Historyk powinien pomóc zrozumieć

Szanowni Państwo, jest mi miło poinformować, że Senat UAM na posiedzeniu w dniu 26 czerwca 2017 roku przyznał medal „Palmae Universitatis Studiorum Posnaniensis” zasłużonej pani profesor naszej uczelni: Annie Wolff-Powęskiej – powiedział rektor UAM prof. Andrzej Lesicki.

Profesor Anna Wolff-Powęska jest znakomitą humanistką, politologiem i historykiem. Badaczką dziejów niemieckiej myśli politycznej i kultury politycznej Europy Środkowo-Wschodniej. Przez wiele lat pełniła funkcję dyrektor Instytutu Zachodniego. Jest doskonałym naukowcem, należy do grona najwybitniejszych, czynnych i zasłużonych profesorów naszej uczelni – podkreślił rektor – Proszę przyjąć wyrazy naszego wielkiego szacunku i poważania – Gratuluję tego wyróżnienia, dziękując za lata poświęcone naszej uczelni. Pragnę jednocześnie złożyć najserdeczniejsze życzenia dalszych znakomitych sukcesów na wszystkich polach działalności oraz długich lat życia w zdrowiu, szczęściu i pomyślności. Ad multos annos, Pani Profesor! Laudację poprzedzającą akt wręczenia wygłosił prof. Andrzej Stelmach, dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa. Odczytał również akt nadania tytułu. Czuję się niezwykle zaszczycona tym pięknym wyróżnieniem – mówiła prof. Wolff-Powęska – Jestem przede wszystkim dłużnikiem naszej uczelni. Uniwersytetowi zawdzięczam bowiem możliwość kontynuacji dwóch moich pasji badawczych: historii i politologii, pozornie odległych od siebie dyscyplin. Jedna koncentruje się przecież na przeszłości, druga na teraźniejszości. Obie obowiązują jednak te same reguły badawcze i konieczność oddzielenia nauki od polityki. Polityka idzie bowiem na skróty, działa na efekt, w pośpiechu, upraszcza, liczy na emocje. Polityka jest grą interesów, walką o władzę, ma inne cele i perspektywy. Jej działania dokonują się w świetle jupiterów. Badania historyczne wymagają fachowej wiedzy, kierują się względami racjonalnymi, wykluczają doraźność, potrzebują ciągłości, systematyczności, koncentracji i nade wszystko wyciszenia.

Żyjemy w czasach coraz większego napięcia między nauką a polityką. Rola historyka zmieniła się znacznie od czasów Herodota, który w badaczach historii upatrywał strażników pamięci i dziejopisów bohaterskich czynów. Problem stosunku między obiektywizmem badacza i partyjnością, między zaangażowaniem i dystansem, nauką i polityką stał się bardziej kompleksowy. Polityka, która w swym działaniu kieruje się interesem partykularnym wykorzystuje często historię jako broń wymierzoną w przeciwnika. Szukanie prawdy i zrozumienia wyznacza sens poznawania historii. Dlatego warunkiem dobrego sąsiedztwa w Europie jest przekazanie młodemu pokoleniu szacunku dla prawdy i przekonania, że najważniejsza jest odpowiedzialność za wyciągnięcie odpowiednich wniosków z przeszłości dla przyszłości. Pamięć może być bowiem przestrzenią pojednania, może jednak również antagonizować. Wybór zależy od nas samych.

Brak stabilności, przewidywalności świata, utrata poczucia bezpieczeństwa i stabilnego dotąd w miarę podziału ról międzynarodowych, wszystko to sprawia, że narody poszukują potwierdzenia i akceptacji własnej tożsamości w wybranych segmentach przeszłości. Przeszłość można rozliczyć, odsunąć, usprawiedliwić, przezwyciężyć, rozprawić się z nią poprzez zemstę lub procedury sądowe lub dialog. Odgórne sterowanie pamięcią może być niebezpieczne. Historia to nie religia, nie uznaje dogmatów, zakazów, nie zna tabu. Może być niewygodna, nie jest tożsama z moralnością. Rolą historyka jest tłumaczyć, pomóc zrozumieć, a nie chwalić czy piętnować. Historia nie jest kategorią prawną. W wolnym, demokratycznym państwie ustalanie prawd historycznych nie należy ani do parlamentu, ani do wymiaru sprawiedliwości.

Jednocześnie trzeba nam pogodzić się z faktem, że w zglobalizowanym świecie historyk jest tylko jednym z aktorów oferujących wiedzę. Wyzwaniem są zróżnicowane media pamięci, oferujące wiele gadżetów historycznych. Bywa, że historyk czuje się jak sprzedawca strojów kąpielowych na plaży nudystów. Mimo to podstawowe jego funkcje pozostają niezmienne. Trzeba więc nam wrócić do przesłania Joachima Lelewela sprzed dwustu lat. Podkreślał on walory „pracowitości niezmordowanej” i przypominał historykowi, by starał się o „naukowe usposobienie, do filozoficznych działań wprawy nabywał, krytyczne zdolności doskonalił i dokładał usilności, aby mógł się osobiście poszczycić charakterem tym, jaki sama historia mieć powinna”.