TEMATY I ABSTRAKTY WYSTĄPIEŃ Drukuj

TEMATY i ABSTRAKTY

dr hab. Hanna Appel (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu), Z dziejów pamięci wyborczej okresu późnej republiki rzymskiej

prof. UAM dr hab. Katarzyna Balbuza (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Memoratywne znaczenie numizmatów rzymskich. KIlka spostrzeżeń na temat nummi restituti  

Numizmaty restytucyjne ukazywały się za cesarzy z dynastii Flawiuszy i Antoninów. Ich nazwa wywodzi się od słowa „restituit”, które niekiedy w pełnej, innym razem w mniej lub bardziej skróconej formie widniało na ich rewersach. Dyskusja nad funkcją (funkcjami) cesarskich emisji restytucyjnych toczy się od XVI wieku, a nad próbami interpretacji tego zespołu głowiło się już wielu badaczy. Na przykładzie restytucji Tytusa, który zainaugurował zwyczaj emisji restytucji, Referentka zastanowi się nad ich funkcją memoratywną.

dr Michał Baranowski (Uniwersytet w Białymstoku), Pamięć i kreatywność łacińskich źródeł opisujących kryzys III wieku

Kryzys III wieku stanowi niewątpliwie jeden z największych tematów badań nad Rzymem antycznym. Jednym z podstawowych problemów jest uboga baza źródeł literackich, która w większości ogranicza się do brewiariów i anonimowej Historia Augusta, a w mniejszej części do źródeł greckich (Zosimos, Malalas, Zonaras et consortes). W swoim wystąpieniu spróbuję pokazać, że dotychczasowe badania oparte w przeważającej mierze na analizie tekstów łacińskich (w mniejszym stopniu greckich) nie są w stanie odpowiedzieć na wiele kluczowych pytań dotyczących epoki kryzysu, choćby takich jak jego przyczyny, a także przebieg. Przyczynę słabości upatrywać będę przede wszystkim w wierze historyków w wirtualną Kaisergeschichte. Ten XIX-wieczny byt zajmuje w historiografii znacznie za dużo miejsca, a jego istnienie prowadzi wręcz do kuriozalnych wniosków (grecka wersja Kaisergeschichte – A. Cameron). Wystąpienie będzie więc próbą wykazania, że pamięć łacińskiej historiografii na temat kryzysu III wieku jest raczej tworem IV-wiecznych brewiarzystów, a nie historycznym opisem. 

dr Anastazja Baukowa (Uniwersytet Lwowski), Uwiecznione sny. Motyw snu w literaturze antycznej

Sen, jako nieodłączny stan każdego człowieka, próbowali wyjaśniać antyczni filozofowie, historycy i naturaliści. Tak jak bogowie – w mniemaniu autorów greckich i rzymskich – przemawiali w snach do ludzi, tak antyczni autorzy zachowali w swoich pracach opisy snów różnych ważnych osobistości i za ich pośrednictwem przemawiali do swoich czytelników bądź też próbowali ich ostrzegać. Temat snu i jego opisy były znane w literaturze antycznej od bardzo dawna. Znajdujemy je już w „Iliadzie", a „Żywoty równoległe" są wręcz nasycone świadectwami działalności podświadomości. Z drugiej strony ciekawy jest fakt, że Plutarch nie wprowadził motywu snu do każdego z żywotów i nie każdy sen trafił do jego dzieła. Czym jest zatem sen dla historyka? Centralne miejsce mojego wystąpienia zajmie analiza prawdziwości snu i prawdy pamięci o nim, jak również jego historycznego opisu. 

 

dr hab. Piotr Berdowski (Uniwersytet Rzeszowski)Sic agitur censura et sic exempla parantur (Ovid. Fasti 6.647-8). Głos w dyskusji na temat cenzury w Rzymie za panowania Augusta

 

Postać P. Vediusa Polliona, ekwity z bliskiego otoczenia cesarza Augusta, została utrwalona w zbiorowej pamięci Rzymian w jednoznacznie negatywnym świetle. Pollio jest przedstawiony w tradycji literackiej jako okrutnik i sadysta. Jednocześnie te same źródła wspominają o przyjacielskich relacjach ekwity z Augustem, a świadectwa epigraficzne, monety i zabytki archeologiczne dowodzą, że princeps miał do Polliona pełne zaufanie powierzając mu zadania w Azji Mniejszej i Grecji bezpośrednio po bitwie pod Akcjum. Demonstracyjny akt pośmiertnego zburzenia domu Polliona w Rzymie będący suwerenną decyzją Augusta komplikuje ten obraz. Niniejszy referat jest próbą odpowiedzi na pytanie jakie były przyczyny decyzji Augusta zerwania z Pollionem i w jaki sposób decyzja princepsa stała się katalizatorem narodzin czarnej legendy Polliona, narracji która nigdy nie została zakwestionowana w starożytności.

dr Andrzej B. Biernacki (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu)Święci - męczennicy w Novae w świetle źródeł archeologicznych

dr Ewa Bugaj (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), O starożytnych i współczesnych działaniach w sferze pamięci na wybranych przykładach rzymskiego kolekcjonerstwa i współczesnych muzeów sztuki antycznej

W rozważaniach, które chcę podjąć na konferencji Meministi? z perspektywy wiedzy archeologa i historyka sztuki starożytnej, proponuję zajęcie się zwięźle zarówno wątkiem pamięci w świecie rzymskim, jak i pamięcią o tym świecie we współczesności. Uczynić to pragnę na podstawie namysłu z jednej strony nad rzymskim kolekcjonerstwem jako sposobem na kreowanie pamięci, a z drugiej w odniesieniu do wybranych współczesnych, wiodących zachodnich muzeów sztuki antycznej, których jednym z istotnych celów są właśnie działania w sferze pamięci. Zagadnienie zamierzam zaprezentować w oparciu o dane dotyczące rzeźby. Rzeźbę antyczną postrzegać należy jako emblematyczną kategorię źródeł, definiującą rozwój archeologii klasycznej/ historii sztuki starożytnej od początków jej zaistnienia jako dyscypliny naukowej u zarania XIX wieku. Co więcej, to właśnie rzeźba antyczna pozostaje także emblematyczną kategorią tzw. wysokiej sztuki w zachodniej tradycji muzealnej, gdyż w toku swej nowożytnej historii nabrała ona charakteru autonomicznego, i w zasadzie funkcjonuje tak samo jak dzieła sztuki, zatem jej odbiór bardzo się skomplikował i jest uwikłany w różne narracje. Analizy porównawcze konstruowania współczesnych wystaw rzeźby starożytnej pokazują, że pomimo rozmaitych minionych i obecnych tendencji przywłaszczania antyku, ekspozycje we wiodących placówkach muzealnych pozostają najbliżej rozwoju światowych akademickich studiów klasycznych i służą rozpowszechnianiu wiedzy, co jednak nie jest działaniem bezproblemowym, biorąc pod uwagę poszerzające się spektrum odbiorców. Tradycyjnie muzeum funkcjonowało jako kulturowy autorytet, strażnik cennych kolekcji, opracowywanych przez znawców i udostępniany tym, którzy chcieli się z nimi zapoznawać. Natomiast w bardzo szybko zmieniających się społeczeństwach świata zachodniego odwiedzający muzea nie chcą już najczęściej słuchać jednej narracji o przeszłości, ale są zainteresowani zarówno rozmaitym opowiadaniem o niej, jak i eksplorowaniem różnorodnych jej aspektów. Pragnąc uchronić się przed zbyt uproszczonym i popularnym przekazem, muzea, moim zdaniem, mają wielką rolę do odegrania właśnie głównie jako instytucje, poprzez które pamięć jest konstruowana, organizowana, przekazywana, a w określonych sytuacjach potęgowana lub osłabiana. To może działać i na poziomie intelektualnym, ale równie ważny jest etyczny, emocjonalny oraz estetyczny. Z kolei dynamicznie rozwijające się w ostatnich latach badania nad, szeroko to określając, kulturą wizualną antyku, w tym szczególnie rzeźbą, oraz przesunięcie tych badań z tradycyjnych rozważań skupionych na kwestiach - przedstawienie a jego model, odniesienie, na dociekania dotyczące problemu – przedstawienie a starożytny zleceniodawca, a przede wszystkim odbiorca, przyniosły liczne nowe interpretacje dzieł antycznych i pokazały możliwości zbliżania się do takiego ich rozumienia, oceniania i odbioru, jakie mogło być udziałem starożytnych ludzi. Dotyczą tego również studia nad sposobami patrzenia na dzieła, studia nad ich odbiorem oraz reagowaniem na nie, a pamięcią, podejmowane w odniesieniu do rzeźby antycznej i prowadzone zarówno w oparciu o skrupulatną analizę tekstów starożytnych, jak i dane archeologiczne, co na gruncie takich rozważań jest niezbędne. Można powiedzieć, iż w aktualnym dyskursie dotyczącym sztuki rzymskiej ścierają się sposoby jej analizowania i interpretowania, które wynikają z podejść kontekstowo-historycznych oraz estetyczno-interpretatywnych. Bazując na wynikach powyższych badań, a w szczególności tych, które dotyczą zwyczaju kolekcjonowania dzieł plastyki rzeźbiarskiej (niejednokrotnie pochodzących z grabieży) przez Rzymian i roli tych artefaktów w kreowaniu pożądanej ówcześnie pamięci (i miejsc pamięci), oraz przesłankach, jakie z tych studiów wynikają dla wiedzy o samych kolekcjonujących, w wystąpieniu postaram się zarysować jedynie wybrane zagadnienia z zakresu rzymskiego kolekcjonerstwa schyłku republiki i początków cesarstwa. Spojrzenie na owo rzymskie kolekcjonowanie spróbuję skonfrontować z wybranymi współczesnymi ekspozycjami rzeźby rzymskiej, podejmując namysł nad tym czy muzea sztuki starożytnej mutują od tradycyjnych strażników przeszłości do miejsc przeszłość przywołujących, do miejsc pamięci, które są żywe i dynamiczne.

mgr Katarzyna Całus (Akademia im. Jana Długosza w Częstochowie), Afera Wettiusza w 59 roku p.n.e. – zapomniany epizod z dziejów późnej republiki

Rok 59 obfitował w Rzymie w wydarzenia polityczne. Na uboczu intensywnej rywalizacji o władzę w państwie między dominującymi w senacie optymatami a triumwirami, wiele emocji wzbudziła także tzw. afera Wettiusza, czyli rzekomy spisek na życie Pompejusza. Wettiusz, wezwany, aby wyjaśnić sprawę, oskarżył o udział w intrydze wielu czołowych optymatów. Afera nie została jednak wyjaśniona, ponieważ wtrącony do więzienia Wettiusz prawdopodobnie został tam zamordowany. Celem autorki będzie próba wyjaśnienia czy w ogóle doszło do spisku, kto ewentualnie byłby zainteresowany zawiązaniem takiej konspiracji i jakimi motywami mógł się kierować. W szerszym kontekście autorka przedstawi także wpływ, jaki zeznania Wettiusza wywarły na sytuację polityczną w Rzymie.  

dr Mariusz Ciesielski (Bydgoszcz), Milczenie źródeł archeologicznych jako przejaw akulturacji Swebów w hiszpańskiej Gallecji

