Stanisław Kozyr-Kowalski 

URZĘDNICY PAŃSTWA JAKO STAN SPOŁECZNY

  

Hegel a socjologia

Peter L. Berger, wybitny przedstawiciel fenomenologii w naukach socjologicznych i współtwórca nowego paradygmatu socjologii wiedzy, powiada w Zaproszeniu do socjologii, że wiele z tego, co uchodzi za socjologię słusznie zwane jest barbarzyństwem intelektualnym. Ten gatunek barbarzyństwa wyraża się poprzez ignorancję historyczną i filozoficzną, wąską specjalizację, sprowadzanie nauki do umiejętności mechanicznych i technicznych oraz poprzez brak wyczucia językowego. (Berger, 1995: 21). Berger podkreśla, że historia i filozofia to najbliższe socjologii dyscypliny badawcze. Odrobina wykształcenia historycznego i filozoficznego "pozwoliłyby na uniknięcie głupoty poniektórych prac socjologicznych". (Berger, 1995: 157).

Wielu socjologów współczesnych nie interesuje się nie tylko historią powszechną, lecz nawet historią własnej gałęzi nauki. Stronią oni od filozofii jak diabeł od święconej wody. Wiedzą jednak, że Hegel był filozofem. Sądzą natomiast, że nie miał on nic wspólnego z socjologią. Miano socjologa przyporządkowuje się natomiast bez wahań A. Comte'owi, H. Spencerowi, É. Durkheimowi. Niewielu badaczy społeczeństwa ośmieli się umieścić poza granicami socjologii M. Webera, G. Simmla, A. Schütza czy G. H. Meada. A przecież dzieła Hegla, zwłaszcza poświęcone filozofii dziejów, prawu i państwu oraz historii filozofii zawierają nie gorszą niż stworzył Comte ogólną teorię społeczeństwa. Spencer góruje nad Heglem jasnością języka, znajomością historii i etnografii. Ustępuje mu wyraźnie pomysłowością teoretyczną i obiektywizmem. Łatwo się o tym przekonać porównując analizy Rewolucji Francuskiej i czasów Napoleona dokonane przez obu myślicieli. (Por. Hegel, 1958: 332-359, Spencer, 1896: 139-145). Zarzuca się Heglowi spekulatywność i stronienie od faktów empirycznych. Czyż nie można obarczyć takim samym zarzutem słynnej koncepcji Durkheima, którą Florian Znaniecki nazywał kantyzmem socjologicznym. Koncepcja ta głosi, że zasadnicze kategorie myślenia: rodzaj, gatunek, przyczynowość, czas i przestrzeń są przedstawieniami zbiorowymi. Powstać one miały jako wyrazy i produkty życia grupowego i społecznego ludzi. Czyż rzeczywiście zasadnicze tezy socjologii wiedzy M. Schelera i K. Mannheima są jasne jak słońce? Natomiast zawarte w Wykładach z historii filozofii analizy uwarunkowania myśli ludzi przez ich świat społeczno-historyczny są ciemne jak filozofia Heraklita Ciemnego? Przyswojenie prac wpływowych socjologów współczesnych T. Parsonsa, G. H. Meada i A. Schütza wymaga więcej wysiłku niż lektura Hegla. Od Hegla nauczymy się jednak znacznie więcej niż od wspomnianych wyżej socjologów - teoretyków.

Lektura Hegla, podobnie jak czytanie klasyków nowoczesnej socjologii i dawnej myśli społecznej, nie może się sprowadzać ani do egzegezy, ani do wytykania mu rzeczywistych i rzekomych słabości, ani do ostatecznego obalania heglizmu. Takie obalanie zakłada często metodę, którą W. Gombrowicz nazywał tępą dosłownością. (Gombrowicz, 1985: 26). Max Weber wyrażał się z ironią, a nawet z gniewem, o wszelkich dążeniach do nieodwołalnego obalenia wielkiej myśli przeszłości. Zalecał on i sam praktykował stosowanie metody pozytywnej krytyki i pozytywnego przezwyciężania. Pozytywna krytyka to bliska krewna Heglowskiej Aufhebung. Ani Platon, ani Arystoteles - powiada nam Hegel - nie obalali ostatecznie myśli swoich poprzedników. Starali się je natomiast włączyć do własnych filozofii. Podejmowali dawne idee na nowo, na gruncie własnych zasad. Wprowadzali je do nowych struktur teoretycznych. (Por. Hegel: 1996: 16-17, 73-76, 173-174). Pozytywna krytyka wymaga przetwarzania dawnej teorii w nowoczesne środki produkcji intelektualnej, w narzędzia analizy najnowszych zjawisk i procesów społecznych. Zakłada ona konfrontację dawnej myśli z nową. Wyklucza dogmat, że wszystko, co nowe jest zawsze i pod każdym względem lepsze niż stare. Heglowską myśl, że rozum rządzi światem, iż duch ludu (Volksgeist) przejawia się w historii jako wspólna zasada, która przenika wszelkie systemy myślowe i struktury życia społecznego danego ludu przetworzył Weber w swoją teorię racjonalizmu. Hegel - badacz i teoretyk reformacji był współpracownikiem Webera w budowaniu teorii ducha kapitalizmu i roli, którą odegrała religia protestancka w genezie nowoczesnej cywilizacji mieszczańskiej. (Por. Kozyr-Kowalski, 1987: 83-101, 1995: 19-48). Obecność Heglowskiej analizy stanów społeczeństwa obywatelskiego spotykamy w pozostawionym nam przez autora Wirtschaft und Gesellschaft szkicu teorii klas. (Por. Kozyr-Kowalski, 1979: 205-208). Myśli Hegla poświęcone państwu i urzędnikom państwowym zostały wprowadzone przez Webera do wpływowej we współczesnych naukach o społeczeństwie teorii nowoczesnej biurokracji. (Por. Weber, 1956: 559-587). Występują dosyć ukryte i być może nie będące przedmiotem pełnej świadomości Webera podobieństwa między koncepcją typów idealnych a ideą Heglowską. Możliwe jest bowiem przekształcenie analiz Hegla, które dotyczą nie empirycznych, lecz zgodnych z pozaludzką ideą czy pojęciem, państw, organizacji urzędniczych, społeczeństw obywatelskich, rodzajów wolności w Weberowskie typy idealne. Z drugiej zaś strony słowa Hegla, iż idea to nie puste pojęcie, lecz pojęcie plus odpowiadająca jej zawsze realność, otwierają drogę do pojmowania typów idealnych jako kategorii, które nie są najbardziej oddalone od rzeczywistości, lecz są jej najbliższe. Dzieje się tak w warunkach eksperymentu przyrodniczego oraz quasi-eksperymentu społeczno - historycznego. Weberowski typ idealny przebudowany za pomocą ideii w rozumieniu Hegla staje się narzędziem analizy najbardziej dynamicznych i krótkotrwałych zjawisk i procesów życia społecznego. (Por. Kozyr-Kowalski, 1967: 272-286, 446-482). Przybiera on wówczas postać kategorii dialektycznej. Czyni zadość postulatowi G. Simmla, iż socjologia oraz inne nauki o kulturze powinny dysponować taką aparaturą pojęciową, która umożliwia mikroskopijną analizę rzeczywistości społecznej i może być traktowana jako odpowiednik mikroskopu.

