Wędrówki po Saharze - Kościół na pustyni

Andrzej Pawuła       

        Na początku lutego pogoda była słoneczna i bezwietrzna, to konsekwencja rozległego antycyklonu zwrotnikowego. W tym układzie wyżowym powietrze stratosferyczne, które spływa z wysokości, jest suche i mimo palącego słońca, chłodne. Ze względu na słońce należy koniecznie osłaniać twarz bawełnianym zawojem (szeszem) lub innym przewiewnym nakryciem głowy. Trasa zimowej wędrówki po Saharze prowadziła przez dużą oazę, usytuowaną w szerokiej dolinie między  wyżyną Chaanba i wydmami Wielkiego Ergu Zachodniego, około 900 km na południe od Algieru. Pośród palm daktylowych rozległej oazy, kryje się saharyjskie miasto El Golea. Na okolicznym wzgórzu znajdują się ruiny obronnej wioski plemienia berberyjskiego Zenetów, z IX i X wieku. Stara część miasta to typowe domy malijskie z niewypalanej gliny zwane "tatas", natomiast część współczesna miasta to budynki o nijakiej architekturze. El Golea posiada 24 tysiące mieszkańców.

        Dwa kilometry za miastem, w pobliżu dawnej chrześcijańskiej wioski św. Józefa znajduje się pierwszy kościół katolicki, jaki został zbudowany na Saharze. Konsekracja kościoła odbyła się w roku 1938. Budowa kościoła wśród piasków pustyni związania jest z osobą księdza - męczennika Karola de Foucauld.  W dniu 26 kwietnia 1929 roku Jego prochy zostały sprowadzone z Tamanrasset w górach Hoggar i złożone do widocznego na zdjęciu, grobowca. Był to wstępny etap przygotowań do procesu beatyfikacyjnego "misjonarza miłości Boga i bliźniego".

elgolea.jpg (731839 octets)

Grobowiec O. Karola de Foucauld przy kościele w El Golei (fot. Andrzej Pawuła)   

     Historia Karola de Foucauld, który nazywał siebie "małym bratem Jezusa" jest przykładem człowieka poszukującego prawdy. Po różnych doświadczeniach młodości zakończonych kryzysem sensu życia, 28 letni Karol odczuł potrzebę nawrócenia się. Napisał wówczas: "Gdy tylko uwierzyłem, że Bóg istnieje, zrozumiałem natychmiast, że nie mogę postąpić inaczej, jak żyć tylko dla Niego". Swój światopogląd wyraził w następujących słowach: "Marzę o czymś bardzo prostym, o czymś zbliżonym do najprostszych gmin chrześcijańskich w pierwszych wiekach Kościoła... Prowadzić życie Nazaretu w pracy i kontemplacji Jezusa". Po kilkuletnim pobycie w zakonie Ojców Trapistów i pracy przy klasztorze Klarysek w Nazarecie, otrzymał święcenia kapłańskie i wyruszył z misją ewangelizacyjną w górzystą część Sahary. Zatrzymał się w górskiej pustelni na przełęczy Assekrem, pod górą Tahat, w pobliżu miejscowości Tamanrasset. W pustelni nietypowej, bo otwartej dla każdego potrzebującego wędrowca. Ojciec Foucauld pragnął założyć zgromadzenie zakonne "małych braci Jezusa" i być jednym  z nich - bratem. Ale miejscowi Tuaredzy to mahometanie, wyznawcy Wszechmocnego i Jedynego Boga, nikogo więc nie chrzcił i nie nawracał. Jak sam mówił: "Jest to ewangelizacja nie przez słowa, ale przez obecność Najświętszego Sakramentu, przez Najświętszą Ofiarę, modlitwę, pokutę, pełnienie cnót ewangelicznych, miłosierdzie, przez miłość braterską i powszechną - dzielącą się wszystkim do ostatniego kęsa chleba z każdym biedakiem, każdym gościem, każdym nieznajomym, który przychodzi. Jest to ewangelizacja przez miłość, przyjmująca każdego człowieka jako ukochanego brata." Niestety nie wszyscy doceniali ideę braterskiej miłości Brata Karola. Okazało się, że dla fanatyków religijnych była nawet zagrożeniem. Brat Karol ginie w dniu 1 grudnia 1916 roku, z rąk bractwa islamskiego sanusisów, działającego od 1837 roku na obszarze Libii, Czadu, Egiptu i Sudanu.  Idea utworzenia zgromadzenia "małych braci Jezusa", misjonarzy miłości Boga i bliźniego, została podjęta w roku 1933 przez grupę młodych księży francuskich. W zakonie bez klasztorów i habitów, dzieląc czas na modlitwę i pracę oraz przyjmując warunki życia miejscowej ludności mahometańskiej, postanowili świadczyć o Bogu własnym życiem. Zgromadzenia "małych braci Jezusa" zaczęły powstawać w wielu miejscach na świecie, zwłaszcza tam gdzie jest nędza i ludzie potrzebują pomocy.