Dzieje germańskiego plemienia Swebów w Hiszpanii są słabo udokumentowane archeologicznie i gdyby nie źródła pisane, popadliby w zapomnienie i nie wiedzielibyśmy nawet, że kiedykolwiek istnieli. W tym kontekście przypadek Swebów w hiszpańskiej Gallecji wydaje się niezwykle intrygujący. Na konferencji w Madrycie w 1985 r. Alberto Ferreiro napisał: „The Sueves do not exist, archaeologically speaking”, aczkolwiek – jak sam zaznaczył, że była to hiperbola – to jednak niezbyt oddalona od rzeczywistości, gdyż pamięć o Swebach dla badaczy jest wciąż „ziemią nieznaną”. Rodzi się zatem pytanie, dlaczego tak się stało? Swebowie w Gallecji jako plemię, nie dość, że pozostawili po sobie stosunkowo niewielki osad archeologiczny, to został on dodatkowo zatarty kilkusetletnim superstratem panowania Arabów. Być może do nadzwyczaj słabej reprezentacji źródeł archeologicznych przyczyniły się specyficzne właściwości tamtejszej gleby, która nie sprzyja zachowaniu się materiału organicznego. Spowodowało to pewnego rodzaju zaciemnienie obrazu świadczącego o obecności swebskiej w Gallecji. Wpływ na skromną materialną spuściznę ich osadnictwa wywarła także długotrwała relacja między nimi a Hiszpanorzymianami. Rozpoczęła się od burzliwej wczesnej fazy konfliktu pomiędzy zdobywcami a ludnością miejscową, po stopniowo polepszające się stosunki spowodowane niezmiennym otoczeniem iberyjskim i utrwaleniem tych więzi z wcześniejszymi mieszkańcami. Efekt tych oddziaływań doprowadził do asymilacji i ujednolicenia się dominującej politycznie i militarnie ludności, która liczebnie stanowiła mniejszość w stosunku do populacji zajętej prowincji i ograniczenia ilości śladów materialnych, które dziś są silnym tego odbiciem.

mgr Roman Deiklser (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu)Pamięć o namiestnikach rzymskich w Judei przed pierwszym powstaniem żydowskim 

Judea od 6 r. po Chr. była jedną z prowincji rzymskich. Przez 60 lat, do czasu wybuchu wojny żydowskiej, urząd namiestnika piastowało tam łącznie 14 osób. Celem wystąpienia będzie próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak niewiele o nich wiadomo.

dr Michał N. Faszcza (Akademia Sztuki Wojennej w Warszawie/Akademia Humanistyczna im. A. Gieysztora w Pułtusku), In memoriam milites Romani. Formy upamiętniania zmarłych jako przejaw zmiany mentalności obywateli pełniących służbę wojskową u schyłku republiki rzymskiej

Choć z punktu widzenia przemian zachodzących w wojskowości republikańskiego Rzymu kluczowym momentem okazała się II wojna punicka (218–201 przed Chr.), to I w. przed Chr. przyniósł istotną zmianę w zakresie postrzegania służby wojskowej. Do tej pory upamiętnianie kariery militarnej cechowało wyłącznie wodzów, co jest zrozumiałe wziąwszy pod uwagę obowiązujący system formowania sił zbrojnych opierający się na zaciągu powszechnym. Sprawiało to, że każdy pełnoletni obywatel płci męskiej był potencjalnym żołnierzem, a służba wojskowa stanowiła jeden z obowiązków, a zarazem przywilejów związanych z posiadaniem obywatelstwa.  W efekcie dokonania militarne przez długi czas nie znajdowały odbicia w formie wystawianych monumentów nagrobnych i umieszczanych na nich inskrypcji, z charakterystycznym wyjątkiem wodzów budujących przy ich wykorzystaniu karierę polityczną i sławę rodu. U schyłku republiki zaczęły się natomiast pojawiać przedstawienia nagrobne zwykłych obywateli, w których eksponowano przebieg służby wojskowej. Kluczowego znaczenia nabierają zatem odpowiedzi na następujące pytania: (1) Jakie elementy nawiązujące do sfery militarnej zaczęły pojawiać się na późnorepublikańskich nagrobkach? (2) Jaka była skala tego zjawiska? (3) Co spowodowało powstanie wspomnianej tendencji? (4) Czy stanowi ona podstawę do przedstawienia tezy o postępującej militaryzacji społeczeństwa w okresie wojen domowych? (5) Czy była ona znakiem pogłębiającej się profesjonalizacji sił zbrojnych, czy jej źródła można się dopatrywać w innego typu procesach społecznych?  Rozstrzygnięcie powyższych kwestii ma istotne znaczenie nie tylko z punktu widzenia historii militarnej republiki, ale również społecznej, ekonomicznej i kulturowej.

dr Paweł Filipczak (Uniwersytet Łódzki), Pamięć o najdawniejszych dziejach Antiochii w świetle Mowy na cześć Antiochii retora  Libaniusza

Antiochikos (Mowa XI), napisana przez retora Libaniusza (IV w. n.e.), została ogłoszona publicznie w trakcie igrzysk olimpijskich zorganizowanych w Antiochii, prawdopodobnie w roku 356 n.e. Jest to utwór apologetyczny, należący do gatunku zwanego enkomionem, kreujący pozytywny, i zarazem dalece przerysowany, wizerunek największego miasta Syrii, jednocześnie jednej z faktycznych stolic imperium rzymskiego. Mowa XI liczy w sumie 272 paragrafy i zajmuje mniej więcej pięć razy więcej miejsca, aniżeli najbardziej znany enkomion miejski, jakim jest Pochwała Rzymu Eliusza Arystydesa. W tym długim tekście widać prawdziwe bogactwo tematów i wątków, w sumie składających się na wizerunek miasta idealnego: mowa tu m.in. o geografii i warunkach naturalnych, topografii i urbanistyce, radzie miejskiej, mieszkańcach oraz o historii. Celem referatu jest analiza tych fragmentów Mowy XI (głównie paragrafy 42–104), w których Libaniusz przedstawia swoją wizję najstarszych dziejów miasta, włączając w nie postaci mitologiczne oraz przedstawiając rolę Aleksandra Wielkiego i Seleukosa I Nikatora w założeniu miasta. W referacie zostaną skonfrontowane wyobrażenia Libaniusza z innymi przekazami źródłowymi, głównie bizantyńskiego kronikarza Jana Malalasa (VI w.) oraz, na tyle, na ile okaże się to możliwe, ze współczesnym stanem badań, określonym głównie raportami archeologicznymi.

prof. UZ dr hab. Andrzej Gillmeister (Uniwersytet Zielonogórski), Annales Maximi. Przeszłość Rzymu pomiędzy pismem, pamięcią a rytuałem

Referat będzie poświęcony zagadnieniom związanym z interakcją pomiędzy pismem, rytuałem a pamięcią w kulturze rzymskiej. Pretekstem do podjęcia rozważań jest casus zapisków prowadzonych przez pontyfików i opublikowane w osiemdziesięciu księgach przez pontyfika Publiusza Mucjusza Scewolę, który według świadectwa Cycerona jako ostatni wywiązywał się z obowiązku ich spisywania. Wystawiane przez wieki na widok publiczny nie służyły Rzymianom za kronikę wydarzeń historycznych. Pełniły funkcje wynikające z roli, którą odgrywali w Rzymie ich twórcy – kapłani. Odnosiły się więc nie do historii Urbs, ale do stosunku Rzymian i bogów. Ich spisywanie oraz wystawianie należy rozpatrywać w kategoriach rytualnych. Mamy do czynienia z rytualizacją pamięci, bo to, co było zapisywane przechodziło przez ramy zadań pontyfików oraz rytualizacji pisma służącego tym samym zadaniom. Jednocześnie przypadek annales maximi wskazuje, że historiografia rzymska, u której podstaw leżą, nie może być analizowana tylko z literackiego punktu widzenia, bo wywierały na nią duży wpływ elementy rytualne oraz pamięć zbiorowa przechowująca wspomnienie mitycznej przeszłości Rzymu.

mgr Piotr K. Głogowski (Uniwersytet Wrocławski), Ἀπομνημονεύω: Wprowadzenie przekazu a jego wartościowanie

W wystąpieniu zostaną przedstawione spostrzeżenia dotyczące problemu, którym Autor zajmował się już wcześniej (konferencja Colloquia Baltica Iranica, 5-7.12.2015, Rzucewo; artykuł pt. The Epitaph of Cyrus in the Light of Ancient Greek Sources w planowanym tomie pokonferencyjnym), wraz z jego uzupełnieniem o dodatkowe materiały źródłowe oraz umieszczeniem w szerszym kontekście kwestii wykorzystania źródeł u autorów klasycznych. Pisarze greccy, wprowadzając w swoich pracach cytaty z dzieł innych autorów posługują się zazwyczaj słowami φημί lub λέγω: “X powiada, że...”. Niekiedy jednak sięgają w tym celu po słowa o znaczeniu o wiele bardziej złożonym. Przykładem, któremu zostanie poświęcone wystąpienie jest słowo wprost odnoszące się do pamięci: ἀπομνημονεύω. Słownik Liddel-Scott-Jones (1996: 210) podaje, że słowo to ma kilka znaczeń, m.in.: 1) relate from memory; 2) remember, call to mind. Tym właśnie terminem Strabon wprowadza przekaz Arystobulosa z Kassandrei (FGrH 139 F 51b ap. Strab. 15.3.7), jednego z towarzyszy Aleksandra, kiedy chce przytoczyć treść epitafium, jaki miał się rzekomo znajdować na grobowcu Cyrusa. Wykorzystanie tego słowa było jedną z okoliczności, które skłoniły D. Stronacha, kierownika wykopalisk w Pasargadach, do odrzucenia przekazu Arystobulosa dotyczącego inskrypcji - przypuszczał on bowiem, że wykorzystanie tego słowa w tym miejscu mogłoby świadczyć o chęci zdystansowania się od świadectwa tego przekazu i wskazania na jego niewielką wartość: Just what we should understand from the qualification 'from memory' is not clear. The likelihood that this normally reliable observes was uncomfortable with the details of this part of his testimony does at least come to mind (D. Stronach, Of Cyrus, Darius and Alexander: A New Look at the "Epitaphs" of Cyrus the Great [w:] R. Dittmann et al. (red.), Variatio Delectat: Iran und der Westen. Gedankschrift für Peter Calmeyer, Münster 2000: str. 681 uw. 2). Czy istotnie wprowadzenie przekazu za pomocą słowa odnoszącego się do czyjejś pamięci ma tu właściwość wartościującą? Przeanalizowano wykorzystanie słowa ἀπομνημονεύω w korpusie zachowanych tekstów greckich pod kątem tego, czy może ono być rozumiane w sposób obniżający wartość danego przekazu oraz czy może zwracać uwagę na rolę pamięci w wykorzystaniu źródeł w literaturze klasycznej sięgając również po inne przykłady wartościowania przekazu źródeł.

dr Dorota Gorzelany (Muzeum Narodowe w Krakowie), Wątki epickie a malarstwo wazowe na przykładzie wybranych przedstawień motywów homeryckich

Muza jako córka Mnemozyne-Pamięci przekazuje aojdowi opowieść o dawnych wydarzeniach, zaś jego rolą jest upowszechnianie jej wśród słuchaczy. Z racji formy oralnej wczesnych eposów greckich mamy do czynienia ze swobodnym kształtowaniem treści przez poetę, którego zadaniem jest stworzenie spójnej fabuły, zrozumiałej dla odbiorców, z zachowaniem jej zasadniczej cechy – prawdziwości. Ta jednak wprowadza wariancyjność treści w przypadku dążenia do uzupełnień czyli drobiazgowego przedstawienia wydarzeń lub dopasowania ich do lokalnej tradycji. Pamięć o czynach bogów i ludzi przekazana przez Homera w Iliadzie i Odysei miała kluczowe znaczenie dla formowania kultury i społeczeństwa greckiego. W okresie klasycznym stanie się bazą dla rozwoju tragedii wprowadzającej do znanych opowieści nowe wątki. Rozbieżności treściowe w poszczególnych wersjach tradycyjnych opowieści oddają zabytki malarstwa wazowego. W referacie omówiona zostanie ikonografia scen homeryckich w odwołaniu do treści eposów. Ze względu na niezmienność ich głównej struktury przeanalizowane zostaną wątki i postaci drugoplanowe, ukazane w przedstawieniach z okresu archaicznego i klasycznego, co pozwoli wskazać, jak kształtowały się w danym okresie wersje opowieści oraz zastanowić się nad interpretacją wprowadzanych zmian.         