 

Urzędnicy nie są sługami ani państwa ani ludu

 

Wielu uczonych określa mianem sług państwa zasadniczą rolę urzędników instytucji publicznych w życiu społecznym. Równie często uważa się ich za sługi ludu lub narodu. Ci, którzy widzą w obu tych określeniach jedynie prawnicze fikcje, retorykę lub ideologię traktują urzędników jako sługi ekonomiczno - społecznych oligarchii: klas uprzywilejowanych, klasy politycznej, klasy wykształconych, elity władzy, bogactwa i prestiżu. Hegel mógłby nazwać takiego rodzaju poglądy na naturę nowoczesnej organizacji urzędniczej myślą gminną, dziką i bezbożną. Urzędnicy są dla niego sługami obiektywnego rozumu, idei absolutnej, obecnego w społeczeństwach ludzkich ducha pozaludzkiego, którego nazywa też Bogiem. Państwo to najwyższa postać ducha obiektywnego i obyczajności (Sittlichkeit). Niższymi odmianami owego ducha są prawo formalne, moralność i obyczajność. Obok państwa, w skład obyczajnościowej dziedziny życia społecznego wchodzą rodzina i społeczeństwo obywatelskie. Każdy z tych 3 składników struktury globalnego społeczeństwa mało ma wspólnego z obiegowym pojęciem etyki. Bardzo wiele zaś - z zapomnianą dziś niesłusznie kategorią obyczaju. Zwracałem 10 lat temu uwagę, że oddawanie "Sittlichkeit" przez "etyczność" w polskich tłumaczeniach pism Hegla oraz w poświęconych filozofowi niemieckiemu rozprawach może prowadzić do głębokich deformacji sensu jego myśli. (Por. Kozyr-Kowalski, 1987a: 199-200). Światosław Florian Nowicki rezygnuje z tego niedobrego obyczaju w swoim znakomitym tłumaczeniu Heglowskich wykładów z historii filozofii. Przekłada Sittlichkeit na polskie "obyczajność", "obyczajowość", "obyczaje". (Por. Hegel, 1994, 1996).

Istotę ducha obiektywnego tworzą rozum, wolność i dobro wspólne. Urzędnicy państwowi nie mogą więc być sługami ducha obiektywnego jeśli nie są sługami rozumu, wolności i dobra wspólnego. Heglowska apologia urzędników państwowych wynika z deifikacji państwa. Apologia odnosi się nie do empirycznych państw, lecz do państw, które są zgodne z pozaludzką, obiektywną ideą państwa. Hegel ostro krytykuje tych, którzy sądzą, że państwo jest tworem wyłącznie ludzkim. Dzieli on instytucje społeczne na rzeczywiste i istniejące. W instytucjach rzeczywistych istnienie jest splecione z rozumem, wolnością, dobrem, duchem pozaludzkim. Instytucje nierzeczywiste, lecz istniejące charakteryzują się kiepską, złą egzystencją. Stanowią przeciwieństwo rozumu, wolności i dobra. Hegel nazywa je starymi, zużytymi trzewikami ducha świata, najwyższego podmiotu dziejów. Można o nich powiedzieć, że wprawdzie jeszcze istnieją, lecz już zostały opuszczone przez pozaludzki Rozum, przez Boga.

 

Społeczeństwo obywatelskie, mieszczańskie i cywilne

 

Urzędnicy są ważną częścią struktury zróżnicowania społecznego nowoczesnych narodów europejskich. Hegel opisywał ją i analizował za pomocą pojęcia stanów - Stände. Zbliżonym słowem: "order" posługiwał się Adam Smith, którego główne dzieło o naturze i przyczynach bogactwa narodu było dobrze znane filozofowi niemieckiemu. Podstawą stanów jest społeczeństwo obywatelskie, die bürgliche Gesellschaft. Ten element globalnej struktury społeczeństwa miał powstać i ukształtować się, wg. Hegla, dopiero w czasach nowożytnych. Przysługują mu cechy właściwe nowocześnie kapitalistycznemu systemowi pracy, własności i współżycia społecznego ludzi. Niemieckie określenie die bürgerliche Gesellschaft ma charakter strukturalny, wielowymiarowy. Oznacza zarówno społeczeństwo obywatelskie, jak i społeczeństwo mieszczańskie. Wyraża wzajemną zależność między pozycją mieszczanina i pozycją obywatela w jakościowo różnej od państwa dziedzinie rzeczywistości ekonomiczno - społecznej i prawno - obyczajowej. Identyczny sens zawiera angielskie pojęcie burgess society. Wywodzi się ono od słowa burgher, które oznacza i obywatela i mieszczanina. Sam Hegel wskazuje, że nazwę odmiennej od rodziny i państwa sfery obyczajności można wyprowadzić z francuskiego słowa le bourgeois, mieszczanin, obywatel, cywil. (Por. Hegel, 1969: 195, 1981: 228). Najlepszym polskim odpowiednikiem die bürgerliche Gesellschaft będzie chyba "społeczeństwo obywatelsko - mieszczańskie". Kategorii Heglowskiej można nadać sens uniwersalny zrywając jej więzy z czasami nowożytnymi. Po takim zabiegu społeczeństwo "obywatelsko - mieszczańskie" przekształci się w pojęcie społeczeństwa cywilnego. Społeczeństwo cywilne będzie oznaczać taką dziedzinę globalnej struktury społecznej, która jest jakościowo odmienna od państwa, podlega rzeczywiście lub tylko formalnie prawu cywilnemu. Nie stanowi w zasadzie przedmiotu zainteresowań i regulacji prawa państwowego. Opozycja pojęciowa społeczeństwo cywilne - państwo, the civil society - state funkcjonuje w anglojęzycznych tłumaczeniach i pismach poświęconych myśli Heglowskiej. (Por. Pelczynski, 1964: 56-69, 1984: 1-14). Odróżnianie społeczeństwa cywilnego i instytucji cywilnych od społeczeństwa politycznego i instytucji politycznych spotykamy też u A. de Tocqueville'a. (Por. Tocqueville, 1970: 63-64, 81). Nie trudno zuniwersalizować, czyli odnieść do innych niż to czynił sam Hegel typów społeczeństw, jego wstępne określenie die bürgerliche Gesellschaft jako substancji obyczajnej, która występuje w postaci "względnej całości względnych stosunków jednostek, które w formalnej ogólności występują wobec siebie jako samodzielne osoby" i tworzą system atomistyki społecznej. (Hegel, 1966: 404-405). Jeszcze bardziej jest dostępna uniwersalizacji Heglowska charekterystyka 3 zasadniczych składników społeczeństwa obywatelsko - mieszczańskiego. Społeczeństwo to obejmuje 1) system potrzeb, 2) ochronę własności przez organy sądowe, 3) załatwianie interesów szczegółowych jako wspólnych przez policję i korporacje. (Hegel, 1969: 193, 1981: 226). System potrzeb jest konstytuowany przez historyczno - społecznie uwarunkowane rodzaje potrzeb, środki, które służą ich zaspokojeniu, obecne w danym społeczeństwie typy pracy oraz stosunki posiadania i własności. Trzonem Heglowskiego systemu potrzeb jest struktura gospodarcza, system gospodarczy ujęty jako zespół szeroko pojętych stosunków produkcyjnych między jednostkami. Takie szerokie pojmowanie gospodarki jest właściwością socjologicznego myślenia, które pozytywnie przezwycięża słabości formalno - prawnych i wąsko ekonomicznych stylów myślenia o społeczeństwie. Wady formalno - prawnego i wąsko ekonomicznego myślenia o osobliwości i miejscu gospodarki w społeczeństwie ludzkim wnikliwie analizował już August Comte, ojciec - założyciel nauk socjologicznych i twórca pojęcia socjologii. Przeciwstawiał on historyczno - socjologiczną perspektywę poznawczą "znakomitego i rozsądnego filozofa" Adama Smitha "metafizyce" współczesnych sobie ekonomistów, którzy przekształcili ekonomię polityczną w naukę zupełnie niezależną od innych nauk społecznych oraz zapomnieli o społecznych treściach zjawisk gospodarczych. (Por. Comte, 1908: 139-150). Pisząc o systemie potrzeb Hegel nawiązywał do teorii gospodarki, tworzonej przez klasyczną ekonomię polityczną. Powołuje się on w Zasadach filozofii prawa na pracę Adama Smitha pt. An Inquire into the Nature and Causes of the Wealth of Nations (1776), na Traité d'économie politique J. B. Say'a (1803) oraz na główne dzieło Dawida Ricarda pt. On the Principle of Political Economy, and Taxation (1817). (Hegel, 1981: 479). Wszyscy ci badacze przezwyciężają programowo reifikację struktury gospodarczej. Nie sprowadzają jej wyłącznie do stosunków rzeczowych lub zorientowanych wyłącznie na rzeczy. Integralną częścią gospodarki jest dla nich wiele zjawisk, które myśl potoczna zalicza do pozaekonomicznych obszarów społeczeństwa, do jego podstruktury prawnej lub państwowej. Klasycy ekonomii politycznej uważają społeczny podział pracy, własność zasadniczych czynników produkcji i wymiany, stanowe i klasowe zróżnicowanie społeczeństwa, a częściowo nawet państwo, za fundamentalne dziedziny badać swojej dyscypliny naukowej. Ich studia wypełnione są analizami wzajemnych zależności między gospodarką a pozagospodarczymi podstrukturami globalnego społeczeństwa.

