Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz
Wydzial Fizyki UAM
Referat został wygłoszony 26 kwitnia 2001 na konferencji "Uniwersytet Papieżowi" w Poznaniu.

PIĘĆDZIESIĄT LAT DYSKUSJI
KAROLA WOJTYŁY Z FIZYKAMI

Spotkania z fizykami stanowią mało znany, lecz ciekawy wątek nadzwyczaj bogatego życia Jana Pawla II, którego biografia budzi zrozumiałe zainteresowanie wielu ludzi.

Wszystko rozpoczęło się w 1951 r. kiedy wikary u św. Floriana w Krakowie, (pracujący tam od 1949 roku) Karol Wojtyła uzyskał od władz kościelnych urlop na zrobienie habilitacji z etyki chrześcijańskiej. Nadal jednak pozostawał duszpasterzem młodzieży licealnej i akademickiej. Do grupy młodych fizyków z Uniwersytetu Jagiellońskiego dotarły wieści, że u św. Floriana pracuje wikary o absolutnie wyjątkowym umyśle. Zimą 1952/53 prowadził on cykl wykładów w budynku Filharmonii Krakowskiej, na które uczęszczała wspomniana grupa młodych asystentów fizyki. Zorientowali się oni, że jest to człowiek, z którym można rozmawiać na bardzo wysokim poziomie intelektualnym. Z tego powodu postanowili nawiązać z nim kontakt i zaprosili go w styczniu 1953 roku na dwudniową wycieczkę narciarską do Poronina, Bukowiny i Zakopanego. Zaproszenie to zostało przez księdza chętnie przyjęte. I tak 24 stycznia 1953 r. wraz z dwoma przyjaciółmi fizykami jądrowymi, udał się pociągiem do Poronina. Jak wspomina jeden z nich prof. Jacek Hennel, Wojtyła odmówił jazdy pierwszą klasą mówiąc: "Nie, nie - z ludem jedziemy..." Wypad do Poronina, Zakopanego i Bukowiny został pomyślany jak sprawdzian narciarski dla Wojtyły, ale on sam nie zdawał sobie z tego wówczas sprawy. Problem polegał na przygotowaniu nart dla Wojtyły i dopasowaniu wiązań do czarnych trzewików noszonych przez księży. Sprawa ta została rozwiązana w warsztacie fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. W trakcie wycieczki okazało się, że ks. Wojtyła, który nie miał na nogach nart od czasów gimnazjalnych, szybko odzyskał dawne umiejętności i bardzo dobrze dawał sobie radę. Dlatego postanowiono zaprosić go na pięciodniową wycieczkę w Gorce, co zapoczątkowało całą serię dalszych wypraw, nie tylko narciarskich, lecz także pieszych, a następnie kajakowych i nawet rowerowych. Przyjaciele księdza Wojtyły dzielili się na narciarzy i kajakarzy; byli też tacy, którzy należeli do obu grup. Fizycy w większości byli jednak narciarzami. Podczas wypraw narciarskich Karol Wojtyła zawsze zastrzegał sobie, żeby w ciągu dwóch pierwszych godzin porannych nikt się do niego nie odzywał - to był jego czas na refleksję i kontemplację.

W czasie marszów i wieczorami toczono długie dyskusje. Ksiądz Wojtyła nie miał oczywiście zawodowego przygotowania w dziedzinie fizyki, ale był bardzo zainteresowany dyskusjami z fizykami. Często starał się zagadnienie ścisle naukowe kierować w stronę problemów metafizyki, etyki i moralności. Dzięki księdzu Wojtyle, mimo iż dominowali fizycy, zaczęła pojawiać się w dyskusjach dość często tematyka filozoficzna i metafizyczna. Okazało się, że te dyskusje są potrzebne zarówno fizykom jak i księdzu. Poruszane przez nich problemy sprowadzał do poziomu, jakiego ówczesna fizyka nie brała pod uwagę, zakładając, że zjawiska i rzeczy, które bada po prostu istnieją. Fizycy nie zastanawiali się, co to znaczy istnieć. Żyli w niezłomnym przekonaniu, że fizyka i metafizyka to dziedziny nie mające punktów wspólnych. Trzeba zaznaczyć, że fizyka w tym czasie, a zwłaszcza fizyka jądrowa, dokonywała niesamowitego postępu. Wtedy świat zdawał się należeć do fizyków. Właśnie wtedy bowiem dokonano pierwszych pomyślnych prób z bronią termojądrową posiadającą trudną do wyobrażenia moc. Jak wiemy fizycy dali w ten sposób do ręki polityków broń, która jest w stanie zniszczyć cywilizację ludzką w skali globalnej. Broń, która stała się podstawowym czynnikiem kształtującym politykę światową w drugiej połowie XX wieku.