dr Dominika Grzesik (Uniwersytet Wrocławski), Delfickie inskrypcje honoryfikacyjne jako źródło pamięci o elitach miejskich

Inskrypcje są nieocenionym źródłem informacji w badaniach nad zjawiskiem pamięci w świecie starożytnym. Ich głównym celem było bowiem upamiętnienie wybitnych jednostek za czyny i postawę względem lokalnej społeczności. Teksty inskrypcji i uchwał honoryfikacyjnych wyryte na stelach i ścianach budynków przetrwały przez wieki, podczas gdy ludzie i miasta, o których w nich mowa, dawno odeszli do przeszłości. Dzięki inskrypcjom pamięć o nich jednak trwa. W trzydziestu sześciu inskrypcjach honoryfikacyjnych z Delf przetrwała pamięć o kilkunastu najznamienitszych rodach, których członkowie sprawowali najwyższe funkcje w mieście i urzędy kapłańskie w świątyni Apolla. W swym wystąpieniu chciałabym zaprezentować wyniki badań nad rolą i pozycją delfickich elit w społeczeństwie sprawdzając, czy w Delfach w II w. n.e. wystąpiło zjawisko gromadzenia władzy w rękach kilku najważniejszych rodów, jak to miało miejsce w innych częściach Grecji. Delfijczycy przez długi czas posiadali monopol na sprawowanie urzędów kapłańskich w sanktuarium, dzięki czemu możliwe było przestudiowanie kwestii dziedziczenia funkcji kapłańskich w obrębie rodziny. Ponadto, analiza rodzin delfickich i donacji dokonanych przez nie na rzecz miasta i świątyni umożliwiła prześledzenie roli kobiet w społeczeństwie Delf. Od I w. n.e. znacznie zwiększyła się liczba lokalnych euergetek poświadczonych w inskrypcjach, co było wynikiem wzrostu ich znaczenia i zaangażowania się w życie lokalnej społeczności.

mgr Michał Halamus (Uniwersytet Wrocławski), Pamiętaj skąd pochodzisz! Tradycja mitrydatejska w polityce władców klienckich Rzymu z północnych wybrzeży Morza Czarnego

W pierwszej połowie V w. p.n.e. doszło do zjednoczenia się kolonii greckich znajdujących się na terenach wschodniego Krymu i Półwyspu Tamańskiego w jeden organizm państwowy zwany Królestwem Bosporańskim. Pod koniec II w. p.n.e. ostatni władca z dynastii Spartokidów został usunięty z tronu, a władzę nad Królestwem przejął Mitrydates VI Eupator – król Pontu i zaciekły wróg Rzymian. Pomimo ostatecznej porażki w wojnach z Rzymem, jego potomkowie zdołali utrzymać swoją pozycję, tworząc nową królewską dynastię. Mitrydates VI kreował swój oficjalny wizerunek podkreślając swoje perskie korzenie, równocześnie nawiązując do tradycji greckiej. Jako Pers używał oficjalnego Achemenidzkiego tytułu „Król Królów – Basileus Basileion” a na jego monetach znajdowały się przedstawienia ciał niebieskich. Natomiast jako Grek pozował na młodego Aleksandra Wielkiego, Dionizosa lub Heraklesa. Po śmierci tego hellenistycznego władcy, Królestwo Bosporańskie przestało stanowić część Pontu, ponownie stając się oddzielnym bytem państwowym. Jednak następcy Eupatora – jego syn Farnakes, wnuczka Dynamis i kolejni władcy, byli zmuszeni do prowadzenia ostrożnej polityki względem Imperium Romanum. Jako jego klienci starali się okazywać swoją przyjaźń i podporządkowanie względem Rzymian, nie rezygnując przy tym z nawiązywania do swoich pontyjsko/perskich korzeni.

dr Piotr Jagła (Poznań), Mnemosyne i wszechwiedza bogów wobec skłonności człowieka do zapominania własnych złych uczynków

W wystąpieniu zostanie przeanalizowany fragment 17,51 Diodora, opowiadający o rozmowie Aleksandra z kapłanem Zeusa-Ammona w Siwie. Tekst rozumiany i tłumaczony dosłownie jest niezrozumiały, dlatego wymaga nowego podejścia. Omawiana scena jest podobna do tej, w której Tyberiusz rozmawia ze swoim dawnym znajomym. Aleksander rozmawia tu ze zwykłym kapłanem, który mógłby być jego poddanym. Z drugiej zaś strony przez kapłana przemawia sam król bogów Zeus, dla którego Aleksander równie dobrze mógłby być zwykłym śmiertelnikiem. Analiza pokaże kilka spraw. 1) Zeus-Ammon jest tu przede wszystkim Zeusem z panteonu helleńskiego i porównuje własny czyn z tym, którego miałby się dopuścić Aleksander. 2) W Siwie doszło do adopcji Aleksandra na syna Zeusa-Ammona. 1). 3) Jego „boskie pochodzenie” dotyczy również jego ojca Filipa, który, jak wszyscy Temenidzi-Argeadzi, miał wywodzić się od Heraklesa, syna Zeusa. 4) Odpowiedź króla bogów na pytanie króla Macedończyków może i powinna być tłumaczona w inny sposób, co diametralnie zmienia jej sens. 5) Zeus informuje Aleksandra, że z konsekwencji wspomnianego czynu, o którym ten wolałby, żeby ludzie o nim nie wiedzieli i go nie pamiętali, wyzwoli go osiągnięcie pełnej boskości. Dla ludzi był on bowiem zakazany i ściągał straszliwą zemstę bogów. Tym samym motywuje Aleksandra, aby wykorzystał swój boski, odziedziczony po ojcu Filipie, potencjał.  

dr Daria Janiszewska-Sieńko (Uniwersytet Zielonogórski), Damnatio memoriae w rzymskiej sztuce i ikonografii doby Sewerów

W referacie zostanie przedstawiona praktyka damnatio memoriae w rzymskiej rzeźbie, malarstwie, numizmatyce oraz szeroko pojmowanej ikonografii w latach 193-235, czyli w okresie panowania dynastii Sewerów. Ukazując rozmaite źródła o charakterze ikonograficznym Referentka zaprezentuje, jak wyglądały skutki stosowania tej procedury dla dzieł ówczesnej sztuki i jak sankcje potępiające pamięć polityków i członków rodziny cesarskiej wpływały na rzymską politykę.

prof. Sarkis S. Kazarow (Uniwersytet w Rostowie nad Donem), Dodona w pamięci historycznej (od starożytności do czasów współczesnych)

Wyrocznię z Dodony słusznie uważano za jedną z najstarszych w Grecji. Dowód na to odnajdujemy już w twórczości Homera (Il. 16.233-235), a także – w postaci najbardziej szczegółowych opisów, w tym również o charakterze mitologicznym – u Herodota (II.52, 55, 57). W okresie klasycznym na temat Dodony pisali Ajschyles, Sofokles i Eurypides.W czasach rzymskich pamięć o Dodonie zaczęła stopniowo słabnąć. Wyrażało się to między innymi w ten sposób, że wydarzenia związane z Dodoną zaczęto błędnie przypisywać Delfom. Poczynając od V w. po Chr. pamięć ta coraz bardziej zanikała, co zresztą było rezultatem nie tylko z rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa, ale i położenia świątyni, trudno dostępnej dla pielgrzymów.W czasach nowożytnych pamięć o Dodonie przetrwała w świadomości uczonych – historyków, archeologów i wszystkich miłośników starożytności. Poczynając od pierwszej połowy XIX w. wielu zagranicznych podróżnych, znających historię Dodony, bezskutecznie próbowało odnaleźć jej dokładne położenie.Historia wyroczni w Dodonie nadal przyciąga uwagę badaczy, głównie przez swą zagadkowość – nie do końca bowiem została wyjaśniona procedura wydawania proroctw. Według rozmaitych opisów dokonywała się ona na podstawie szumu liści świętego dębu, ale też świętego źródła, świętych gołębi, brązowego gongu. Zachowanie pamięci historycznej o Dodonie, chociaż nieco zniekształconej i osłabionej, doprowadziło ostatecznie do odnalezienia jej położenia, a to z kolei dało impuls do nowych badań naukowych dotyczących antycznego sanktuarium.

 

dr Elena Klenina (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu)Klasyczna nekropola Chersonezu Taurydzkiego

 

dr hab. Agata A. Kluczek (Uniwersytet Śląski w Katowicach), Moneta – memoriaimagomonumentum. O znaczeniu monety rzymskiej dla przechowywania pamięci i jej konstruowania

Traktując o związku monety rzymskiej z pamięcią, badacze najczęściej skupiali się i nadal się koncentrują na etymologii pojęcia moneta, widząc też w Monecie boginię pamięci i akcentując mniej lub bardziej jej wyjątkowy związek z memoria. Proponuję inne spojrzenie, mianowicie potraktowanie wyobrażeń monetarnych (imagines) jako swoistych pomników pamięci (monumenta). Rozległe zagadnienie będzie wymagało skoncentrowania się jedynie na przykładach uwypuklających znaczenie treści monetarnych jako repozytorium spraw i postaci godnych zapamiętania, a także jako środka służącego budowaniu pamięci o nich. Przedmiotem zainteresowania nie staną się te typy monetarne, którymi dany emitent dążył do utrwalenia swych czynów i pamięci o sobie samym, ale w centrum zainteresowania będą te wyobrażenia, którymi wyrażał on swój stosunek do przeszłości rzymskiej. Ta przeszłość, zdarzało się, była konstruowana przez pamięć.

mgr Ewa Kluska-Jaśkowiak (Uniwersytet Śląski w Katowicach), Mit praojca narodu w pamięci rzymskiej i w Kronice polskiej mistrza Wincentego (tzw. Kadłubka)

Przedmiotem proponowanego wystąpienia będą aspekty recepcji pamięci o rzymskim micie założycielskim zachowane w średniowiecznej historiografii na przykładzie Kroniki polskiej mistrza Wincentego (tzw. Kadłubka). Ze szczególną uwagą omówione zostaną zagadnienia związane z rozmaitymi funkcjami mitu fundacyjnego w tradycji rzymskiej, po których nastąpi eksplikacja mitu praojca narodu, uobecnionego w losach mitycznego Eneasza oraz w legendzie o Romulusie i Remusie. Zaprezentowane sylwetki założycieli Rzymu będą stanowić przyczynek do analizy tzw. cyklu podań krakowskich pióra Mistrza Wincentego, zamieszczonych w pierwszej części Kroniki polskiej, jako exemplum pamięci o rzymskim micie założycielskim w wiekach średnich. Wyjątkowo istotna dla omówienia recepcji mitu praojca narodu w dziele średniowiecznego kronikarza, będzie charakterystyka postaci Gracchusa, pierwszego legendarnego przywódcy naszych przodków, w odniesieniu do jego rzymskich poprzedników. Podsumowanie stanowić będzie wykazanie zależności pomiędzy mitem praojca narodu realizowanym na kartach kroniki mistrza Wincentego a jego rzymskimi pierwowzorami.

prof. KUL dr hab. Piotr Kochanek (Katolicki Uniwersytet Lubelski), Mnemotechnika w geografii i kartografii starożytnej i średniowiecznej