Hegel posługuje się w swojej filozofii prawa wąskim i szerokim rozumieniem państwa. Państwo w pierwszym sensie tego słowa jest czymś jakościowo różnym od społeczeństwa obywatelskiego i rodziny. Państwo szeroko rozumiane stanowi w zasadzie synonim globalnego społeczeństwa. Dlatego ekonomia polityczna uzyskuje u Hegla miano Staatsökonomie (1981: 227), ekonomia państwa. Społeczeństwo obywatelskie bywa nazywane państwem zewnętrznym. Podtytuł Zasad filozofii prawa brzmi natomiast Naturrecht und Staatswissenschaft im Grundrisse: Prawo naturalne i nauka o państwie w zarysie.

 

Urzędnicy a wielkie i małe stany społeczeństwa i państwa

 

Hegel za jeden z głównych składników systemu potrzeb uważa różnice stanowe (Unterschied der Stände) i stosunki między stanami. Jego analizę stanów społeczeństwa obywatelskiego i państwa inspiruje Adam Smith. Brytyjski ekonomista uważał, że ci, którzy utrzymują się z renty gruntowej, czyli z wielkiej własności ziemi, ci, których dochód pochodzi z płacy roboczej, czyli z własności własnej pracy oraz ci, którzy pobierają zysk z własności kapitału należą do "trzech wielkich, pierwotnych i konstytutywnych stanów (orders) każdego cywilizowanego społeczeństwa". (Smith, 1986: 356). Trzy wielkie stany właścicieli 3 odrębnych czynników produkcji Smith nazywa okazjonalnie różnymi klasami zatrudnienia (different classes of employments) lub rangami ludu (ranks of the people). (Smith, 1986: 108, 175, 181). Kryterium wyróżniania stanów są dla Smitha rodzaje dochodów, które zostają sprowadzone do własności trzech czynników produkcji: własności ziemi, własności kapitału i własności pracy. Hegel posługuje się szerszymi i dokładniejszymi niż Smith kryteriami identyfikacji położeń stanowych. Rozumie on przez stany takie zbiory ludzi, które różnią się między sobą 1) bazą utrzymania - Subsistenzbasis i odpowiadającymi jej 2) sposobami pracy - Weisen der Arbeit, 3) sposobami duchowego wykształcenia i zwyczajów, teoretycznego i praktycznego wykształcenia - Weisen der geistigen Bildung und Gewohnheit, der theoretischen und praktischen Bildung. ( Hegel, 1981: 235, 232, 1966: 407). Z położeniem stanowym łączy się zawsze zróżnicowanie w dziedzinie szacunku i godności (Ehre). Nie traktuje jednak Hegel tego rodzaju zróżnicowania - jak to później uczyni Weber - kryterium identyfikacji stanów. (Por. Kozyr-Kowalski, 1979: 184-205). Hegel wyodrębnia wszystkie stany społeczeństwa obywatelskiego za pomocą kryterium własności, miejsca w społecznym podziale pracy i wykształcenia. "Własność" jest zawarta w pojęciu "bazy utrzymania", miejsce w społecznym podziale pracy wyraża termin sposoby pracy. Wyraźnie wskazują na to uzupełniające nazwy i charakterystyka 3 zasadniczych stanów. Pierwszy stan nazywa Hegel stanem substancjalnym, bezpośrednim, (der substantielle Stand), drugi -stanem refleksyjnym, formalnym, (der reflektierende oder formelle Stand), trzeci - stanem ogólnym, myślącym. (der allgemeine, denkende Stand). Te pozornie czysto filozoficzne nazwy zostają przez niego uzupełnione przez pojęcia ekonomiczne. Stan substancjalny to nic innego, jak stan rolniczy, stan wszystkich właścicieli ziemskich, wielkich i małych. W skład stanu refleksyjno - formalnego wchodzą utrzymujący się z zajęć w przemyśle, rzemiośle i handlu. Określa go się także mianem stanu przemysłowego (der Stand des Gewerbs). Stan ogólny uzyskuje swoją nazwę stąd, że jego członkowie zajmują się ogólnymi interesami społeczeństwa, wykonują pracę dla ogółu. Mogą oni być uwolnieni od bezpośredniej pracy zaspakającej potrzeby, gdyż korzystają z prywatnego majątku lub są utrzymywani przez państwo, uzyskują środki utrzymania z dochodów państwa. W odróżnieniu od Smitha Hegel nie posługuje się pojęciem "wielkie stany", które zakłada istnienie małych stanów. Smithowskie małe stany wyróżnia się m. in. w ten sposób, iż za pomocą tych samych kryteriów identyfikacji, które ujawniły różnice między 3 wielkimi stanami (własność ziemi, własność pracy i własność kapitału) bada się różnice występujące wewnątrz każdego z tych stanów. Podobnie postępuje w praktyce badawczej Hegel. Jego 3 stany społeczeństwa obywatelskiego i państwa można nazwać wielkimi, gdyż każdy z nich obejmuje wiele małych stanów. Różnią się one między sobą ze względu na te same kryteria, które pozwalają wyodrębnić w rzeczywistości społecznej wielkie stany. Wiemy, że tymi kryteriami są baza utrzymania, sposoby pracy i sposoby wykształcenia. Podobnie jak Smith i Ricardo, Hegel nie podniósł analizy stanów wielkich i małych do poziomu teorii. Nie ma więc u niego ani pojęcia wielki i mały stan, ani pełnej świadomości wszystkich kryteriów, które pozwalają mu wyodrębniać wewnątrz każdego z 3 stanów nowe stany. Rozróżnienie wielkie i małe stany funkcjonuje więc u Hegla nie na poziomie teorii, lecz praktyki badawczej.

Hegel dzieli stan substancjalny na część wykształconą i na stan chłopski. Wykształcone stany substancjalne obejmują szlachtę i arystokrację. Nie ulega wątpliwości, że te 3 stany właścicieli ziemskich (szlachta, arystokracja, chłopi) różnią się między sobą nie tylko wykształceniem, lecz także bazą utrzymania i sposobami pracy. Wielki stan refleksyjny lub przemysłowy rozpada się na następujące małe stany: stan rzemieślniczy, stan fabrykantów i stan kupiecki. Mianem fabrykantów zdaje się obejmować Hegel nie tylko właścicieli kapitału, lecz także chałupników i robotników. Wewnątrz wielkiego stanu ogólnego Hegel wyróżnia takie małe stany, jak stan urzędników państwowych, stan wojskowych, stan prawniczy.