Ponieważ nie wszystko można było przedyskutować w czasie owych wędrówek, zaczęto się spotykać również w Krakowie, dwa - trzy razy do roku, najczęściej w mieszkaniach prywatnych. W tych okolicznościach nawiązała się nić przjaźni miedzy uczestnikami dyskusji.

Naukowcy, z upływem lat, zakładali rodziny, zdobywali stopnie i tytuły naukowe, a młody wikary szybko został biskupem a potem kardynałem. Co jakiś czas odbywały się też kolejne wyprawy w góry, najczęściej na Przehybę w Beskiedzie Sądeckim. Aż do chwili, gdy biały dym nad Watykanem dał znać światu, że ma nowego papieża - Jana Pawła II. Wtedy to jeden z profesorów fizyki - prof. Jerzy A. Janik wysłał do Karola Wojtyły list, w którym gratulował wyboru, a równocześnie wyraził żal, że to nadzwyczajne wydarzenie odebrało krakowskim fizykom Karola Wojtyłę jako uczestnika górskich wypraw i filozoficzno-fizycznych debat. Odpowiedź z Watykanu przyszła bardzo szybko. Papież przyznał, że jeżeli chodzi o góry, to rzeczywiście nie będą mogli razem chodzić. Natomiast nie widzi żadnego powodu, aby mieli zarzucić dyskusje i zaproponował, aby nadać im kształt odbywanych latem w Castel Gondolfo seminariów.

Pierwsze seminarium, już nie tylko w ściśle krakowskim składzie uczestników, odbyło się w sierpniu 1980 r. Po jego zakończeniu Papież wyraził życzenie kolejnych spotkań z naukowcami. Od tego czasu ustalił się zwyczaj organizowania seminariów w latach parzystych. Ostatnie w takim terminie odbyło się w 1990 r., ponieważ za względu na nawał obowiązków Ojca Świętego seminarium w 1992 r. nie odbyło się. Od 1993 r. seminaria przeszły więc w cykl lat nieparzystych. W sierpniu tego roku planowane jest już jedenaste seminarium w Castel Gandolfo.

Po latach ustalił się stały scenariusz tych seminariów. Trwa ono kilka dni. Każdego dnia wygłaszane są zazwyczaj trzy referaty w obecności Ojca Świętego. Po każdym z nich odbywa się wyczerpująca dyskusja. Grono dyskutantów jest kameralne. Dyskusje odbywają się w grupie nie większej niż 20 osób, łącznie z Papieżem. Referaty wygłaszają specjaliści z różnych dyscypli: chemicy, matematycy, biolodzy, historycy, lekarze i filozofowie. Jednak zdecydowanie przeważają i dominują fizycy, w tym również fizycy-kapłani: ks. prof. Michał Heller, ks. Abp. prof. Józef Życiński i prowincjał Polskiej Prowincji Dominikanów ojciec Maciej Zięba.

Uczestnicy i referenci proponowani są przez wybitnego i znanego fizyka prof. Jerzego A. Janika, organizatora tych seminariów z ramienia Papieża i zostają zapraszani dopiero po akceptacji Ojca Świętego. Uczestnikom seminariów mogą towarzyszyć członkowie rodziny, co jest nawiązaniem do tradycji spotkań krakowskich (Mnie towarzyszyła zawsze żona Irena, która jako doktor fizyki aktywnie uczestniczyła w dyskusjach naukowych). Referaty i dyskusje z udziałem Ojca Świętego ze wszystkich seminariów w Castel Gandolfo zostały wydane w formie książkowej. Pierwsza taka książka (pod red. prof. Janika) została wydana w Watykanie; cztery następne (pod redakcją ks. prof. Piotra Lenartowicza i prof. Janika) wydano w wydawnictwie Towarzystwa Jezusowego w Krakowie; pozostałe książki (pod red. prof. Janika) ukazały się w Wydawnictwie Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Niewątpliwie zasadnicza tematyka tych seminariów wywodzi się z fizyki. Trzeba jednak pamiętać, że fizyka współczesna, badająca mikroświat w skali odległości miliard razy mniejszej od rozmiarów atomów oraz wszechświat w skali miliardów lat świetlnych, zmienia swój tradycyjny charakter i wkracza na obszary będące do niedawna domeną filozofii. Stąd tematyka seminariów, aczkolwiek wywodząca się na ogół z fizyki, dotyczy również ontycznych fundamentów rzeczywistości. Drugim istotnym nurtem rozważań na tych seminariach sa relacje między nauką a religią oraz współistnieniem Kościoła i nowożytnej nauki.