W źródła antycznych można znaleźć wiele przykładów zastosowania schematów w opisach geograficznych. Są to głównie schematy geometryczne oparte na kształcie koła, trójkąta, kwadratu oraz innych figur geometrycznych. Istniały również schematy „cyfrowe” i „literowe”. Obok nich zaś funkcjonowały schematy wzięte, rzec by można, z życia codziennego. Do nich należy np. porównanie Brytanii do półmiska czy do obosiecznej siekiery, Mezopotamii do łodzi wiosłowej, czy Peloponezu do liścia platanu bądź głowy byka. Przykłady te można mnożyć zarówno w aspekcie geograficznym, jak również chorograficznym i topograficznym. Zasadne wydaje się zatem przypuszczenie, że rysując mapy, szczególnie „szkolne”, kartografowie starożytni chętnie posługiwali się także tymi schematami, które ułatwiały zapamiętywanie kształtu bądź całej ekumeny, bądź też konkretnego jej regionu. Ponieważ jednak mapy antyczne nie dotrwały do naszych czasów, warto przetestować praktyczne zastosowanie tych schematów na zachowanych mapach średniowiecznych. Może to pokazać m.in. ciągłość antycznej logiki mnemotechnicznej oraz pomóc w próbie uchwycenia zasad jej selektywnego stosowania na zachowanych mapach średniowiecznych. W ten sposób można pokusić się o pokazanie mnemotechnicznej roli słowa i takiej samej roli obrazu. Rzeczony kanon mnemotechniczny stanowi z kolei podstawę zarówno toposu literackiego, jak i toposu graficznego w analizowanych wyżej dziedzinach. Geografia i kartografia niejako ze swej natury były i są skazane na korzystanie z reguł mnemotechniki. Dzięki niej mogły one przekazać zbiorowej pamięci potomnych wypracowany przez siebie obraz świata, w którym człowiek żyje z pokolenia na pokolenie.

mgr Katarzyna Kostecka (Uniwersytet Warszawski), Co kryją wspomnienia bogów? - dwa obrazy stosunków na Olimpie w Iliadzie

Choć głównym tematem Iliady Homera jest wojna między ludźmi, przez cały utwór przewijają się sceny ukazujące konflikty samych bogów. Olimpijczycy sprzeczają się i spiskują przeciw sobie, wyśmiewają i grożą sobie nawzajem. Każdy z nich ma swoją wizję wojny, swoje interesy i swoich ulubieńców. Mimo to, żadna z konfliktowych sytuacji na Olimpie nie kończy się naprawdę niebezpiecznie. Kłótnie bogów przypominają raczej rodzinne sprzeczki niż realny konflikt i ostatecznie wszelkie napięcie rozwiązuje wspólny śmiech.  Przecież, jak mówi Apollo, „z przyczyny nędznych śmiertelnych” nie warto walczyć. Jednak główna narracja Iliady to nie jedyna warstwa, w której poznać możemy relacje międzyboskie. Oto całkiem inną wizję stosunków na Olimpie ukazują nam wspomnienia samych bogów, opowiadane przez nich w najrozmaitszych sytuacjach. Te reminiscencje dają nam dostęp do boskiej przeszłości, którą także wypełniają konflikty - ich charakter jednak okazuje się dużo poważniejszy. Wchodzimy do świata realnej przemocy i zagrożenia - w krótkich wzmiankach widzimy między innymi Herę zawieszaną na niebie, Posejdona i Apollona zmuszonych do pracy dla człowieka oraz Dzeusa strzeżonego przez sturękiego Briareusa przed pozostałymi bogami, którzy planowali go uwiązać. Chciałabym przedstawić tu opozycję nowych i starych czasów ukazanych w Iliadzie i zastanowić się, jaka wizja Homera kryje się za tymi dwoma obrazami relacji między  Olimpijczykami.

prof. UAM dr hab. Anna Kotłowska (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Słowianie w Historii powszechnej Teofilakta Simokatty

prof. UAM dr hab. Krzysztof Królczyk (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Badania nad antykiem na Reichsuniversität Posen - zapomniana karta z dziejów nauki

mgr Krzysztof Leszek (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski), Famamque et fata nepotum. Przedstawianie „przyszłości” w Eneidzie na przykładzie opisu tarczy Eneasza

Eneida Wergiliusza z samego założenia miała przedstawiać wydarzenia z mitycznych prapoczątków Rzymian. Jednakże autor zawarł w niej również wiele nawiązań do wydarzeń współczesnych dla niego, bądź będących częścią historii Rzymu późniejszej niż wydarzenia stanowiące główny temat dzieła. Tym samym, mimo iż były one przeszłością dla Wergiliusza i jego czytelników, dla Eneasza stanowiły odległą przyszłość. Dlatego też informację o nich mógł uzyskać jedynie dzięki przepowiedniom i pomocy bogów. Jednym z najdokładniejszych wyobrażeń przyszłości w Eneidzie jest opis tarczy wykonanej dla Eneasza przez Wulkana na prośbę Wenus. Wergiliusz wyraźnie wzorował się w tym wypadku na opisie tarczy Achillesa w Iliadzie. Jednakże zamiast scen z życia codziennego, tarcza Eneasza przedstawia w formie wyobrażeń najważniejsze wydarzenia z historii Rzymu, z pewnością istniejące w zbiorowej pamięci obywateli. Proponowane wystąpienie stanowi próbę przeanalizowania opisu tychże i ustalenia, dlaczego konkretne zdarzenia pojawiły się na tarczy. Najwięcej uwagi poświęcę przedstawieniu bitwy pod Akcjum, zajmującemu centralne miejsce wśród innych wyobrażeń. Postaram się wyjaśnić, jakie znaczenie ma umieszczenie tego wydarzenia w środku tarczy. Jednakże najważniejszym zagadnieniem, które zamierzam zbadać jest to, czy Wergiliusz oddał wydarzenia z przeszłości Rzymu w sposób rzetelny, a jeśli w niektórych kwestiach zmienił rzeczywistość, to z jakiego powodu.

dr Piotr Letki (Brzeg), Taktyka i pamięć, czyli bitwa pod Argentoratum w opisie Ammianusa Marcellinusa

W sierpniu 357 roku, pod Argentoratum, doszło do bitwy pomiędzy armią rzymską dowodzoną przez cesarza Juliana, a oddziałami Alamanów pod dowództwem królów Chnodomara i Serapiona. Głównym źródłem, z którego czerpiemy informacje na temat tego starcia jest dzieło Ammianusa Marcellinusa. W narracji tego rzymskiego historyka odnaleźć można elementy wskazujące na „rzymską pamięć” o elementarnych zasadach sztuki wojennej, którymi od wieków kierowali się Rzymianie na polu walki (sposób ustawienia szyku bojowego, manewry na polu walki). Tego rodzaju informacje odnoszą się także do Alamanów, którzy również korzystali z „pamięci przodków”, aby móc skutecznie walczyć z rzymskimi legionistami (sposób walki z jazdą ciężkozbrojną, przemieszanie jazdy z piechotą). To „starcie” dwóch pamięci dało interesujący obraz bitwy, która toczyła się ze zmiennym szczęściem, a „…obu stronom przypadało ponosić porażkę, i odnosić zwycięstwo”. W opisie bitwy znalazł się również epizod niechlubnego odwrotu rzymskiej jazdy ciężkiej, o przyczynach którego Ammianus informuje w nader skąpy sposób. Wydaje się, że w tym przypadku miejsce pamięci o chlubnych czynach rzymskiego oręża zajęła (nie)pamięć, aby nie przyćmić tryumfu nad nieprzyjacielem odniesionego przez cesarza Juliana. Celem wystąpienia będzie zatem wskazanie elementów pamięci i (nie)pamięci w odniesieniu do strategii i taktyki obydwu stron walczących pod Argentoratum.

prof. dr hab. Kazimierz Lewartowski (Uniwersytet Warszawski), Czy Grecy mogli pamiętać epokę brązu?

Pytanie o to, czy źródła greckie z okresu historycznego przechowują jakąkolwiek pamięć epoki brązu jest nienowe. Od starożytności do czasów nie tak odległych podchodzono do zagadnienia na sposób pozytywistyczny, a więc zakładając, że nawet jeżeli zapisane mity są pełne sprzeczności, niekonsekwencji czy zmieniają się w czasie, a mają też wersje lokalne, to jednak przy niezmiernie skrupulatnej analizie można z nich wyłuskać zapis odległej przeszłości. Ostatnie dekady przyniosły daleko idącą krytykę tej koncepcji, są też autorzy optujący, na różnych podstawach, za porzuceniem wszelkich myśli o jakiejkolwiek pamięci, która miałaby przetrwać w greckich dziełach literackich czy historycznych. Archeolog, który wprawdzie dotyka materialnych świadectw dalekiej przeszłości, napotyka jednak na kompletne milczenie jego źródeł, nie chcących nic powiedzieć o konkretnych ludziach i wydarzeniach. I chociaż bardzo by pragnął, żeby zapisane teksty coś mówiły o przeszłości, jaką się zajmuje, to ogólny wynik badań nad owymi tekstami nakłania go do postawienia odwrotnego niż pozytywistyczne pytania: czy w ogóle istniały warunki do przechowania pamięci, a jeżeli tak, to czy mając wiedzę archeologiczną możemy wskazać coś, o czym Grecy zachowali pamięć? Mity związane z Kretą dostarczają szczegółów, które mogą posłużyć jako materiał do tych rozważań.

dr Tomasz Ładoń (Akademia im. Jana Długosza w Krakowie), Valerii Flacci – zapomniani stronnicy Lucjusza Korneliusza Sulli

Valerii Flacci był jednym z bardziej wpływowych rodów w pierwszych dwóch dekadach I wieku przed Chr. W okresie pierwszej wojny domowej początkowo związani byli z obozem mariańskim. L. Valerius Flaccus (konsul 100 roku) od 86 roku występował jako princeps senatus,  zaś jego kuzyn, również L. Valerius Flaccus, po śmierci G. Mariusza zastąpił go na stanowisku konsula (jako consul suffectus w 86 roku). Rodzony brat tego ostatniego, C. Valerius Flaccus, konsul 93 roku, w okresie rządów Cynny w Rzymie był wieloletnim namiestnikiem Hiszpanii, a później także Galii Zaalpejskiej. Wiadomo, że Valerii Flacci chcieli doprowadzić do kompromisu między Sullą a obozem mariańskim, a gdy ich starania zakończyły się fiaskiem, opowiedzieli się za Sullą. Mimo znaczącej roli, jaką Valerii Flacci odgrywali w Republice, ich działalność pozostaje w cieniu innych postaci owego okresu. Także ich akces do obozu sullańskiego w pamięci starożytnych został odnotowany dość słabo, zwłaszcza jeśli zestawi się go z nagłośnieniem przejścia na stronę Sulli takich postaci jak Metellus Pius, Pompejusz czy Krassus. Autor prezentowanego referatu postara się wydobyć Valerii Flacci z cienia historii, zbadać genezę ich dołączenia do obozu sullańskiego oraz określić, jaką rolę odegrali w tym obozie w okresie dyktatury Sulli.

prof. UWr dr hab. Andrzej Łoś (Uniwersytet Wrocławski), Pamięć i niepamięć: obalenie monarchii i początki republiki rzymskiej

prof. dr hab. Adam Łukaszewicz (Uniwersytet Warszawski), Pamięć na manowcach: legenda o Memnonie

dr Paweł Madejski (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin), Starania Cycerona o upamiętnienie jego konsulatu, czyli jak pamiętać o sprzysiężeniu nie pamiętając o Katylinie (i innych)

prof. UPH dr hab. Katarzyna Maksymiuk (Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach), Skazani na niepamięć. Marginalizacja roli rodów partyjskich w Iranie w historiografii sasanidzkiej (aspekty militarne)

W 224 r. Ardaszir I przejął władzę w Iranie, usuwając z tronu partyjskiego króla Artabanosa IV. Teksty źródłowe przeredagowane w VI w. na polecenie władców sasanidzkich marginalizują rolę Partów w historii Iranu. (W Khwaday Namag, oficjalnej, sasanidzkiej wersji historii zastosowano zabieg przeliczania lat panowania Arsacydów skracając je niemal o połowę). Analiza systemu dowodzenia armią irańską wskazuje jednak stałą obecność przedstawicieli rodów partyjskich w najwyższych kręgach wojskowych państwa. 

dr hab. Monika Miazek-Męczyńska (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Memento amoris, czyli o technikach przywoływania obrazów z przeszłości w Heroidach Owidiusza

„To męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać...”. Słowa piosenki śpiewanej przez Alicję Majewską idealnie oddają zasadę porządkującą Owidiuszowe Heroidy. Ich bohaterki czekają, szarpane niepewnością i tęsknotą, podczas gdy bohaterowie  są daleko, coraz dalej, choć czasem na horyzoncie poematu widać nadal żagiel, który jeszcze się tam bieli. Jednak Heroidy nie tylko trwają w cierpieniu. Ich zadaniem jest przypominanie – sobie, swoim kochankom, czytelnikom – okoliczności pierwszego spotkania, narodzin miłości i dramatu rozstania. Są więc strażniczkami pamięci, starającymi się na różne sposoby ocalić od zapomnienia własne uczucia i historię swoich związków, ale nade wszystko – przypomnieć je ukochanym mężczyznom. Owidiusz różnicuje w kolejnych odsłonach techniki kommemoratywne, by każda z opowieści nabrała cech indywidualnych, tak jak indywidualnością była każda z jego bohaterek. Temu zróżnicowaniu form i technik przywoływania wspomnień chciałabym się przyjrzeć w swoim wystąpieniu.

prof. UG dr hab. Ireneusz Milewski (Uniwersytet Gdański), Jak długo Konstantyn Wielki pozostał wyznawcą Solis invicti?