        Pozostaje pytanie, dlaczego Brat Karol niosący ideę tolerancji religijnej i miłości bliźniego, został zamordowany. Dlaczego dobro spotyka się z nienawiścią. Być może, odpowiedź można znaleźć w rozważaniach ks. Józefa Tischnera o Jezusie z Nazaretu "Przeszedł dobrze czyniąc" (Tygodnik Powszechny, nr 51-52, 1997): "Chrystus, choć przeszedł dobrze czyniąć, to jednak zginął na krzyżu jako złoczyńca... Dotykamy tutaj samego rdzenia sprawy dobra. Dlaczego Dobro, które czynił Chrystus, dla wielu wydało się niebezpiecznym złem? Chrystus stał się znakiem, któremu sprzeciwiać się będą. Znaczy to, że budził lęk. Czy to możliwe, aby Dobro budziło lęk? Dwa sprzeciwy i dwa lęki wysuwają się na pierwszy plan. Obydwa wyszły ze strony posiadaczy, zaniepokojonych o stan swego posiadania. Byli to: posiadacz władzy i posiadacz sacrum. Ucieleśnieniem pierwszego stał się Herod, potem jego miejsce zajęli inni. Ucieleśnieniem drugiego stał się przede wszystkim faryzeusz - uczony w piśmie - przedstawiciel ówczesnego fundamentalizmu i integryzmu. Jeden i drugi posiadacz był przekonany, że Chrystus rości sobie niesłuszne pretensje do ich własności".

        Problem jest aktualny, bo niedawno śmierć ponieśli współbracia Brata Karola z Tizi Uzu oraz Trapiści z Medei. Ostatnia masakra turystów w Luksorze (Egipt) oraz tysiące ofiar śmiertelnych w Algierii, zresztą mahometan, wskazuje na dalekosiężny cel fundamentalizmu islamskiego. Dlaczego ofiarami są także wyznawcy islamu? Prawdopodobnie dlatego, że nie chcą się oni podporządkować rozkazom organizacji, która żąda posłuszeństwa absolutnego.

        Dla zrozumienia istoty problemu konieczne jest wytłumaczenie nazwy "muzułmanie", która w ostatnim okresie zastąpiła, na przykład w relacjach dziennikarskich z Bośni, dawną nazwę wyznawców islamu "mahometanie". Ta zmiana wskazuje na ignorancję i naiwność Europejczyków, bowiem słowo muzułmanin (muslim) oznacza w języku arabskim - wierzącego - w Jedynego Boga. Przeciwieństwem dla wierzącego jest oczywiście niewierzący, tak więc dla mieszkańców świata islamu Europejczycy sami określają się jako "niewierzący". Odpowiada to wspomnianej już organizacji, której ideologia zakłada polaryzację świata na wierzących i niewierzących i która wykorzystuje ponadto inną, niż świat chrześcijański, definicję "bliźniego".

        Ze względu na działalność "braci muzułmańskich" pielgrzymka do grobu Brata Karola jest obecnie bardzo niebezpieczna a Jego grobowiec i drogę do kościoła zasypuje zwolna piasek pustyni. Sytuację wyjaśnia rada, jednego ze znajomych mahometan, jaką otrzymałem w Algierii w okresie wojny w Zatoce Perskiej: "lepiej teraz unikać tłumu, bo wystarczy, że znajdzie się w nim jeden szaleniec z nożem i kłopot gotowy".

        Papież Jan Paweł II apeluje o pokój i zgodę między narodami, o porozumienie między religiami. Jego ideą jest spotkanie przedstawicieli trzech religii monoteistycznych, judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, na Górze Synaj. Działalność Brata Karola i Jego "mniejszych braci" jest krokiem w tym kierunku.                                                                                                                     


Fotografie zamieszczone w artykule:

Fot. 1. El Golea - widok ogólny z ruin obronnej wioski berberyjskich Zenetów

Fot. 2. W drodze do kościoła w El Golei - przystanek w małej oazie

Fot. 3. Kościół katolicki w El Golei

Fot. 4. Grobowiec O. Karola de Foucauld przy kościele w El Golei

Publikacja w gazecie osiedlowej "Na Skraju" (ISSN 1427 - 6879), Nr 1 (18), 1998, Poznań 

Adres do korespondencji: pawula@main.amu.edu.pl

Powrót do strony głównej: http://main.amu.edu.pl/~pawula