I tak w 1980 r. zajmowano się problemami korelacji między naukami szczegółowymi, zwłaszcza matematyką i fizyką, a szeroko pojmowaną kulturą, problemem konfliktu między nauką a religią oraz rozważaniami na temat niektórych podstawowych pojęć fizyki. W 1982 r. - ewolucją kosmiczną, aktualnym stanem wiedzy o budowie materii, w tym o cząstkach elementarnych i stosunkiem fizyki do metafizyki. W 1984 r. - problemami transcendencji w przyrodzie, pojęciem czasu i ewolucją, wiarygodnością twierdzeń przyrodniczych, przyszłością kosmosu i zagrożeniem życia na Ziemi. W 1986 r. - problemami unifikacji w opisie wszechświata, trzechsetletnim współistnieniem Kościoła i nowożytnej nauki i znów metafizyką jako nauką przekraczającą fizykę. W 1988 r. - redukcjonizmem i holizmem jako metodami współczesnej nauki, tradycją i postępem w nauce i filozofii, współczesnym stanem rekonstrukcji rodowodu człowieka oraz etyką badań naukowych i postaw uczonych. W tym, kolejnym 5, semiarium wziął udział prof. Wojciech Nawrocik z Instytutu Fizyki UAM wygłaszając referat pt. "Spotkania katolików z prawosławiem". W 1990 r. - znów redukcjonizmem, z perspektywy fizyków i biologów, a także stosunkiem nauk przyrodniczych do filozofii. W 1993 r. - problemem istnienia, systemowością świata, jednością prawdy a wielością systemów filozofii Boga, także ewolucją definicji śmierci, w związku z haniebną praktyką jawnej i ukrytej eutanazji. Na seminarium w 1995 r. górowała problematyka istnienia, ujmowana w różnch aspektach, poczynając od poziomu cząstki elementarnej i filozofii bytów możliwych. Spotkanie w 1997 r. zdominowane było przez problematykę: fizyka a ontologia, a w 1999 r. - obejmowało problematykę fizyka a transcendencja, kryzys w filozofii i fizyce w drugiej połowie XX wieku oraz Całun Turyński w oczach fizyka jądrowego. (Niektórzy utrzymują, że Całun Turyński jest elementem dialogu Boga ze współczesnym Niewiernym Tomaszem: "Dopóki nie zobaczę - nie uwierzę".) Wreszcie seminarum planowane w sierpniu br. poświęcone będzie "Modelom Boga", rozumianym jako pewne schematy pojęciowe przybliżające współczesnemu człowiekowi tajemnicę istnienia transcendentnego Boga osobowego.

Ojciec Święty w seminariach uczestniczy głównie jako słuchacz. Jego komentarze są najczęściej konkretne i zwięzłe. Bardziej swobodne rozmowy towarzyszą zwykle wspólnym z Ojcem Świętym posiłkom oraz przerwom między referatami. Obecność Ojca Świętego na wszystkich referatach jest bardzo stymulująca i ustala pewien styl dyskusji. Nie ma w niej tematów tabu, ale jest specjalny takt przy zbliżaniu się do Prawdy.

Można zadać pytanie: czym są te spotkania i dyskusje dla Papieża? Rzecz ciekawa, że mimo iż Ojciec Święty jest humanistą, to nauki ścisłe interesowały go już od wczesnej młodości. Długoletnie kontakty Karola Wojtyły z fizykami, przede wszystkim krakowskimi, stanowiły dla Niego niewątpliwie doskonałą okazję dla rozszerzenia wiedzy w dziedzinie nauk ścisłych. Uczyniły Mu świat współczesnej fizyki bardzo bliskim, dostarczyły materiału do głębokich przemysleń i tworzywa do ukształtowania własnych poglądów na rzeczywistość w jej wymiarze fizycznym. Zapewne, nadal podobną funkcję pełnią referaty i dyskusje na seminariach w Castel Gandolfo, przynoszące równocześnie olbrzymi ładunek problemów związanych z relacjami pomiędzy nauką i wiarą.