Przekonanie o epokowym znaczeniu „przełomu konstantyńskiego” kolejne pokolenia historyków opierały na chrześcijańskich relacjach pisanych zależnych przede wszystkim od Vita Constantini autorstwa Euzebiusza z Cezarei, na analizie prochrześcijańskiego ustawodawstwa cesarza Konstantyna zachowanym w Kodeksie Teodozjusza oraz na bezrefleksyjnie powtarzanych stwierdzeniach o pojawieniu się na bitym wówczas pieniądzu chrześcijańskiej symboliki. Także dla piszącego u schyłku V wieku Zosimosa rządy Konstantyna to pasmo klęsk mające swe źródło w prochrześcijańskiej polityce cesarza. Wiele z „niepodważalnych” argumentów przemawiających za mającym wówczas miejsce „przełomem” można jednak poddać w wątpliwość. Analizowane źródła świadczą co prawda o zmianie w polityce religijnej państwa za czasów Konstantyna ale nie o całkowitym zwrocie w tej mierze. Oględziny ikonografii bitego wówczas pieniądza połączone z analizą tekstów obrazujących politykę religijną Konstantyna Wielkiego zdają się potwierdzać, iż cesarz postrzegał kult Boga chrześcijan bardzo osobiście, Jego symbol zaś, chrystogram, jako potężny fylakterion a nie manifestację przywiązania do rzekomo jedynej wyznawanej przez siebie religii. Wiele wskazuje również na fakt, iż cesarz Konstantyn do końca życia pozostał czcicielem Sol invictus, a właściwy przełom religijny w Imperium Rzymskim dokonał się za sprawą jednego z jego synów, sympatyzującego z arianami cesarza Konstancjusza II.

ks. prof. UKSW dr hab. dr hab. Leszek Misiarczyk (Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego), Pamiętniki Apostolskie w pismach Justyna Męczennika. Początki kształtowania się chrześcijańskiej pamięci

W referacie zostaną przeanalizowane te fragmenty 1 Apologii Justyna, w których używa on terminu „Pamiętniki Apostolskie” na określenie Ewangelii, by na tej podstawie ustalić jak kształtowała się w chrześcijaństwie antycznym pamięć o Jezusie i Apostołach. Dlaczego Justyn tak właśnie określa Ewangelie? Jak rozumiał termin „Pamiętniki”? W jakiej relacji pozostawały owe „Pamiętniki” chrześcijańskie do innych „Pamiętników” epoki lub wcześniejszych? Justyn tworzy neologizm chrześcijański czy przejmuje sam termin aplikując go do nowych treści? Wreszcie jak kształtowała się pamięć chrześcijańska w II wieku i co było jej treścią?

dr Tomasz Mojsik (Uniwersytet w Białymstoku), Mnemeion: pamięć, kolekcjonowanie pamiątek i kult wybitnych jednostek

Referat będzie dotyczył zjawiska kolekcjonowania „pamiątek” po wybitnych jednostkach, a w szczególności intelektualistach: np. poetach czy filozofach. Jak wskazuje samo polskie słowo „pamiątka” takie zbierane, kupowane czy fabrykowane przedmioty miały ewokować czy utrwalać dla jakichś celów pamięć o związanych z nimi jednostkach i zdarzeniach z przeszłości. W pierwszej kolejności zwrócona zostanie uwaga na początki i okoliczności pojawienia się zjawiska w IV w. Następnie poddane analizie zostanie charakter i formy zjawiska zbierania pamiątek. Kluczowa zaś będzie próba wskazania funkcji społecznych, religijnych i kulturowych zjawiska. Analiza obejmować będzie okres mniej więcej od V w. p.n.e do końca I w. n.e., czyli punkt ciężkości umiejscowiony zostanie w epoce hellenistycznej. W referacie zostaną uwzględnione także inne zjawiska powiązane z praktyką kolekcjonerską: np. kult heroiczny wybitnych jednostek czy kwestia pojawienia się intelektualistów jako wyodrębnionej grupy.

prof. dr hab. Leszek Mrozewicz (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Romanizacja Imperium Romanum

prof. dr hab. Danuta Musiał (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu), Znaczenie pamięci w relacjach Rzymian z bogami

Celem wystąpienia jest przedstawienie różnych form pamięci, które w Rzymie łączyły ludzi z bogami. Bez pamięci kultowej bogowie zostaliby zapomniani. W rzymskim imaginarium religijnym obowiązek pamiętania dotyczył również bogów, oczekiwano bowiem od nich, że będą pamiętać o ludziach i ich prośbach. 

prof. UAM dr hab. Maria Musielak (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Zaginiona biografia: Epaminondas Plutarcha

prof. KUL dr hab. Krzysztof Narecki (Katolicki Uniwersytet Lubelski), Pojęcie mneme – pamięci – w greckich źródłach literackich epoki przedsokratyków

Zanim Arystoteles w sposób stricte naukowy zdefiniował i zanalizował „pamięć” w pierwszym w historii Europy, poświęconym tej zdolności traktacie pt. O pamięci i przypominaniu sobie (Peri mnemes kai anamneseos, łac. De memoria et reminiscentia), pisząc, że „jest ona utrwalonym wyobrażeniem, rozpatrywanym jako obraz przedmiotu, od którego ono pochodzi” (De mem. 451 a15 n.) – pojęcie „pamięci” – mneme (gr. μνήμη) już na dobre zadomowiło się w języku i piśmiennictwie starogreckim. Dlatego – jak się wydaje – zasadne jest, wobec braku tego typu studium, prześledzenie i zbadanie (w porządku chronologicznym) występowania pojęcia mneme w zachowanej literaturze greckiej, począwszy od pierwszego jego użycia u Hezjoda, a następnie u: Biasa z Priene, Teognisa, Ezopa, Simonidesa, Heraklita z Efezu, Anaksagorasa, Epicharma, Herodota, Ajschylosa, Sofoklesa i Eurypidesa. Metodą filologicznej analizy wszystkich zachowanych, a tam, gdzie występuje większa ich liczba, najważniejszych miejsc użycia słowa mneme da się ustalić następujące jego znaczenia: (1) „pamięć/wspomnienie o kimś lub o czymś”, (2) „pamięć jako władza umysłowa”, (3) „wzmianka o czymś”, (4) „sława, rozgłos, szacunek, poważanie”, (5) „wdzięczność, podziękowanie”. Dwie ostatnie wartości semantyczne – w opinii autora – nie zostały uwzględnione w istniejących słownikach i leksykonach języka greckiego. Jak się zatem wydaje, zakres semantyczny pojęcia mneme jest szerszy i wykracza poza ustalone do tej pory sensy, bowiem w katalogu jego wystąpień pojawiają się nowe odcienia znaczeniowe, świadczące o inwencji Greków w zakresie wykorzystania istniejących terminów do tworzenia nowych wartości semantycznych.

prof. dr hab. Krzysztof Nawotka (Uniwersytet Wrocławski), Pamięć o ocaleniu domu Pindara w Tebach

Łącznie dziesięć starożytnych i bizantyjskich dzieł przekazuje anegdotę o domu Pindara na rozkaz Aleksandra Wielkiego ocalonym od zniszczenia podczas macedońskiego szturmu Teb w 335 r. p.n.e. Mimo swego topicznego charakteru opowieść ta prawdopodobnie zachowuje autentyczną tradycję historyczną. W formie jaką ją znamy została ona utrwalona ze względu na pamięć o Pindarze raczej niż ze względu na pamięć o czynach Aleksandra. Dzięki Pauzaniaszowi wiemy, że w samych Tebach w II w. pamiętano o Pindarze i pokazywano obiekt nazywany jego domem, choć nie sposób zweryfikować wiarygodności identyfikacji tego obiektu z domem piątowiecznego tebańskiego liryka.

mgr Paulina Nicko-Stępień (Uniwersytet Wrocławski), „Dopóki żyję, żywisz mnie – kiedy umrę, będziesz mi składać ofiary pogrzebowe” – Kispum jako rytuał pamięci o bliskich zmarłych w starożytnej Mezopotamii

Pamięć o przodkach była w starożytnej Mezopotamii jednym z elementów relacji rodzinnych, które nawet po śmierci nie ulegały zerwaniu. Była gwarantem szczęścia zarówno dla zmarłego po śmierci, jak i dla żywego na ziemi. Wierzono bowiem, że po śmierci człowiek przechodził do świata podziemnego zwanego qaqqari la tari – krainą bez powrotu. Było to miejsce ponure, bez wody pitnej i pożywienia. A ponieważ duch zmarłego w życiu pozagrobowym zachowywał ziemskie potrzeby, nie mógł ich zaspokoić w krainie niedostatku i potrzebował pomocy żyjących krewnych. Oni mieli za zadanie składać mu ofiary i w ten sposób zmarły był zaspokojony i szczęśliwy, a żywy zyskiwał opiekuna w nadprzyrodzonej rzeczywistości. Jednym z typów ofiar składanym zmarłym było kispum ­– rytuał pamięci na kształt Mickiewiczowskich Dziadów. Składał się z trzech części: składania ofiar pokarmowych, wylewania czystej wody i wzywania imienia zmarłego. Miejscem jego sprawowania był najczęściej grób zmarłego. Osobą przede wszystkim zobowiązaną do składania kispum był najstarszy syn, jeśli go nie było, to również córka. Kispum sprawowano albo raz w miesiącu, albo dwa razy w miesiącu – podczas nowiu i pełni księżyca. Wierzono, że najbardziej odpowiednim miesiącem na tego typu ofiary jest miesiąc Abu (sierpień) – miesiąc poświęcony przodkom – podczas którego zmarli mieli przychodzić na ziemię, by odebrać należne im ofiary. Referat będzie stanowił próbę ukazania pamięci i niepamięci o przodkach jako wyznacznika szczęścia w zaświatach i na ziemi.

prof. UMK dr hab. Szymon Olszaniec (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu), Prefekt praetorio w oczach Jana Lydosa

Temat wystąpienia wpisuje się w popularny ostatnio nurt badań nad historiografią „post – imperialną” i tego jak postrzegała ona rzymską przeszłość. Jan Lydos żyjący w VI wieku w imperium Justyniana przedstawił w dziele de magistratibus populi romani genezę urzędu prefekta praetorio, który zaliczał do najstarszych urzędów rzymskich obok  magistra militum, następnie opisał jego losy w czasach pryncypatu oraz schyłek, jaki zdaniem Lydosa rozpoczął się już w czasach Konstantyna. Cesarz Justynian usiłował przywrócić prefekturze dawny blask, zaś odpowiedzialnością za ostateczny upadek urzędu czyni Lydos Jana z Kapadocji. 

