi szkód w naczyniach, w oczach, nerkach... Niestety często lekarskie zalecenia są „modyfikowane” przez doktora Google. Doceniam to, że wielu pacjentów w kontaktach z Internetem poszerza swoją wiedzę, ale w dużym stopniu ulega też poczuciu swojej „wszechwiedzy” medycznej, która każe się potem leczyć „po swojemu”.

Trwają wakacje – czy pana podopieczni potrafią skutecznie, z pożytkiem dla zdrowia wypoczywać? Bo przecież niełatwo przestawić się z trybu „działam” na tryb „odpoczywam”. Czy istnieje tu jakiś przepis, instrukcja? A może wypoczywanie jest sztuką?

Nie ma sztywnego modelu, ale z pewnością zasadą numer jeden jest umieć się odciąć do pracy, od telefonu i spędzać czas na oglądaniu świata wokół, na rozmowach z ludźmi, na zamyśleniach, refleksjach, ruchu. Trzeba tylko dopasować do siebie właściwe dawki wypoczywania. Twój urlop musi być twoim urlopem, przez ciebie zaplanowanym. To nie ma być obowiązkowa udręka, tylko radość.

Kto ma największy problem z wypoczywaniem?

Ci, którzy o siebie nie dbają. Może więc by spróbowali tego lata choć trochę bardziej się postarać?