Echa dyskusji z fizykami można odnaleźć w rozmaitych tekstach papieskich. Na przykład w książce "Przekroczyć próg nadziei" Ojciec Święty napisał: "Uczestniczyłem też w wielu spotkaniach z przyrodnikami, zwłaszcza fizykami, których umysły po Einsteinie bardzo się otworzyły w stronę teistycznej interpretacji świata".

Sam Ojciec Święty dał 5 sierpnia 1993 r. w przemówieniu do uczestników seminarium następującą ich ocenę: "...ta dziedzina prawdy, którą uprawiają z zawodu, z powołania, z charyzmatu, z talentu fizycy, należy także do uczestnictwa tej wielkiej, jednej prawdy, która jest z Boga. To jest reguła, definicja, próba wyrażenia tego, co nas łączy od wielu bardzo lat. Spotkanie było zawsze skoncentrowane wokół prawdy, która ma wiele twarzy, wiele wymiarów, ma swój wymiar przyrodniczy w fizyce, w biologii... Prawda ma skądinąd swój wyraz w filozofii, w teologii i te różne wymiary prawdy stanowiły osnowę naszych spotkań... One pozwalały nam w sposób przyjacielski, a zarazem głęboko chrześciajński, uczestniczyć w posłannictwie Chrystusa, w posłannictwie profetycznym Chrystusa. I z tego pragnę wyrazić moja wielką radość... Muszę dodać od siebie, że te spotkania, wymiany myśli były dla mnie zawsze bardzo oczekiwane i bardzo cenione".

Echa spotkań w Castel Gandolfo można również znaleźć w encyklice Jana Pawła II "Fides et ratio", w której Ojciec Święty zwraca się do naukowców słowami (s. 155): "...pragnę zwrócić się także do naukowców, których poszukiwania są dla nas źródłem coraz większej wiedzy o wszechświecie jako całości, o niewiarygodnym bogactwie jego różnorodnych składników, ożywionych i nieożywionych, oraz o ich złożonych strukturach atomowych i molekularnych. Na tej drodze osiągnęli oni - zwłaszcza w obecnym stuleciu - wyniki, które nie przestają nas zdumiewać. Kieruję słowa podziwu i zachęty do tych śmiałych pionierów nauki, którym ludzkość w tak wielkiej mierze zawdzięcza swój obecny rozwój, ale mam zarazem obowiązek wezwać ich, aby kontynuowali swoje wysiłki nie tracąc nigdy z oczu horyzontu mądrościowego, w którym obok zdobyczy naukowych i technicznych dołączają się także wartości filozoficzne i etyczne, będące charakterystycznym i nieodzownym wyrazem tożsamości osoby ludzkiej. Przedstawiciele nauk przyrodniczych są w pełni świadomi tego, że <>".
Dalej Ojciec Święty pisze: "Wszystkich proszę, aby starali się dostrzec wnętrze człowieka, którego Chrystus zbawił przez tajemnicę swojej miłości, oraz głębię jego nieustannego poszukiwania prawdy i sensu. Różne systemy filozoficzne wpoiły mu złudne przekonanie, że jest absolutnym panem samego siebie, że może samodzielnie decydować o swoim losie i przyszłości, polegając wyłącznie na sobie i na własnych siłach. Wielkość człowieka nigdy nie urzeczywistni się w ten sposób. Stanie się to możliwe tylko wówczas, gdy człowiek postanowi zakorzenić się w prawdzie, budując swój dom w cieniu Mądrości i w nim zamieszkując. Tylko w tym horyzoncie prawdy będzie mógł w pełni zrozumieć sens swojej wolności oraz swoje powołanie do miłowania i poznania Boga jako najdoskonalsze urzeczywistnienie samego siebie".