Dystynkcja pojęciowa ?wielki stan - mały stan? funkcjonuje w praktyce badawczej Hegla. Reprezentuje tam nie tyle w pełni uświadomioną teorię zróżnicowania społecznego, co wykraczającą poza świadomość i niekontrolowaną w pełni przez świadomość siłę duchową lub siłę intelektualną osobowości myśliciela.

Kategorię duchowych i fizycznych sił osobowości wprowadziłem dla odróżnienia teoretycznie pojętej świadomości społecznej i jednostkowej od tego, co mowa potoczna i obiegowy język socjologiczny niesłusznie utożsamiają ze świadomością. (Por. Kozyr-Kowalski, 1996). Tylko wiedza o regułach poprawnego pisania i mówienia jest świadomością. Gdy zdobywa ona status umiejętności poprawnego myślenia i pisania, z której korzystamy z coraz mniejszym udziałem świadomości, to staje się ona siłą duchową osobowości człowieka. Już Sokrates miał dowodzić, że zupełnie niewykształcony niewolnik myśli i działa zgodnie z zasadami geometrii. Nic nie wie jednak o tym, że stosuje zasady geometrii. (Por. Hegel, 1994: 42-43). Geometria byłaby zatem siłą duchową niewolnika, nie będąc składnikiem jego świadomości. Pojęcie siły duchowej osobowości jako przeciwieństwo świadomości zbiorowej i jednostkowej adekwatniej wyraża to zjawisko, które René Thom nazywa wiedzą ukrytą. Posługiwanie się mięśniami i układem kostnym zakłada wg. Thoma ukrytą znajomość praw mechaniki. (Por. Thom, 1991: 128). Należałoby raczej powiedzieć, że wszelkie posługiwanie się ciałem zakłada występowanie praw mechaniki jako siły duchowej osobowości ludzkiej. Przedstawiciele austriackiej szkoły w ekonomii politycznej nie znali matematyki. W swojej praktyce badawczej stosowali jednak zasadnicze reguły rachunku różniczkowego. Dokonali, nie wiedząc o tym, ponownego odkrycia rachunku różniczkowego. Dwieście lat po Newtonie i Leibnizu. (Por. Schumpeter, 1955: 18, 956, Lange, 1959: 204). Koncepcję sił duchowych i fizycznych osobowości wyprowadziłem ze sformułowanej w 1979 r teorii siły roboczej i duchowych (intelektualnych) środków pracy i działania jako zjawisk jakościowo odmiennych od świadomości społecznej. (Por. Kozyr-Kowalski, 1979: 5-34). Dopiero nie dawno zauważyłem, że M. Merleau-Ponty posługuje się okazjonalnie i w stosunku do języka pojęciami mocy i władzy organizmu. Powiada on, że kategorie języka stanowią jedynie ekspresję mocy, władzy mówienia, która wymyka się często myśli, wiedzy i kontroli świadomości. Tego rodzaju moc ma wyrażać intymny byt i więź psychiczną łączącą nas ze światem i innymi ludźmi. (Por. Merleau-Ponty, 1976: 40, 113, 135, 140). Bardzo często w naukach ekonomicznych i socjologicznych praktyczna analiza zróżnicowania społecznego nie osiąga poziomu w pełni uświadomionej teorii naukowej. Stosuje się w niej wiele kategorii i tez ogólnych nie tylko w sposób milczący, niedokładnie określony, lecz także w sposób nieświadomy lub nie w pełni świadomy. Analiza ta jest wówczas produktem nie tyle świadomości teoretycznej, co produktem siły duchowej, siły intelektualnej, która przysługuje osobowości poszczególnych badaczy. Tak się mają sprawy u ojców - założycieli socjologii: Comte'a, Spencera, Tocqueville'a, Marksa i Webera. (Por. Kozyr-Kowalski, 1979, 1988). To samo możemy powiedzieć o Heglu, Smithie i Ricardzie.

 

Urzędnicy a stan średni

 

Ważną rolę w Heglowskiej filozofii społeczeństwa obywatelskiego i państwa odgrywa pojęcie stanu średniego (Mittelstand). Nie składa się on jednak z ludzi średnio zamożnych, jak to ma często miejsce we współczesnej ekonomice i socjologii. Nie pokrywa się też zupełnie z tzw. nową klasą średnią. (Por. Giddens, 1994: 225-226). Główną część stanu średniego tworzą członkowie rządu i urzędnicy państwowi. Ale skupia on w sobie "wykształconą inteligencję i świadomość prawną masy danego ludu". Hegel dodaje, że stan średni jest tworzony przez tych, którzy mają najbardziej rozwiniętą państwową świadomość i najbardziej wybijające się wykształcenie. Nazywa go filarem państwa. Bez stanu średniego nie może istnieć w państwie praworządność i rozumne działanie. Nie powstanie on tam, gdzie nie ma niezależnej od państwa swobody działania i samodzielnego załatwianiA interesów partykularnych. W Rosji nie istnieje stan średni. Dlatego społeczeństwo rozpada się tam na dwie masy: masę, która jest sprowadzona do poziomu fizycznej własności (chłopi służebni, wykonujący pracę ujarzmioną) i masę, która rządzi. (Hegel, 1981: 341-342, 1969: 291-292).

Wielki stan średni można oczywiście podzielić na małe stany średnie. Pojęcie tego stanu funkcjonuje jednak najwyraźniej nie na poziomie świadomości teoretycznej, lecz jest kategorią, która wyraża siłę intelektualną osobowości Hegla. Stan średni zostaje przede wszystkim wyróżniony za pomocą kryterium wykształcenia. Obejmuje on więc większość członków stanu ogólnego. Pojęcie stanu średniego otwiera nowy wymiar analizy zróżnicowania społecznego. Zakłada podział ludzi na tych, którzy mają najwyższe wykształcenie i najwyższą wiedzę niezbędną do rządzenia i na pozostałą część społeczeństwa. Dlaczego nazywa się on jednak stanem średnim, a nie stanem najlepiej wykształconych i rządzących ? Być może dlatego, że obiegowa koncepcja, w której miano stanów wyższych przysługuje arystokracji i duchowieństwu, wdziera się, z braku świadomej kontroli teoretycznej, do Heglowskiej analizy zróżnicowania społecznego ?

Heglowska teza, że zasadniczymi determinantami zróżnicowania ekonomiczno - społecznego i nierówności społecznej są własność rzeczowych czynników produkcji, rodzaje pracy i wykształcenie ma dzisiaj o wiele większe znaczenie niż miała kiedykolwiek w przeszłości. Nie może ona być jednak pojmowana z tępą dosłownością. W czasach Hegla wśród klas i stanów ludowych dominował analfabetyzm. Elementarne wykształcenie teoretyczne określało wówczas różnice stanowe. W naszych czasach ważną determinantą zróżnicowania społecznego staje się wykształcenie wyższe, zwłaszcza wyższe wykształcenie specjalistyczne o charakterze technicznym, przyrodniczym, prawnym i ekonomicznym. Wykształcenie wyższe jest nadal monopolem mniejszości zatrudnionych. U schyłku formalnego socjalizmu, w roku 1987, było w Polsce 11 106,2 tys. pełnozatrudnionych w gospodarce uspołecznionej. Tylko 1078 tys., czyli 9,7% miało wykształcenie wyższe. Nawet wykształcenie średnie wyrażało i współtworzyło różnice między klasami robotniczymi a klasami pozarobotniczej pracy najemnej (pracownicy handlu, technicy, kierownictwo i nadzór niższych szczebli). Najbardziej upośledzonymi pod względem wykształcenia były klasy chłopskie i klasa robotników rolnych. Od 1970 r. pogłębiał się proces monopolizacji wykształcenia wyższego. W 1970 r. było w Polsce 126 studentów na 10 tys. ludności, w 1986 - 119 studentów. W 1970 r. mieliśmy więcej studentów na na 10 tys. ludności niż Austria - 80,3 studenta, RFN - 83, Szwajcaria - 82,1, W. Brytania - 108, Grecja - 97, Hiszpania - 66,6, Portugalia - 58,1 studenta. Dzielił Polskę niewielki dystans od Belgii - 130 studentów na 10 tys. ludności, Finlandii - 130, Norwegii - 126 i Włoch - 128 studentów. W roku 1986 zostaliśmy zdystansowani przez Austrię - 229, RFN - 254, W. Brytanię - 178, Szwajcarię - 170, Grecję - 151, Hiszpanię - 217, Belgię - 251, Finlandię - 261, Norwegię - 227, Włochy - 207 studentów na 10 tys. ludności. (Por. Kozyr-Kowalski, 1990: 144- 147). Pod koniec 1992 r. aktywna zawodowo ludność liczyła 28391 tys. osób. Tylko 1996 tys. miało wykształcenie wyższe. (GUS, 1993: 105). Wyższy odsetek przypadał na posiadaczy wyższego wykształcenia - 1003,7 tys. wśród ogółu pracowników pełnozatrudnionych - 7888,4 tys. (GUS, 1993: 116).