prof. US dr hab. Danuta Okoń (Uniwersytet Szczeciński), Album senatorów epoki Sewerów - rekonstrukcja pamięci

dr Lechosław Olszewski (Poznań), Pamięć zmysłowa: o zapachu boskości

Świat przeżywamy wszystkimi zmysłami, ale nie wszystkie traktujemy w taki sam sposób. Niektóre z nich historycy, antropologowie czy socjologowie wyłączyli ze swoich badań, koncentrując się na wzroku i słuchu. Tymczasem także zapach jest nie tylko zjawiskiem fizjologicznym, ale także psychologicznym i społecznym, z którym różne kultury wiążą określone znaczenia i wartości. Ich charakter ściśle koresponduje z wyobrażeniami na temat świata, hierarchii społecznej i porządku politycznego. W starożytnym Rzymie używano zapachów nie tylko do podnoszenia własnej atrakcyjności, ale także jako niezbędny element przedstawień teatralnych, zmagań sportowych, medycyny czy sztuki kulinarnej, a przede wszystkim religii i jej różnorodnych rytuałów: od tych związanych z narodzinami, aż po te związane ze śmiercią. Zapachy odgrywały też istotną rolę w rytuale podnoszenia osób do rangi bóstw (consecratio) oraz w ich kulcie. Nie tylko wywoływały określone wyobrażenia, budziły emocje, ale także w istotny sposób wspierały proces zapamiętywania. Pamięć zapachów bowiem w najsilniejszy sposób wyzwala wspomnienia nie tylko o miejscach, wydarzeniach i ludziach, ale także o bogach.

prof. dr hab. Oleh Petreczko (Państwowy Uniwersytet, Drohobycz), Potępienie pamięci w Związku Radzieckim przez pryzmat historii starożytnego Rzymu

Reżim polityczny, który pojawił się w ZSRR w latach dwudziestych XX wieku charakteryzował się dużą skalą represji politycznych. Jednym z elementów tych represji było potępienie pamięci. Ten aspekt prześladowania przeciwników politycznych nie był wynalazkiem XX wieku. Potępienie pamięci było praktykowane już w mocarstwach despotycznych starożytnego Egiptu i Mezopotamii. Już w starożytnym Rzymie, w czasach cesarstwa, pojawiają się podstawy prawne dla tego rodzaju kary, nakładanej według określonych procedur. Decyzja o potępieniu pamięci formalnie była zatwierdzana przez senat, ale naprawdę była uzależniona od woli rządzącego cesarza, który decydował o tym, czy postanowienie senatu było ostateczne. W Związku Radzieckim potępienie pamięci nie było karą, która była przewidziana przez prawo bezpośrednio. Była one używana do tak zwanych „wrogów ludu”. W niektórych aspektach sowiecki system represyjny nie osiągnął poziomu potępienia pamięci w starożytnym Rzymie, w innych – wyprzedził go.

dr Wojciech Pietruszka (Uniwersytet Wrocławski), Pamięć o ludziach bez przeszłości – kampańscy augustales w świetle materiału epigraficznego

Kampańscy augustales, bardzo licznie reprezentowani w źródłach epigraficznych, mogą być określani mianem ludzi bez przeszłości. Zazwyczaj nic nie wiemy o ich życiu przed wyzwoleniem – czy to o pochodzeniu, czy o biologicznych relacjach rodzinnych. Co więcej, wnioskując z zachowanych źródeł, ich przeszłość nie była też specjalnie interesująca dla im współczesnych. W momencie wyzwolenia stawali się oni jednak na tyle samodzielni (rzecz jasna w granicach, w których tę samodzielność dawało im rzymskie prawo i obyczaje), że mogli zacząć działać na rzecz kreowania pamięci o sobie samych. Szansę tę, w przeciwieństwo do wielu osób, z którymi dzielili niegdyś dole i niedole niewolniczego losu, zawdzięczali swej ambicji, umiejętnościom, wpływowym i bogatym patronom czy po prostu łutowi szczęścia. W swym wystąpieniu skupię się na inskrypcjach dokumentujących życie i działalność kampańskich augustales od I do III w. n.e. Celem będzie przeanalizowanie zachowanego materiału pod kątem typów inskrypcji, miejsc ich wystawienia, roli, w jakiej pojawiali się w nich augustales oraz  częstotliwości wymieniania w nich osób spokrewnionych z augustales – zwłaszcza synów. Na podstawie zebranego materiału postaram się odpowiedzieć na pytanie o to, jak przedstawiciele omawianej grupy chcieli być postrzegani przez współczesnych i potomnych, o motywy, którymi się kierowali, wreszcie o ewolucję (jeśli takową będzie można dostrzec) w formach (samo)upamiętniania.

prof. dr hab. Tomasz Polański (Uniwersytet Śląski w Katowicach), Niepamięć jako doświadczenie współczesnych podróży po Bliskim Wschodzie   

mgr Mateusz Raszyński (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), De mortuis aut bene aut nihil? O ideologicznych uwarunkowaniach wizerunku panującego w Historia Augusta na przykładzie biografii cesarzy wojskowych

Zbiór biografii cesarskich Scriptores Historiae Augustae już od czasów Edwarda Gibbona budził zainteresowanie historyków (m.in. Heinrich Dessau, czy Ronald Syme) połączone z postulatem coraz ostrożniejszego podejścia do zawartych w nim informacji. Autor lub autorzy SHA do spisywania dziejów nie wykorzystywali już jednak, zgodnie ze zwyczajem Swetoniusza, wszelkich dostępnych informacji, zwłaszcza, że dzieło powstawało już u schyłku Cesarstwa. Było to jednak dzieło mające wciąż charakter „programowy”, w którym zachowało się wiele informacji niezbędnych do odtwarzania mechanizmów kreowania wizerunku panującego. W referacie postaram się, na przykładzie cesarzy doby anarchii wojskowej, uwypuklić te fragmenty biografii, w których faktografia była zastępowana elementami prezentacji monarchicznej. Podejmę również próbę wykazania związku między ideologicznymi aspektami monet cesarzy tej epoki i zachowaną o nich pamięcią, dzięki której spisywano ich dzieje w SHA.

 

dr hab. Norbert Rogosz (Uniwersytet Śląski w Katowicach), Przyczyny drugiej wojny domowej w Republice Rzymskiej (49-45 p.n.e.) w pamięci jej współczesnych i potomnych

Druga wojna domowa wpłynęła nie tylko na losy Rzymu, lecz zadecydowała także o dalszych dziejach całego świata śródziemnomorskiego. Przyczyny, które do niej doprowadziły budziły więc od początku powszechne zainteresowanie. Dlatego fakt ich wyeksponowania, lub co najmniej nawiązania do nich, w wielu antycznych tekstach nie powinien dziwić. Nie były one jednak postrzegane zgodnie nie tylko przez autorów będących uczestnikami owej wojny czy jej świadkami, ale także przez  piszących w czasach późniejszych. Sposobem postrzegania wydarzeń, które do omawianej wojny doprowadziły, bardzo mocno się oni różnili. Celem autora referatu jest więc przeprowadzenie analizy materiałów traktujących o podłożu owej wojny domowej i przedstawienie jak jej przyczyny utrwaliły się w pamięci starożytnych oraz jak wpłynęły na ich ujmowanie  we współczesnych opracowaniach naukowych.

dr hab. Sebastian Ruciński (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy), Prefekci Rzymu w źródłach chrześcijańskich I-III wieku po Chr.

Urząd prefekta miasta w wiekach od I do III po Chr. Jest wzmiankowany przez wiele pierwszorzędnych źródeł, by wspomnieć przykładowo Tacyta, Swetoniusza, Kasjusza Diona i liczne teksty prawnicze zachowane głównie w Digestach Justyniańskich. Źródła te pozwalają stosunkowo nieźle zrekonstruować uprawnienia i zadania prefektury miejskiej. Z tego powodu w badaniach najczęściej pomija się, lub traktuje marginalnie wewnętrznie zróżnicowaną kategorię źródeł, którą tworzą teksty chrześcijańskie. Takie podejście wynika z ograniczonego zaufania badaczy wobec informacji podawanych przez te teksty. Podejście to jest uzasadnione, ponieważ większość z nich ma charakter mocno hagiograficzny, celem ich autorów nie było wierne opisanie minionych wydarzeń, lecz ukazanie budujących przykładów (najczęściej w opisach procesów i męczeńskiej śmierci) mających wzmocnić wiarę pierwszych chrześcijan. Wzmianki o prefekturze Rzymu pojawiają się zazwyczaj w kontekście opisów prześladowań. Choć wiele informacji podawanych w źródłach chrześcijańskich nie da się w żaden sposób zweryfikować, ponieważ nie posiadamy innego źródła, które relacjonowałoby te same wydarzenia, to podawane szczegóły, zwłaszcza imiona prefektów, nie znajdują potwierdzenia w innych źródłach, a niekiedy są z nimi jawnie sprzeczne. Można więc sądzić, że autorzy relacjonujący procesy chrześcijan z czasów prześladowań wymyślali okoliczności wydarzeń, w tym postać prefekta, który miał wydać wyrok. Mimo to źródła te pozostają ciekawym i nierzadko cennym świadectwem epoki. Możemy założyć, że jeśli nawet autor tekstu w znacznej mierze wymyślił przebieg wydarzeń, w tym procesu, a czasami nawet postać samego męczennika, to starał się nadać swej opowieści pozory prawdopodobieństwa. Warto więc przyjrzeć się wzmiankom o prefektach Rzymu z tej perspektywy i porównać informacje wynikające ze źródeł chrześcijańskich z tymi, które czerpiemy ze źródeł znacznie bardziej wiarygodnych.

dr hab. Dariusz Spychała (Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy), Biskup Rzymu Juliusz I jako obrońca ortodoksji nicejskiej w pamięci i tradycji Kościoła Zachodniego w IV wieku po Chr.

W połowie IV wieku po Chr. doszło do pogłębienia kryzysu dogmatycznego i organizacyjnego w Kościele Katolickim. Właściwie należałoby w tym przypadku mówić o kryzysach, gdyż w tym okresie prawie jednocześnie pojawiały się i rozwijały się w obrębie chrześcijaństwa coraz to nowe odłamy doktrynalne, które tworzyły sieć skomplikowanych układów między wyznaniami grupującymi uczniów Mistrza z Nazaretu. Problem zapoczątkowany przez nauczanie Ariusza był w tej sytuacji najważniejszym, ale nie jedynym, co szczególnie było widoczne w prowincjach zachodnich cesarstwa. Na tym obszarze ważniejsze były bowiem problemy związane z rozwojem nowacjanizmu, marcjonizmu, czy szczególnie donatyzmu. Nurty antynicejskie takie jak homeizm czy anomeizm, znajdowały na Zachodzie swoich wyznawców przede wszystkim na terenie Półwyspu Bałkańskiego, choć i tam było to zjawisko raczej marginalne. W rezultacie początkowo tacy biskupi Rzymu jak Sylwester I czy Marek, traktowali zaistniały nowy spór doktrynalny jako element konfliktu między hierarchami wschodnich metropolii, szczególnie Aleksandrii, Antiochii czy Konstantynopola. Zaangażowanie biskupów Rzymu w ten spór uległo zwiększeniu, gdy okazało się, że wspomniany problem połączył się z recepcją postanowień soboru w Nicei oraz z polityką religijną cesarstwa. Szczególnie było to widoczne za pontyfikatu papieża Juliusza, czyli w latach 337-352. Okres ten to przecież lata kontynuacji przemian ideologicznych, religijnych, społecznych i politycznych zapoczątkowanych przez Konstantyna Wielkiego, a realizowanych dalej przez jego synów. Znaczenie również polityczne biskupa Juliusza wiązało się z poparciem jakie udzielali mu synowie zmarłego władcy, panujący na Zachodzie, czyli Konstantyn II i Konstans. Rozbicie doktrynalne na Wschodzie spowodowało, że to na dwór biskupa Rzymu udawali się wygnani za obronę postanowień Nicei (lub za politykę) hierarchowie, z których najbardziej znany jest Atanazy, bp Aleksandrii. Ci biskupi, którzy nie mogli dostać się na Zachód, poszukiwali ochrony nawet w listownych zapewnieniach Juliusza. Wzrost znaczenia autorytetu Rzymu był widoczny szczególnie w ustawodawstwie synodów: w Rzymie i Sardyce, które wzmocniło pozycję papieża w dotychczasowej strukturze kościelnej organizacji. Dotyczyło to przede wszystkim sprawy odwołania się hierarchów obu części Imperium od decyzji synodów do biskupa Wiecznego Miasta. Jednak to zwiększenie znaczenia biskupa Rzymu stało się kolejnym powodem do zaostrzenia kontaktów kościelnych między biskupami Wschodu i Zachodu. Przykładem tego były czasowe zrywanie kościelnej jedności, między hierarchami wyznającymi różne wersje doktryny chrześcijańskiej, co było zapowiedzią późniejszych podziałów. Jak się wydaje, rola Juliusza między rokiem 343 a 350 wynikała przede wszystkim z poparcia jakiego udzielał mu Konstans. Po jego śmierci w roku 350 okazało się, że nie przez wszystkie odłamy Kościoła istniejącego na Zachodzie autorytet Juliusza jest dalej akceptowany. Było to widoczne w momencie, gdy działania Konstancjusza II uaktywniły te grupy, które inaczej rozumiały poszukiwanie dróg do odbudowania kościelnej jedności. Przykładem tego mogą być losy papieża Liberiusza i antypapieża Feliksa. Dla środowisk zachodniego Kościoła Juliusz był i pozostaje przykładem odważnego pasterza, który chronił i rozwijał prawdziwą ortodoksyjną wiarę i znacząco przyczynił się do budowy roli stolicy biskupiej w Rzymie jako siedziby namiestnika Chrystusa, następcy św. Piotra. Zachowany w pamięci pokoleń obraz tego świętego papieża wydaje się być w świetle źródeł zgodny z istotą jego działalności. Jednak, jak to bywa w hagiograficznych przekazach, jego osoba i działanie uległy właściwemu dla tego typu literatury oderwaniu od niektórych elementów jego rzeczywistej biografii. Należy jednak dodać, że biskupa Juliusza słusznie zalicza się, obok Damazego czy Ambrożego, do najważniejszych hierarchów Kościoła w IV wieku na Zachodzie cesarstwa.

