|
KONFERENCJA
Nobliści o odpowiedzialności uczonych
Pierwszy wiek ery atomu

Od lewej: przedstawiciel UNESCO profesor Federico Mayor, laureat Pokojowej Nagrody Nobla Joseph Rotblat, wnuczka Marii Skłodowskiej-Curie - Helene Langevin-Joliot, minister spraw zagranicznych RP profesor Bronisław Geremek.
FOT. ANNA BRZEZIŃSKA
KRYSTYNA FOROWICZ
Wczoraj w Warszawie na Zamku Królewskim rozpoczęła się Międzynarodowa Konferencja "Odkrycie polonu i radu - konsekwencje naukowe i filozoficzne. Korzyści i zagrożenia dla ludzkości". Biorą w niej udział uczeni z 13 krajów, w tym aż 12 laureatów Nagrody Nobla.
Sto lat minęło od czasu, gdy Maria Skłodowska-Curie i Piotr Curie rozpoczęli badania nad odkrytym w 1896 r. przez Becquerela niewidzialnym promieniowaniem emitowanym przez sole uranu. Efektem było odkrycie polonu i radu. Odkrycie pierwszych pierwiastków silnie radioaktywnych (zwłaszcza radu) stworzyło podstawy pod nową dyscyplinę naukową o promieniotwórczości z niezliczonymi jej konsekwencjami.
Prof. Mirosław Mossakowski, przewodniczący komitetu organizacyjnego przypomniał, że konferencja jest głównym punktem trwających od 2 lat obchodów rocznicy wielkiego odkrycia dokonanego przez Marię Curie-Skłodowską - dwukrotną laureatkę Nagrody Nobla, z fizyki i chemii.
Prezes PAN prof. Leszek Kuźnicki podkreślił, że odkrycie dokonane przez Curie-Skłodowską zmieniło oblicze naszej cywilizacji, dając początek wielu nowym dyscyplinom naukowym. Stworzyło wielkie szanse, ale również zagrożenia dla ludzkości.
Na uroczystości do Warszawy przyjechała prof. Helene Langevin-Joliot - wnuczka naszej rodaczki, wraz ze swoim bratem Pierre'em Joliot. Helene Langevin-Joliot jest obecnie fizykiem jądrowym, pracuje w Instytucie Badań Jądrowych pod Paryżem Na spotkanie w Warszawie przywiozła zdjęcia rodzinne. "Rz" powiedziała - Marii nie pamiętam, miałam kilka lat, jak umarła, ale moja matka Irena często o niej opowiadała. Była patriotką, w miłości do ojczyzny wychowywała swoje dzieci. Była uparta i odważna i całkowicie poświęciła się nauce...
Dziennikarze oblegali prof. Josepha Rotblata, laureata pokojowej Nagrody Nobla z 1995 r. z dwóch powodów. Był jednym z twórców bomby atomowej i osobiście "otarł się" o naszą rodaczkę. Prof. Joseph Rotblat powiedział podczas otwarcia konferencji, że na naukowcach spoczywa odpowiedzialność za losy świata. Jego zdaniem zagrożenie dla ludzkości związane z bronią atomową wciąż istnieje. - 100 lat temu podczas prac naukowych prowadzonych przez Marię Skłodowską-Curie uważano, że nauka powinna być apolityczna. Tymczasem stało się odwrotnie. Na naukowcach spoczywa dziś ogromna polityczna odpowiedzialność - uważa Rotblat.
W rozmowie z "Rz" dodał: - Są dwie strony medalu, jeśli chodzi o odkrycia naukowe. Jedna - odkrycia mogą pomóc ludzkości, druga - mogą ją zniszczyć. Pracowałem nad jednym i drugim. Prowadziłem badania nad zastosowaniem promieniotwórczości w dziedzinie medycyny, to co robiła Maria Skłodowska. Ale też "dotknąłem" tej złej strony - pracy nad bombą atomową. Obecnie obawiam się tego, co się dzieje w inżynierii genetycznej. Jakie mogą być tego konsekwencje. W niedalekiej przyszłości klonowanie organizmów żywych może okazać się taką bombą atomową. Naukowcy muszą dziś szczególnie uważać, by wyniki ich prac były rzetelne i służyły pokojowi na świecie. Politycy podejmują decyzje, ale na naukowcach spoczywa obowiązek uczciwego informowania polityków - zaznaczył Rotblat. - Pracował pan nad bombą atomową, był pan jednym z jej twórców - męczyliśmy pytaniami laureata. - To dlatego, że bałem się, iż niemieccy uczeni skonstruują pierwsi bombę atomową i zniszczą świat. Gdy zagrożenie minęło, zrezygnowałem ze swoich badań - przyznał uczony. Co więcej, prof. Rotblat stał się przeciwnikiem broni atomowej i przewodniczącym wielkiej organizacji zwalczającej broń jądrową - Pugwash. W rozmowie z "Rz" profesor przyznał, iż Marię Skłodowską-Curie widział w 1932 r. tylko raz, pracował w instytucie w Warszawie, w którym ona honorowo była dyrektorem.