Z Heglowskiej analizy małych i wielkich stanów społeczeństwa można wytworzyć zdecydowanie lepszą naukowo i zdecydowanie mniej deformującą strukturę ekonomiczno - społecznego zróżnicowania i nierówności w Polsce teorię niż "teoria", która funkcjonuje na stronicach naszych roczników statystycznych. W 1994 r. badano różnice zamożności wśród gospodarstw domowych w Polsce w sposób, który Hegel określiłby mianem myślenia rezonerskiego. Rezonowanie polega na mniej lub bardziej arbitralnym podporządkowywaniu materiału empirycznego jakimś bezspornym lub pozornie bezspornym kategoriom ogólnym lub nawet ogólnikowym. Ogół gospodarstw domowych podzielono w Roczniku Statystycznym na 1) pracownicze, 2) rolnicze, 3) pracujących na własny rachunek, 4) pracowników użytkujących gospodarstwa rolne, 5) emerytów i rencistów, 6) utrzymujących się z niezarobkowych źródeł. (GUS, 1994: 112-115). Dopiero rozbicie każdej z tych kategorii, chociażby wg. kryteriów, które służyły Smithowi i Heglowi do wyróżniania małych i wielkich stanów lub klas, pozwoliłoby nam uczynić pierwsze kroki na drodze do rzetelnego poznania struktury zróżnicowania ekonomiczno - społecznego Polski i jej wpływu na rozwój i funkcjonowania gospodarki narodowej i społeczeństwa jako całości. Przez rezonerską naturę aparatury pojęciowej naszej oficjalnej statystyki prześwieca się prawia taka sama tonacja ideologiczno -apologetyczna, której nosicielami była w epoce formalnego socjalizmu Stalinowska trójca. Redukowano wówczas bogate stosunki zróżnicowania własnościowo - pracowego do jednej klasy robotniczej, jednej klasy chłopskiej i jednej warstwy inteligencji pracującej lub uzupełniano tę trójcę o chłopo - robotników, emerytów, pracowników na stanowiskach robotniczych i nierobotniczych.

 

Stany w sensie archaicznym i współczesnym

Poheglowscy badacze zróżnicowania społecznego wprowadzili pojęcie klasy tam, gdzie Hegel używał słowa "stan". Wyposażyli kategorię stanu w sens archaiczny. Zaczęli jej używać jedynie do oznaczania przedkapitalistycznych, zwłaszcza europejsko - feudalnych, systemów podziału pracy i własności. Odrzucając porządek społeczno - gospodarczy, który był oparty na ujarzmionej pracy i ujarzmionej własności oraz na podporządkowaniu praw jednostki prawom przeróżnych wspólnot i kolektywów odrzucili też oni wyrażającą, współtworzącą i regulującą ten porządek doktrynę stanów. A wraz z nią łacińskie słowo ordo. Dla wielu starszych od Hegla, współczesnych mu i późniejszych od niego ekonomistów, historyków i prawoznawców mogło się wydawać, że analiza nowoczesnego społeczeństwa wymaga takiej kategorii, która wyrazi adekwatnie zasadniczą osobliwość nowej sytuacji pracowo - własnościowej ludzi. Osobliwością nowoczesnego systemu gospodarowania miała być wolność. (Por. Marshall, 1961: 9, 602-623). Miał on jedynie obejmować stosunki występujące między wolną pracą i wolną własnością, miedzy wolnymi pracownikami i wolnymi właścicielami. Nie ulega wątpliwości, że nowocześnie kapitalistyczny ład zakłada formalno - prawną i realno - ekonomiczną wolność w wyborze i zmianie pozycji jednostki w społecznym podziale pracy, wolność w dziedzinie własności rzeczowych czynników gospodarowania, wreszcie wolność w sposobie korzystania z posiadanych zdolności pracowych, czyli wolną pracę najemną. Dobrze wyrażała te nowe formy wolności starożytna kategoria classis. Posługiwali się nią Rzymianie w opisie zróżnicowania majątkowego, które występowało wśród ludzi wolnych. Czynili to w okresie, w którym nie niewolnictwo, lecz wolna własność chłopska i rzemieślnicza, odgrywała wielką rolę w gospodarowaniu. Rzymska classis odsyłała do epoki, w której plebejusze uzyskali zwycięstwo nad patrycjuszami, stworzyli republikę, stanowili trzon zwycięskich armii, uczestniczyli aktywnie w życiu publicznym oraz mieli dopiero przed sobą cesarstwo i cezarów. (Alföldy, 1991: 37-41). "Classis" uważano za odpowiednik słowa meriV, (meris), którym posługiwali się Grecy, a także Arystoteles, w opisie różnic majątkowych, występujących wśród wolnych obywateli. (Por. Arystoteles, 1964: 156, 172-173).

Pojęcie stanu zostało dziś prawie zupełnie wyparte w socjologii zachodniej przez pojęcie klasy. Niesłusznie. Przedkapitalistyczne i niekapitalistyczne sposoby pracy, organizacji życia społecznego i własności nie zostały nigdy całkowicie wyeliminowane z nowoczesnych społeczeństw. Okazało się, że nie można przebudować pozagospodarczych struktur i instytucji, a zwłaszcza państwa, kościoła, uniwersytetu, sposobów pracy duchowej w nauce i sztuce na obraz i podobieństwo kapitalistycznej fabryki i przedsiębiorstwa kapitalistycznego. Nie wszędzie realna praca najemna mogła przynieść najlepsze wyniki. Nawet czysto gospodarcze. Uwarunkowania techniczne, ekonomiczne i społeczne czyniły niemożliwym lub wyjątkowo trudnym przekształcenie wszystkich kategorii zatrudnionych w czystych pracowników najemnych, w najemników. Z roli odgrywanej we współczesnych społeczeństwach kapitalistycznych przez przedkapitalistyczne i nowocześnie niekapitalistyczne stosunki podziału pracy i własności zdawali sobie sprawę ci uczeni, którzy wyróżniali w strukturze zróżnicowania społecznego nie tylko klasy, lecz także stany. Należeli do ich grona Karol Marks i Max Weber. Obaj obejmowali mianem klas nowoczesnego społeczeństwa tylko tych ludzi, którzy funkcjonują w strukturze gospodarczej. Dla jednego i drugiego badacza miejscem istnienia i funkcjonowania stanów było państwo i inne instytucje pozaekonomiczne. Podążał ich śladem Oskar Lange. Zastąpił on jednak "staroświeckie" pojęcie stanów przez pojęcie "warstw społecznych". (Por. Lange, 1959: 46). Przez wiele lat postępowałem podobnie. Nazywałem warstwą społeczną Marksowski i Weberowski stan (Por. Kozyr-Kowalski, 1969, 1970). Potem zdecydowałem się na to, aby uznać za typowych członków nie klas i nie warstw, lecz wielkich i małych stanów społeczeństwa nowoczesnego takie kategorie osób jak: urzędnicy państwowi i samorządowi, pracownicy wymiaru sprawiedliwości: sędziowie, prokuratorzy i adwokaci, policjanci i wojskowi, personel więzienny, uczoni i nauczyciele, duchowni i artyści, dziennikarze i zawodowi politycy. Nie można też zapominać o starych jak świat stanach lekarzy i inżynierów oraz związanymych z nimi stanach pracowników niższej rangi. Określona liczba członków stanów społeczeństwa może równocześnie, mniej lub bardziej stale, funkcjonować w charakterze członków poszczególnych klas. Będzie ona wówczas tworzyć heterogeniczne kategorie zróżnicowania pracowo - własnościowego: stano - klasy (zawodowy polityk - właściciel ziemi lub kapitału ) lub klaso - stany (manager przemysłowy - inżynier). (Por. Kozyr-Kowalski, 1990: 137, 1994: 131, 1995a: 342-343).