dr hab. Robert Suski (Uniwersytet w Białymstoku)Biblioteki, pamięć i Historia Augusta. Rola powoływania się na Bibliotheca Ulpia w Historia Augusta

mgr Jerzy Szafranowski (Uniwersytet Warszawski), Pamiętać, ale jak i dlaczego? Rozbieżne narracje o początkach klasztoru w Lerynie

W wystąpieniu zostaną zaprezentowane różne sposoby przedstawiania początków klasztoru w Lerynie (łac. Lerina, franc. Lérins). Jest to zagadnienie o tyle ciekawe, że dostępne źródła, poruszające temat założenia tej wspólnoty monastycznej, jednej z najważniejszych w późnoantycznej Galii, różnią się znacząco w swoich przekazach. Kontrowersje wzbudza zwłaszcza osoba założyciela, Honorata, późniejszego biskupa Arles. W poświęconym mu kazaniu, wygłoszonym przez Hilarego z Arles zaledwie dwie dekady po prawdopodobnej dacie założenia zgromadzenia, Honorat jest przedstawiony jako samodzielny założyciel klasztoru, który miał powstać na niezamieszkałej wcześniej wyspie. Tymczasem Pierwsza i Druga Reguła Ojców, określające zwyczaje panujące w pierwszych latach funkcjonowania klasztoru w Lerynie, ukazują wspólnotę jako założoną i następnie kierowaną przez grupę mnichów, w której, oprócz wspomnianego Honorata, odnajdujemy Kaprazjusza, nauczyciela Honorata, i Leoncjusza, biskupa pobliskiego Fréjus. Analiza tych odmiennych relacji, uzupełniona także o świadectwa źródeł późniejszych (przede wszystkim homilii Faustusa z Riez i Cezarego z Arles, a także akt synodu sądzącego tegoż Faustusa, gdy był opatem Lerynu), pozwoli autorowi nie tylko pokazać, jak odmiennie mogą się kształtować narracje dotyczące tego samego i nieodległego w czasie wydarzenia, ale też zastanowić się nad przyczynami tego stanu rzeczy. Autor będzie dowodził, że w grę wchodziły tutaj nie tylko ambicje poszczególnych osób czy ośrodków, lecz także próby uniezależnienia się opatów i mnichów leryńskich od władzy biskupiej.

dr hab. Monika Szczot (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza), Pamięć i jej rola w satyrze antycznej

Zamierzeniem referatu jest przekrojowe spojrzenie na gatunek satyry i rolę, jaką w tym gatunku odgrywa stosunek do przeszłości. Przedmiotem zainteresowań będzie głównie satyra rzymska, pokazująca laudacyjny stosunek do przeszłości i krytyczne spojrzenie na teraźniejszość. Satyra ex definitione konfrontuje przeszłość z teraźniejszością, oscyluje między pamięcią a niepamięcią, manipuluje faktami dla celów krytycznych, perswazyjnych i dydaktycznych. Rozważania mają na celu pokazanie roli pamięci w satyrze starożytnej i określenie jej udziału w budowaniu problemowej i estetycznej złożoności tego gatunku.

mgr Aleksandra Szokalska (Uniwersytet Wrocławski), Greckie sposoby na pamięć. O mnemotechnice i ćwiczeniu duszy

Αἱ δὲ μελέται τὴν μνήμην σῴζουσι, „ćwiczenia zachowują (ocalają) pamięć” – mówi Arystoteles w swoim traktacie O pamięci i przypominaniu sobie. Pitagorejczycy mogliby zaś dodać: „a pamięć ocala duszę”. W wystąpieniu autorka przedstawi sposoby, w jakie Grecy ćwiczyli swoją pamięć oraz jej pomagali, poczynając od praktyk pitagorejskich, kończąc na mnemotechnice, której wynalazcą był – jak się powszechnie przyjmuje – grecki poeta Symonides z Keos. Nie da się ukryć, że metody te miały dla praktykujących je ludzi różne znaczenia. Jedne z nich zdawały się mieć charakter czysto techniczny i praktyczny – służyć miały sprawniejszemu uczeniu się, organizacji wiedzy i przypominaniu jej sobie; inne pełniły rolę wznioślejszą, przyczyniając się do doskonalenia duszy, a nawet do zachowania jej po śmierci ciała i ocalenia własnej tożsamości w nieustannym procesie metempsychozy. Dlatego też, omawiając greckie μελέται τῆς μνήμης, autorka postara się również wskazać na te różnorakie wymiary i konteksty ćwiczenia pamięci w kulturze starożytnej Grecji.

dr Adrian Szopa (Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie), „Klasyczna” przeszłość w panegirykach łacińskich późnej starożytności

Okres późnej starożytności to „złoty wiek” twórczości panegirycznej. Wśród zmieniającej się rzeczywistości politycznej, kiedy wymowa sądowa, a przede wszystkim doradcza, straciły na znaczeniu, triumfy swe święciły mowy popisowe. Rozbudowany ceremoniał, zwłaszcza dworu cesarskiego, stwarzał zapotrzebowanie na utwory pochwalne, które w tym okresie powszechnie określano już jako panegiryki. Dzieła te, których – jak się domyślamy – niewielka tylko część zachowała się do naszych czasów, odznaczały się wysokim sformalizowaniem stylu i obficie korzystały z bogatego zasobu środków stylistycznych, jakie wypracowała retoryka grecka i łacińska przez setki lat swojego rozwoju. Autor panegiryku używał ich chętnie jednak, aby w pełni zaprezentować swój kunszt, wykazać musiał również swą erudycję i wykształcenie, także historyczne. Nie może więc dziwić fakt, że w tekstach panegiryków odnajdujemy rozliczne i różnorodnie wykorzystywane, nawiązania do czasów wcześniejszych, zarówno historycznych, jak i tych heroicznych, czy wręcz mitologicznych. Czy ich analiza może jakkolwiek przysłużyć się do zrozumienia epoki, w której tworzono? Wydaje się, że tak. W wystąpieniu autor spróbuje precyzyjniej wyjaśnić to zagadnienie. Zwróci szczególną uwagę na to, jaka była wiedza autorów panegiryków na temat „klasycznego” antyku, skąd ją czerpali, czy literaturę „klasyczną” znali w oryginale, czy poprzez tradycję pośrednią oraz w jaki sposób posiadane wiadomości wykorzystywali w swoich utworach.

dr Bronisław Szubelak (Brzeg), Geneza uzbrojenia legionisty rzymskiego schyłku republiki w przekazie historiograficznym i w świetle aktualnego stanu badań

Elementy uzbrojenia zaczepnego i ochronnego legionisty rzymskiego schyłku republiki wchodziły do wyposażenia, w różnym okresie, jako efekt kontaktów militarnych z sąsiadami. Były też, bez wątpienia, pochodną przemian organizacyjnych, które przekształciły falangę typu greckiego w legion manipularny a następnie kohortalny. Rezygnacja z włóczni jako podstawy uzbrojenia na rzecz oszczepu oraz uczynienie krótkiego miecza głównym orężem w parze z dużych rozmiarów tarczą, wynikało z przyjętej taktyki walki o charakterze zespołowym. O ile w początkach republiki obserwujemy silny wpływ greckich wzorców uzbrojenia czerpanych z południa, z terenu Wielkiej Grecji, o tyle w późniejszym okresie dominują formy celtyckie, napływające z północy. Jednakże decydującym, jak się wydaje, okresem, w którym kształtuje się zestaw uzbrojenia legionisty, jest epoka wojen punickich. Możliwość czerpania z osiągnięć militarnych różnych ludów, w szczególności zaś testowanie zdobycznych, jak można mniemać, egzemplarzy pozwoliło zaadaptować hiszpański czyli celtyberyjski miecz prosty oraz przypisywany Samnitom oszczep. Podobnie jak celtyckiej proweniencji hełm, wprowadzony rzekomo przez Kamillusa, italską tarczę czy pancerz łańcuszkowy czyli kolczugę skonstruowaną, według Warrona, przez Celtów. Interesujące zatem będzie porównanie przekazu źródłowego odnoszącego się do genezy tej broni w rzymskim arsenale z aktualnym stanem badań nad tą kwestią aby sprawdzić, na ile zachowana przez historiografię pamięć jest wiarygodna

dr Kamilla Twardowska (Muzeum Narodowe w Krakowie), Cyrus – zapomniany polityk i poeta z V wieku

Bohaterem wystąpienia będzie Cyrus z Panopolis (ok. 400-470), polityk – piastował urząd prefectus urbis Konstantynopola i prefekta pretorium Wschodu, poeta, świetnie znany i popularny wśród jemu współczesnych. Wielbiony przez tłumy po odbudowie Konstantynopola, w śpiewanych piosenkach stawiany w pierwszym rzędzie z ces. Konstantynem Wielkim. Teraz, wymieniany w literaturze przedmiotu tylko przy okazji twórczości poetyckiej cesarzowej Atenais Eudokii, czy też nie wyjaśnionych do końca okoliczności związanych z jej wyjazdem z Konstantynopola do Ziemi Świętej. Pozbawiony urzędu i majątku, oskarżony o sprzyjanie pogaństwu, powoli on i jego twórczość poetycka odchodzili w niepamięć. Autorka przypomni osobę Flawiusza Cyrusa, zwłaszcza te mniej znane fakty z jego życia, jak chociażby kontakty z Danielem Stylitą.

dr Emilia Twarowska-Antczak (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Speculum memor. Antyk a XIX-wieczna fotografia