W liście do dyrektora Obserwatorium Watykańskiego, jezuity George Coyne z dnia 1.06.1988 r. Ojciec Święty wyraził natomiast następującą opinię w sprawie relacji nauki i religii: "Zachęcając do otwartości między kościołem a społecznością naukowców, nie tworzymy wizji dyscyplinarnej jedności między teologią a nauką, jaka istnieje na polu danej dziedziny naukowej czy teologii w ścisłym tego słowa znaczeniu. W miarę trwajacego dialogu i wspólnych badań, rosnąc będzie wzajemne zrozumienie(...). Zarówno religia jak nauka muszą zachować swą autonomie i właściwy dla siebie charakter. Religia nie opiera się na nauce, a nauka nie stanowi przedłużenia religii (...). Podczas gdy obie mogą i powinny wspierać się jako istotne wymiary wspólnej ludzkiej kultury, żadna z nich nie powinna zakładać, że tworzy niezbędne przesłanki dla drugiej".

Na zakończenie mego wystąpienia pragnę podzielić się osobistą refleksją, jako uczestnika trzech seminariów w Castel Gandolfo - w latach 1993, 1995 i 1999 oraz jako osoby zaproszonej do wygłoszenia referatu na kolejnym seminarium w sierpniu 2001 roku. Udział w nich i wygłaszanie referatów w obecności Ojca Świętego były dla mnie dużym wezwaniem i przeżyciem intelektualnym. W moim odczuciu największą zdobyczą tych seminariów jest przełamywanie barier pomiędzy "myślą kościelną" a fizyką. Jak wiemy teologia katolicka pozostaje od Średniowiecza w arystotelesowkiej tradycji naukowej, podczas gdy fizyka wyrosła z zupełnie odmiennej tradycji, nawiązującej do dokonań Archimedesa. Powstanie w XVII w. zmatematyzowanej nauki przyrodniczej - fizyki - było dużym zaskoczeniem dla arystotelesowsko-tomistycznej filozofii chrzescijańskiej, którą wówczas było stać tylko na uruchomienie mechanizmów samoizolacji. Taka sytuacja w dużym stopniu trwa do dzisiaj. Sądzę, że seminaria w Castel Gandolfo przyczynią się do przełamania tych barier i pomogą teologii katolickiej przejść do nowego etapu rozwoju, w którym będzie ona aktywnie uczestniczyć we współczesnych prądach intelektualnych, uwzględniających zdobycze nauk przyrodniczych. Fizyka współczesna niewątpliwie poszerza kontekst, w jakim prowadzone są rozważania o tradycyjnych problemach metafizycznych i teologicznych. Odrzuciła ona tyle zdroworozsądkowych wyobrażeń na temat materii, przestrzeni i czasu, że żaden poważny teolog nie może ignorować jej ogromnych osiągnięć. Osobiście uważam, wbrew często głoszonym opiniom, że istnieją spore szanse na stworzenie nowej całościowej wizji rzeczywistości, w której zarówno fizyka, jak i metafizyka oraz teologia chrześcijańska będą elementami jednego spójnego systemu myślowego. Sadzę tak, ponieważ fizyka kwantowa, będąca fundamentem całej współczesnej fizyki, nie jest zamkniętym systemem teoretycznym, lecz wymaga odwołania się do rzeczywistości transcendentnej względem wszechświata. Co więcej, moim zdaniem, fizyka kwantowa, dla zrozumienia swoich podstaw, wymaga, co zapewne dla wielu naukowców jest dużym zaskoczeniem, ontologii zgodnej z chrześcijańską wizją rzeczywistości.

Tak oto zaproszenie przez młodych asystentów fizyki UJ, wikarego od św. Floriana na wycieczkę w góry w 1953 roku zaowocowało wydarzeniami, których nikt nie mógł wówczas przewidzieć.

Bibliografia

  1. A. Tomczak, Od wyprawy górskiej do seminarium naukowego, w: "Nauka - Religia - Dzieje", pod red. J.A. Janika, Wyd. UJ, Kraków 1996, s. 143-156.
  2. A. Tomczak, Nauka i wiara, "Głos Uczelni", maj 1999 r., s. 8-10.
  3. B. Bartosik, Czy złapaliśmy Pana Boga na gorącym uczynku stworzenia świata?, "Czas Krakowski", 28.07.1995 r., s.11.
  4. T. Szulc, Jan Paweł II, Wyd. Świat książki, Warszawa 1996.
  5. Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 1994.
  6. Jan Paweł II, Encyklika Fides et ratio, Pallottinum, Poznań 1998.

Z powrotem | Strona głowna | Modele Boga | Metakosmologia
Matematyka a transcendencja | Istnienie a świadomość
Fizyka kwantowa a kwestia istnienia osobowego Boga