Urzędnicy państwowi, których Hegel zaliczał do stanu ogólnego, pozostają stanem także w społeczeństwach współczesnych. Dokonana przez mędrca berlińskiego analiza położenia społeczno -ekonomicznego, zachowań i ethosu urzędników zawiera ważne pomysły i inspiracje, które warto uwzględnić zarówno w procesie tworzenia nowoczesnych teorii biurokracji, jak i w budowie ogólnej teorii stanów, które istnieją we wszystkich społeczeństwach współczesnych. I pozostają wobec ekonomiczno - klasowej struktury w stosunkach wzajemnego oddziaływania i wzajemnej zależności. Nie będziemy więc eliminować klas ze wspólczesnej struktury zróżnicowania społecznego, ani też nazywać klasami duchowieństwa, nauczycieli, prawników, uczonych, dyplomatów, dziennikarzy - jak to czynili Comte i Spencer.

 

Urzędnicy - stan ludzi wykształconych

Podobnie jak wszelki stan społeczny, urzędnicy stanowią zbiorowość względnie zamkniętą. Warunkiem wejścia do stanu ogólnego i pozostawania w jego szeregach jest wg. Hegla wykształcenie (Bildung). Zajmowanie się sprawami ogólnymi i wspólnymi, pełnienie roli sług rozumu i dobra wspólnego jest tak samo niemożliwe bez odpowiedniego wykształcenia, jak niemożliwe byłoby bez specjalistycznej wiedzy dokonywanie przez lekarza skomplikowanych operacji lub dowodzenie przez oficera oddziałami artylerii. Stan urzędniczy jest zamknięty przed tymi, którzy nie posiadają odpowiedniego wykształcenia. Nie mogą być sługami pozaludzkiego ducha ci, którzy nie obcowali z nim i nie poznali dobrze jego najwyższej postaci. Najwyższą postacią ducha absolutnego jest dla Hegla szeroko rozumiana filozofia, która obejmuje nowożytne nauki przyrodnicze i społeczne. Stan urzędniczy to stan ludzi wykształconych. Obiektywnymi miernikami wykształcenia są - zdaniem Hegla - nie tylko oficjalne certyfikaty, uzyskane w uniwersytetach i szkołach, lecz także specjalny egzamin. Wykształcenia jako konieczny warunek wejścia do stanu urzędniczego zamyka ten stan przed prostym ludem. Ale chroni też społeczeństwo przed podporządkowaniem państwa i dobra wspólnego bezpośredniej i nagiej władzy dobrego urodzenia i pieniądza. Pozbawiony stosownego wykształcenia arystokrata, ziemianin, bankier, kupiec i przemysłowiec nie może wejść do stanu urzędniczego. A tym bardziej zajmować najważniejszych stanowisk i urzędów państwowych. Pod tym względem dobrze urodzeni i najbardziej zamożni są równi niepiśmiennemu chłopu i rzemieślnikowi. Hegel uważa, że wykształcenia jako obiektywna podstawa obejmowania i sprawowania urzędów nie daje się zastąpić ani przez rzeczywiste umiejętności i zdolności, ani przez charakter. A tym bardziej przez dawne zasługi lub odpowiednie przekonania ideowe i polityczne. Co nie znaczy, że talent, rzeczywiste umiejętności i obyczajność są bez znaczenia w procesie wyboru najlepszych kandydatów do stanowisk i urzędów państwowych oraz publicznych. Ale wybór ten jest dokonywany tylko wśród ludzi znakomicie wykształconych, Hegel mocno podkreśla, że wykształcenie urzędnika nie może mieć charakteru wyłącznie formalno - prawnego. Rzeczywisty urzędnik i członek rzeczywistego stanu ogólnego i myślącego nieustannie przekształca wykształcenie w obyczajność, w autentyczną znajomość rzeczy, w swoją drugą naturę. Wykształcenie przeobraża się w element obyczajów urzędnika wtedy, gdy staje się antytezą zwykłej kompetencji, a zwłaszcza "kompetencji mechanicznej" i bezmyślnej. Wykształcenie jako obyczajność wyraża się poprzez czynienie użytku z umiejętności samodzielnego myślenia, odróżniania prawdy od fałszu oraz z umiejętności dochodzenia do prawdy. Szacunek wobec prawdy, dążenie do uzyskania najbardziej adekwatnej wiedzy o rzeczywistym stanie rzeczy, o stanie gospodarki i państwa, o stanie spraw powszechnych i publicznych stanowi kardynalną powinność stanową urzędnika. Narusza obyczaje i obowiązki stanu urzędniczego ten, kto świadomie wprowadza w błąd zwierzchników. Kto podporządkowuje prawdę interesom partykularnym dobrze urodzonych, zamożnych lub pospólstwa. Kto oszukuje innych lub samooszukuje się. Kto mówi nie to co jest, lecz to, co sprawić może przyjemność zwierzchnikom i obywatelom. Nadanie wykształceniu rangi obyczajności wymaga nie tylko wyeliminowania kłamstwa z osobowości i ze stosunków wzajemnych między członkami stanów urzędniczych.

 

Prawda jako kwalifikacja profesionalna

 

Sługa rozumu i ducha obiektywnego powinien dysponować podstawową kwalifikacją ludzi wykształconych - umiejętnością dochodzenia do prawdy. Bez takiej umiejętności nigdy nie będzie wykonywać dobrze, a nawet dostatecznie, swojej pracy nie tylko sędzia i prokurator, oficer armii i policjant, lekarz i inżynier, uczony i dziennikarz. Umiejętność ustalania prawdy ma nie mniejsze znaczenie wśród składników urzędniczych kwalifikacji zawodowych. Urzędnik państwowy nieustannie obcuje z wiedzą dotyczącą spraw ogólnych i publicznych. Współkształtuje ona życie zbiorowe i jednostkowe oraz losy całego społeczeństwa. Dlatego elementem obyczajów urzędników państwowych i zasadą funkcjonowania stanu ogólnego stać się powinna niechęć do wszelkiego myślenia opartego na pustosłowiu, sofizmatach i paralogii. Wykształcenie przekształca się z wiedzy formalno - prawnej w obyczajność także wtedy, gdy stan urzędniczy zdobywa umiejętność odróżniania wszelkiego rodzaju fikcji prawnych i administracyjnych od empirycznej rzeczywistości, rezonowania od poprawnego uogólniania faktów empirycznych i odkrywania takich zależności między faktami, które są ważne dla uzyskania zarówno ogólnego, jak i szczegółowego obrazu rzeczywistości. Jeśli urzędnik nie chce być sługą fałszu, błędu lub manipulacji, to powinien opanować praktycznie sztukę przezwyciężania rezonerstwa. Przypomnę, że rezonerstwem nazywa Hegel arbitralne podporządkowywanie faktów empirycznych jakiejś bezspornej lub tylko pozornie bezpornej prawdzie ogólnej, a zwłaszcza ogólnikowym kategoriom i formułom. W rzeczywistej organizacji urzędniczej przejawia się, mniej lub bardziej wyraźnie, Arystotelesowski, totalny empiryzm. Arystoteles, powiada Hegel, w swoich Wykładach z historii filozofii jest całkowitym empirykiem, gdyż myśli wtedy, gdy znajduje się w obliczu danych doświadczenia. Jego empiria jest totalna, gdyż nie odrywa on od siebie poszczególnych kategorii opisujących zjawiska empiryczne, gdyż używając jednego określenia rzeczywistości nie zapomina natychmiast o innych jej określeniach. (Hegel, 1996: 200).