Nazwisko Curie-Skłodowskiej figuruje nie tylko wśród wielkich fizyków. Znajduje się ono także na Tablicy Mendelejewa. Na cześć małżonków Curie amerykański fizyk Glen Seaborg (także noblista) nazwał odkryty przez siebie w 1944 roku nowy pierwiastek - kiur (od nazwiska Curie). Także jednostka do pomiaru aktywności źródła promieniotwórczego nosi nazwę curie.
Maria Skłodowska -Curie - mówiono podczas konferencji zorganizowanej w jej hołdzie - stworzyła nową naukę, która obaliła XIX-wieczne poglądy: po pierwsze o niezmienności pierwiastka chemicznego i, po drugie, o niepodzielności atomu. Na tym opiera się dziś cała nowoczesna fizyka i chemia - gmach nauki zwany promieniotwórczością.
Prof. Józef Hurwic - w czasie przerwy w konferencji - tłumaczył dziennikarzom: promieniotwórczość polega na tym, że atom pierwiastka promieniotwórczego rozpada się i przekształca w atom innego pierwiastka. To znaczy, że jeden pierwiastek zamienia się w drugi, czyli atom rozbija się na części, ma budowę złożoną. Dziś wiemy, że pierwiastków radioaktywnych w przyrodzie jest bardzo dużo. Najsłynniejszy jest uran, U-238. Jest to najcięższy pierwiastek w przyrodzie, choć w ostatnim czasie człowiek wytworzył jeszcze cięższe. Sztucznie otrzymuje się z uranu słynny pluton, pierwiastek silnie radioaktywny i materiał, z którego stosunkowo łatwo można otrzymać bombę atomową.
Nasze stulecie stało się wiekiem ery atomu.
Świat ma na swoim koncie z tego powodu złe doświadczenia: wybuchy dwóch bomb atomowych nad Hiroszimą i Nagasaki, kilkadziesiąt próbnych wybuchów jądrowych w różnych częściach świata, skażenie środowiska na lata. Są też pozytywne trendy: pierwsze międzynarodowe porozumienia o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej i całkowitym zakazie prób z jej użyciem.
Mamy też w pamięci katastrofę Czarnobyla - która stała się symbolem wielkiej katastrofy - wspomniał o tym prezydent Aleksander Kwaśniewski. Nauka przyniosła postęp, ale też zniszczenia. Symbol Czarnobyla nie może przekreślać przyszłości energetyki jądrowej. Jest ona postrzegana w dłuższej perspektywie jako przyjazne środowisku źródło energii, do którego trzeba będzie sięgać wobec dramatycznych zmian zachodzących w przyrodzie: zubożenia warstwy ozonowej i ocieplenia globalnego. Naukowcy nie potrafią rozwiązać problemów naszej planety, ale wiek XXI może być dobrym okresem dla świata - mówili naukowcy - laureaci Nagrody Nobla.
Prezydent chciałby, aby rozpoczęta w czwartek w Warszawie międzynarodowa konferencja naukowa "100-lecie odkrycia radu i polonu" zapoczątkowała cykl dorocznych "spotkań warszawskich" uczonych z politykami i przedstawicielami środowisk gospodarczych, podobnych do Forum Ekonomicznego w Davos. - Nie mam wątpliwości, że przyszła pozycja Polski w świecie zależy bezpośrednio od stanu polskiej nauki - powiedział Kwaśniewski podczas rozpoczęcia konferencji.
Wśród gości warszawskiej konferencji jest 12 laureatów Nagrody Nobla: w dziedzinie medycyny - Baruch Blumberg (1976), Chris de Duve (1973), Edvard Levis (1995); chemii - Paul Crutzen (1995), Jerome Karle (1985), Sherwood Rowland (1995); fizyki: Carlo Rubbia (1984), Burton Richter (1976), Rudolf Mossbauer (1961), Jerome Friedman (1990) i Leo Esaki (1973) oraz laureat pokojowej Nagrody Nobla z 1995 roku Joseph Rotblat. Obecna jest także wnuczka Marii Curie-Skłodowskiej - Helene Langevin-Joliot.
|