Związek między ludzką pamięcią a fotografią od dawna fascynował naukowców oraz artystów. John Berger stwierdził: „Co zastępowało fotografię przed wynalezieniem aparatu? Oczekuje się, że odpowiedź będzie brzmiała: rytownictwo, rysunek, malarstwo. Bardziej odkrywcza odpowiedź mogłaby brzmieć: pamięć". Możemy zatem przyjąć, że fotografia to doskonałe narzędzie umożliwiające uwiecznienia rzeczywistości, w tym także rzeczywistości historycznej, ukrytej w pomnikach epoki, będących symbolami nie tylko czasów, w których powstały, ale i miejsc. Celem wystąpienia jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, na ile antyk interesował prekursorów fotografii. Przedmiotem analizy będą fotografie utrwalające zarówno greckie pozostałości, autorstwa J.-P. Girault de Prangey’a, Philiberta Perrauda, czy też P.-G. Joly’a de Lotbinière’a, jak i rzymskie monumenty wykonane przez Roberta Macphersona, W. H. Foxa Talbota, czy też T. Cuccioni’ego. Musimy bowiem pamiętać, że fotografia narodziła się w pierwszej połowie XIX wieku, kiedy jednym z fundamentów kultury była szeroko rozumiana starożytność. Wtedy też tematy antyczne pojawiały się w literaturze, operze, teatrze oraz malarstwie. Ponadto, starożytność stanowiła w owym czasie istotny przedmiot edukacji. Kluczowe będzie także pytanie, w jakim celu decydowano się na fotografowanie pozostałości antycznych oraz czy nowe medium dało szansę upowszechnienia wiedzy o antyku. Fotografia bowiem od początku związana była z miejscem, przestrzenią architektoniczną i tym samym z podróżami. XIX wiek to przełomowy okres dla turystyki. Wraz z rozwojem środków transportu oraz wzrostem poziomu kulturalnego, turystyka nabrała masowego charakteru. Ponadto, architektura była dla pierwszych fotografów odpowiednim tematem ze względu na swą plastyczność i uznane walory artystyczne. Można przyjąć, że powszechne zapotrzebowanie na „ładne obrazki” miało wpływ na pierwsze fotografie architektury. W XVIII i XIX wieku topograficzne oleje, akwarele, ryciny i litografie stały się niezmiernie popularne. Zatem pytanie brzmi, czy fotografia architektoniczna była logiczną kontynuacją tego typu zjawiska?

dr hab. Witold Tyborowski (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Niepamięć (mašûm) w dokumentach okresu starobabilońskiego (XIX - XVII w. p.n.e.) i co ona oznacza? 

prof. dr hab. Elżbieta Wesołowska (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Fedra i Klitajmestra. Dwie kobiety – dwa sposoby pamiętania

Dwie bardzo słynne heroiny dramatu antycznego to także dwa różne sposoby korzystania z własnej pamięci. Jeśli przypomnimy, że każda z tych postaci ma silnie skomplikowaną biografię, to warto chyba spojrzeć, jaki z niej czyni użytek w przełomowej chwili swego życia, a równocześnie w trakcie zdarzeń scenicznych ujętych w ramy dramatu. Fedra, obciążona wspomnieniami z lat wczesnej młodości i dawnej fascynacji swym mężem, jest w innej sytuacji niż Klitajmestra, której wspomnienia oscylują uparcie wokół niegodnych czynów męża w przeszłości. Stąd postawy wobec teraźniejszości są u nich inne, skoro jedne operują dobrą a drugie złą pamięcią. Paradoksalnie jednak, może nadmierne czerpanie z zasobów pamięci autobiograficznej w obu wypadkach prowadzi do tragedii. Autorka proponuje, by spojrzeć, dlaczego tak się dzieje u Ajschylosa i Eurypidesa, oraz czy w wersji Seneki ta sytuacja się zmienia i do jakiego stopnia. Nie od rzeczy będzie także choćby próba spojrzenia, czy uwarunkowanie płciowe obu protagonistek ma wpływ na ich specyficzne podejście do własnej i zapamiętanej przez siebie przeszłości. 

prof. UG dr hab. Jacek Wiewiorowski (Uniwersytet Gdański), Pamięć o antycznej preturze w ustawodawstwie Justyniana Wielkiego

W konsekwencji reorganizacji zarządu terytorialnego we wschodniej części cesarstwa za Justyniana Wielkiego w latach 535-536 nastąpiło uproszczenie struktury organizacyjnej terytorialnej administracji cesarskiej. Namiestnicy nowych prowincji i innych jednostek terytorialnych łączyli najczęściej kompetencje cywilne z funkcją dowódców wojskowych a ich tytulatura nawiązywała niekiedy do nomenklatury urzędów republiki rzymskiej. W niektórych nowelach znaleźć można też historyczne uzasadnienia podejmowanych reform, wraz z wywodami na temat pochodzenia tytułów i ich znaczenia. Wystąpienie poświęcone jest obrazowi antycznej pretury, który odczytać można w nowelach powołujących czterech namiestników prowincjonalnych, praetores: Pisidiae, Lyconiae, Thraciae i Paphlagoniae (Nov. Iust. 24–26 i 29). Autor podejmuje na ich przykładzie próbę wskazania przyczyn odwołania się przez ustawodawstwo justyniańskie do tradycji republikańskich, poddaje ocenie wiarygodność wiadomości na temat pretury oraz dotyczących dziejów wspomnianych prowincji. W wystąpieniu weryfikowana jest skuteczność oddziaływania argumentacji historycznej prezentowanej w analizowanych tekstach w realiach imperium rzymskiego VI wieku. Stanowi ona zdaniem autora aktualny do dzisiaj przykład możliwości i ograniczeń tkwiących w tzw. ‘polityce historycznej’, prowadzonej przez państwo. 

prof. UMK dr hab. Przemysław Wojciechowski (Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu), Ob memoriam. Fundacje komemoracyjne i rzymskie  stowarzyszenia religijne w okresie wczesnego cesarstwa

Przedmiotem analizy są rzymskie fundacje komemoracyjne, których adresatami były stowarzyszenia religijne. Ten rodzaj fundacji jest dość dobrze poświadczony w materiale epigraficznym. Dzięki informacjom zawartym w inskrypcjach możliwe jest podjęcie badań nad takimi kwestiami jak struktura społeczna fundatorów, wielkość przekazywanych kolegiom legatów, zakres zadań powierzanych korporacji, sposób ich realizacji a nawet wysokość kar związanych z niezgodnym z umową fundacyjną wykorzystaniem powierzonych kolegium środków. Wyniki tych badań pozwalają na dokładniejszą rekonstrukcję tego często niedocenianego fragmentu życia korporacyjnego. Okazuje się bowiem, że uroczystości komemoracyjne stanowiły nie tylko dodatkową okazję do wspólnego i darmowego posiłku, co podkreślano w starszej literaturze, lecz miały istotne znaczenie symboliczne zarówno jako element budowania pozytywnego wizerunku korporacji, jak i ważny czynnik integrujący jej członków. Wydaje się również, że wspólne celebrowanie pamięci o zmarłych należy postrzegać przede wszystkim w kontekście funkcjonującej aż do Oświecenia „pamięci społecznej”, fenomenu dobrze zbadanego w odniesieniu do średniowiecza, a ciągle czekającego na poważne badania w zakresie obejmującym dzieje antyku.

dr hab. Miron Wolny (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie), Pamięć o Hannibalu w kulturze antycznej i w europejskich wyobrażeniach

Skonstruowanie wizerunku Hannibala (247-182 p.n.e.) jako bohatera zmagań rzymsko-kartagińskich opierało się na wykorzystaniu charakterystycznych elementów składających się na dość konwencjonalny wizerunek wroga. Kartagińczyka cechowały zatem głównie: okrucieństwo (crudelitas), przewrotność (perfidia) i osobliwe pojęcie uczciwości, określane w tonie ironicznym jako Punica fides, mające zresztą nawiązywać do prawnej oceny czynów Hannibala definiowanych jako iniuria. Nie ulega wątpliwości, że cechy przypisane Hannibalowi przez rzymską inwencję miały przedstawić jego postać jako lustrzane odbicie twórców tego wizerunku. Ten zakorzeniony w greckiej kulturze model obrazowania zyskał po stronie rzymskiej tym mocniejsze punkty oparcia, gdyż historia czynów Hannibala istotnie nadawała się do konstruowania modelu wroga poprzez mocniejsze akcentowanie epizodów utrwalających w literaturze oszukańczą misję Kartagińczyka. Negatywny obraz nieuczciwego Hannibala zyskiwał także punkty oparcia genetycznego, albowiem zdatny był nie tylko do powiązania z nienawistną misją rodu Barkidów, lecz także komponował się z niechlubną tradycją „narodową” Fenicjan, posiadających mało chwalebne portfolio w historiografii i literaturze świata antycznego. Niemniej jednak wszelakie zabiegi Rzymian nie doprowadziły do sytuacji, w której Hannibal stałby się kreaturą nie wartą rozprawiania. Przeciwnie, stworzył w kulturze antycznej istotny precedens do rozważań na temat determinacji kartagińskiego bohatera. Precedens ten był na tyle silny, że miał istotne znaczenie dla kreowania późniejszych wyobrażeń w kulturze europejskiej.    

mgr Anna Zawadzka (Uniwersytet Warszawski), Upamiętnienie wojen dackich Trajana w obrazach i słowach

„Będziesz sławił nowe rzeki spuszczone ziemiom, nowe mosty rzucone nad rzekami, strome urwiska obsadzone obozami” – pisze do przyjaciela Kaninusa Rufusa Pliniusz Młodszy przekonany, że są to tematy, których nie może zabraknąć, gdy zamierza się opiewać podbój Dacji przez Trajana. O tym, co zostaje w pamięci zbiorowej, w dużej mierze decyduje nie tylko co zostało upamiętnione, ale też w jaki sposób. Jednym z naczelnych tematów, który przewija się przez zwoje Kolumny Trajana i relację Kasjusza Diona, są inżynieryjne dokonania Rzymian, dzięki którym ujarzmili oni nie tylko barbarzyńskich Daków, ale i naturę tej dzikiej krainy. Co ciekawe, sama Kolumna Trajana jest również pomnikiem wystawionym ku czci rzymskiej techniki: jej wysokość ma wskazywać, jak wielką górę zniwelowano w centrum Rzymu, by przygotować miejsce dla upamiętnienia podboju Dacji.

mgr Kacper Ziemba (Uniwersytet Warszawski), Pamięć i niepamięć o Judzie Machabeuszu w tekstach propagandowych dynastii hasmonejskiej

Pierwsza Księga Machabejska (dalej: 1 Mch), uważana za tekst propagandowy dynastii hasmonejskiej, przedstawia jej rolę w konflikcie politycznym i religijnym w Judei, który rozpoczął się wraz z wprowadzeniem do Świątyni obcego kultu w roku 167. Początkowo przywództwo w rodzinie miał sprawować nestor rodu, Matatiasz. Po jego śmierci narracja koncentruje się na jego synach - Judzie, Jonatanie i Szymonie, kolejno sprawujących rolę przywódczą w rodzinie i skupionym wokół niej stronnictwie. Szczególnie istotna jest postać Judy, który zdobył Świątynię i przywrócił w niej ortodoksyjny kult. W dalszych partiach tekstu znajdujemy jednak informacje, które przeczą temu obrazowi. Mianowicie, autor 1 Mch cytuje dokument z czasów panowania Szymona, zawierający regulacje dotyczące zakresu jego władzy. Jego pierwsze passusy przedstawiają w lapidarny sposób dotychczasowe dzieje Hasmoneuszy (14, 29-32). Obok samego Szymona z imienia wspomniani są Matatiasz i Jonatan. Uderzająca jest nieobecność Judy. Sądzę, że przemilczenie jego roli było celowym zabiegiem propagandowym Szymona motywowanym dążeniem do usunięcia pamięci o bracie. Dzięki analizie tekstu 1 Mch autor pokaże motywy tej decyzji. Analiza ta, połączona ze zestawieniem chronologicznym obydwu źródeł propagandowych stworzonych z inicjatywy członków dynastii hasmonejskiej - 1 Mch oraz cytowanego przez nią dokumentu pozwoli odpowiedzieć na pytanie, dlaczego pomimo próby skazania Judy na zapomnienie, stał się on jednym z głównych bohaterów 1 Mch, napisanej już po śmierci Szymona.