Jedna z ważnych funkcji nowoczesnej organizacji urzędniczej polega na dostarczaniu i opracowaniu rzetelnych i wartościowych danych statystycznych. Jeśli statystyka narusza zasady totalnego empiryzmu, przesiąknięta jest formalizmem i rezonowaniem, to nowoczesne państwo oraz jego obywatele pozbawioni są prawdziwej wiedzy o funkcjonowaniu i rozwoju gospodarki jako całości i społeczeństwa jako całości. Zła statystyka współokreśla szkodliwe dla dobra wspólnego i milionów zwykłych ludzi decyzje praktyczne. W sytuacjach losowych płaci się za fikcje, błędy i kłamstwa statystyczne śmiercią, głodem i cierpieniem milionów. Stalin wierzył w maju 1941 r., w czasie przygotowań do ataku na Niemcy hitlerowskie, iż dysponuje 300 dywizjami. Znakomicie uzbrojonymi. Czwarta część tych dywizji istniała jednak tylko na papierze. W pierwszych tygodniach wojny niemiecko - radzieckiej ta fikcja statystyczna motywowała bezsensowne rozkazy atakowania nieprzyjaciela oraz rezygnację z szybkiego organizowania obrony. Wspóluwarunkowała ona olbrzymie klęski, zniszczenie 3 milionowej armii i szybkie pojawienie się przeciwnika u wrót Moskwy. (Por. Radziński, 1996: 479-480). Fałszywa lub rezonerska statystyka, którą bezpośrednio tworzą członkowie stanu urzędniczego, pozbawia nauki ekonomiczne i socjologiczne ważnego źródła badań i refleksji teoretycznej. Wyraża ona zamknięcie się ludzi zajmujących się sprawami współnymi przed nauką, a więc przed rozumem oraz zamknięcie się rozumu naukowego przed życiem społecznym. Wyrażająca się przez statystykę nieumiejętność przekształcania wykształcenia w obyczajność degraduje stan myślący i ogólny do poziomu współfałszerzy dziejów danego narodu. Heglowska koncepcja wykształcenia jako obyczaju, który wyraża się przez umiejętność uzyskiwania prawdziwej, uwolnionej od ogólników, fikcji i rezonerstwa wiedzy o gospodarstwie i społeczeństwie nie jest tylko ideałem, a tym bardziej pobożnym życzeniem. Pośrednio przekonuje nas o tym praca Maxa Webera z 1892 pt. Die Lage der Landarbeiter im ostelbischen Deutschland. Zawiera ona niezwykle dokładny obraz położenia gospodarczo - społecznego robotników rolnych w 7 prowincjach Niemiec. Przedstawia pozycję majątkową licznych kategorii robotników i chłopów, typy wynagrodzenia, warunki pracy i mieszkania, organizację wypoczynku, sytuację rodzinną, pracę wykonywaną przez kobiety i dzieci. W ponad 1000 stronicowym studium Webera funkcjonują bardzo subtelne, formalno - prawne oraz ekonomiczno -socjologiczne teorie własności, podziału pracy i zróżnicowania społecznego. Książka Webera o robotnikach rolnych pozostaje nadal paradygmatem, wzorem heurystycznym dobrej teoretycznie i empirycznie statystyki. (Por. Weber, 1984). Zawdzięcza ona swoje walory poznawcze nie tylko myśli Webera i uczonych, którzy byli skupieni w Der Verein für Sozialpolitik, lecz także urzędowej statystyce pruskiej.

 

Sposoby przekształcania rzeczywistego państwa w państwo o złej egzystencji

 

Formalno - prawne wykształcenie przybiera postać obyczajności stanowej wtedy, gdy urzędnik czyni z niego składnik swojej kultury obcowania z obywatelami. Osoba, która sprawuje urząd, pisze Hegel, powinna odnosić się do obywatela w sposób uczciwy, łagodny i wolny od mącących umysł namiętności. Narusza obyczaje stanu urzędniczego ten, kto jest niegrzeczny, zdenerwowany, znudzony i pozbawiony zainteresowania sprawą, którą ma załatwić. A tym bardziej ten, kto czyni wszystko, co możliwe, aby odwlec decyzję lub rozstrzygnąć na niekorzyść obywatela jakąś kwestię natury prywatnej lub publicznej. Urzędnik, który w taki sposób odnosi się do obywateli lekceważy nie tylko zasady grzeczności i regulaminu służbowego. Popełnia ciężkie grzechy wobec istoty państwa. Narusza fundamentalną zasadę rzeczywistego państwa, która głosi, że "jednostki o tyle mają obowiązki wobec państwa, o ile mają prawa". (Hegel, 1969: 246). Zapomina, że państwo wyraża jedność dobra wspólnego i interesów szczegółowych. Podporządkowuje interes osobisty i prywatny obywateli nie tyle dobru wspólnemu, co własnemu egoizmowi. Wnosi swój wkład do tego, że podatki przestają służyć dobru samych obywateli. Nierzeczywisty urzędnik dostarcza obywatelom dowodu praktycznego, iż państwo nie jest jednością wolności ogólnej i jednostkowej, wyrazem szacunku wobec podmiotowości jednostek. Czyni on z państwa siłę bezduszną, obcą i wrogą ludziom. Przekształca w ten sposób państwo rzeczywiste, w którym zadomowiony jest rozum, dobro, duch i Bóg w państwo tylko istniejące, w państwo kiepskiej egzystencji. A więc w instytucję, którą opuszcza Bóg i która staje się starym trzewikiem ducha świata. Hegel nigdy nie mówił, że wszystko, co istniejące jest rozumne. Jego słynny aforyzm z przedmowy do Zasad filozofii prawa zakłada opozycję między tym, co rzeczywiste a tym, co istniejące i brzmi: co jest rozumne, jest rzeczywiste, a co jest rzeczywiste jest rozumne. (Hegel, 1969: 17). Urzędnik nie może oczywiście rozstrzygać wszystkich spraw na korzyść poszczególnego obywatela lub ulegać egoizmowi członków społeczeństwa cywilnego. Należy przecież do stanu sług wspólnego dobra. Podobnie jak uczonego obowiązuje go przy ujmowaniu stosunków między interesem publicznym a interesem prywatnym i osobistym oraz między różnymi, często sprzecznymi, interesami prywatnymi Tacytowska zasada: sine ira et studio, bez gniewu i przychylności oraz stronniczości. Wiele lat przed M. Weberem Hegel uznał formułę Tacyta za kardynalną zasadę funkcjonowania nowoczesnej organizacji urzędniczej i ethosu stanu urzędników państwowych. (Por. Weber, 1958: 512, 1989: 14). Nie trudno wyobrazić sobie, co stałoby się ze współczesnym państwem, z pracą sądów i policji, lekarzy i inżynierów, gdyby zasada sine ira et studio stała się tylko frazesem, zaleceniem moralnym lub pięknym ideałem. Jakie wielkie lanie, jak powiadał dzielny wojak Szwejk, czekałoby bez niej walczącą armię, kadry wywiadu i kontrwywiadu, profesjonalnych polityków, managerów, ekonomicznych ekspertów oraz dostojników kościelnych.

Urzędnik, podobnie jak przedstawiciel każdego innego stanu, nie może traktować swojej pracy jako zwykłego środka zarobkowania i utrzymania. Praca jest dla niego powołaniem, wartością samą w sobie, nieredukowalnym do czegoś innego żródłem satysfakcji i radości. Pod tym względem urzędnik u Hegla, podobnie jak i u Webera, przypomina kapłana, uczonego, artystę i wychowawcę. (Por. Weber, 1956: 561). Bez powołania nie uczynią nikogo rzeczywistym urzędnikiem państwa ani najlepsze wykształcenie i doświadczenie, ani wielkie zdolności i talent, ani największe materialne i idealne przywileje.

 

Urzędnicy a praca najemna

 

Jednym z największych przywilejów urzędników jest ochrona ich położenia pracowo - własnościowego przed statusem realnych pracowników najemnych, przed przekształceniem pozycji należnych stanom społeczeństwa w pozycje, które są właściwe klasom pracowników najemnych i drobnomieszczaństwu: drobnym rzemieślnikom, kupcom oraz ludziom świadczącym samodzielne usługi materialne i duchowe. Urzędnik nie może być, wg. Hegla, pracownikiem kontraktowym, przyjmowanym i zwalnianym z pracy po wygaśnięciu umowy o pracę. Nie wchodzi on ani z urzędem, ani z obywatelami w stosunek kontraktu (Vertragsverhältniss). (Hegel, 1981: 339). Stany odróżnia od klas pracy najemnej i klas wolnego rynku zdecydowanie większa pewność i trwałość zatrudnienia, wykazująca tendencję do dożywotniego wykonywania określonej pracy. (Por. Weber, 1956: 563). Osobom należącym do stanu przysługuje stała pensja, niezależna od wahań mechanizmów rynkowych. Wysokość pensji jest określona nie przez quantum wykonanej pracy i jej intensywność, jak to ma miejsce w przypadku klasy robotników fabrycznych, rolnych i dniówkowych wyrobników, lecz przez staż pracy i rangę służbową. Urzędnik państwowy, podobnie jak ludzie innych stanów, nie wykonuje pracy, której wartość jest określona wysokością uzyskanych dochodów i zysków. Tym się różni on od klas najemnych pracowników handlowych i finansowych. Nie zostaje wyrzucony na bruk w wypadku choroby i po nadejściu sędziwego wieku. Korzysta z zapewniającej zachowanie odrębności stanowej i odpowiadającej roli danego stanu w społeczeństwie renty i emerytury. Ma prawo do płatnego urlopu.

Każdy stan jest wg. Hegla i Webera uprzywilejowany ekonomicznie w stosunku do typowych klas społeczeństwa mieszczańskiego. Ekonomiczne przywileje urzędników państwowych mają im zapewnić niezależność od prywatnych interesów rządzonych. Niskie uposażenie łatwo przekształci urzędników w sługi dobrze urodzonych i bogatych. Pozbawi ich godności, szacunku i dystansu stanowego wobec klas wyższych. Może ono też uzależniać stany urzędnicze od klas niższych. Prowadzić do utraty w ich oczach szacunku. A nawet kształtować wśród stanów państwa sympatie i postawy populistyczne, rebelianckie i wywrotowe.

Ochrona urzędnika przed statusem realnego pracownika najemnego ma zachęcać go do rzetelnej pracy. Urzędnik pozostaje i będzie chyba musiał pozostać w państwie nowoczesnym jedynie formalnym pracownikiem najemnym. Pisałem już wiele o różnicach między realnym i formalnym pracownikiem najemnych. (Por. Kozyr-Kowalski, 1988: 550-571, 594-610). Tutaj poprzestanę na uwadze, że formalny pracownik najemny funkcjonuje w stosunkach własnościowych i pracowych, które mają charakter mniej lub bardziej niekapitalistyczny. Łączą się te stosunki z pewnymi typami partycypacji w ekonomicznej własności i współzarządzania. Trwająca ponad dwa stulecia walka robotników i innych klas pracy najemnej przeciwko właściwej kapitalizmowi tendencji do ekspropriacji pracujących z własności zasadniczych czynników gospodarowania współokreśliła zjawisko rozszerzania na cały świat pracy tego, co Hegel i Weber uważali za przywileje stanów społecznych. To rozszerzenie nie doprowadziło jednak ani do likwidacji zasadniczych przywilejów stanowych, ani do całkowitego wyeliminowania realnej pracy najemnej, ani do przezwycieżenia fundamentalnych różnic między stanami i klasami społeczeństwa. Po II wojnie światowej ukształtowały się dwa odrębne rodzaje, typy idealne kapitalizmu, które nazwano shareholder capitalism i stakeholder capitalism, kapitalizm posiadaczy akcji i kapitalizm posiadaczy udziałów. Oba te kapitalistyczne łady produkcji są związane z korporacją, najbardziej nowoczesną instytucją gospodarki. Obejmują jednak całą strukturę ekonomiczną. Najczystszy typ kapitalizmu posiadaczy udziałów istnieje w Japonii i Niemczech, kapitalizmu posiadaczy akcji - w USA i Anglii. Kapitalizm posiadaczy udziałów jest przezwyciężaniem kapitalistycznych stosunków pracy i własności wewnątrz społeczeństwa kapitalistycznego. Interes właścicieli kapitału akcyjnego i akcji przestaje być zasadniczym celem korporacji. Kapitalizm posiadaczy udziałów urzeczywistnia zasadę dożywotniego zatrudnienia, zapewnia pracownikom bezpośredni udział w zarządzaniu przedsiębiorstwem. Przekształca ich we współwłaścicieli miejsc pracy. Tworzy system maksymalnie korzystnych warunków pracowania, opieki zdrowotnej i odpoczynku. Chroni robotników i pracowników przed samowolą przełożonych. Korzysta z ich wiedzy, pomysłowości i inicjatywy. Organizuje ich kształcenie się zawodowe i ogólne. Utrzymuje bezrobocie na najniższym poziomie. Przeznacza duże części zysków na rozwój badań naukowych i wprowadzanie ich wyników do produkcji, na R & D - Research and Development. Podejmuje działania na rzecz dobra wspólnego: ochrony środowiska, interesów średnich i drobnych właścicieli przemysłowych i handlowych, rolników i rolnictwa. Kapitalizm posiadaczy udziałów wprowadził do dziejów cywilizacji mieszczańskiej, nieznaną jej dotąd i długą, epokę pokoju społecznego i aktywnej współpracy różnych klas i stanów.

Właściwe kapitalizmowi posiadaczy udziałów przezwyciężanie pracy najemnej i upowszechnianie pozakapitalistycznych sposobów pracowania nie pozostawało w sprzeczności z rozwojem gospodarczym. Przez 40 powojennych lat uzyskiwał on zdecydowanie lepsze wyniki niż kapitalizm posiadaczy akcji w takich dziedzinach gospodarowania, jak: roczna stopa wzrostu globalnego produktu narodowy, wydajność pracy, dochód na głowę jednego mieszkańca, stopa bezrobocia, wielkość inwestycji, nakłady na R & D. Dopiero w ostatnich dwóch dekadach zaczął mu stopniowo dorównywać kapitalizm posiadaczy akcji. Obecnie ten kapitalistyczno - pozakapitalistyczny ład produkcji zaczął przeżywać trudności. Ich źródłem jest globalizacja gospodarki, ucieczka kapitału do krajów o taniej sile roboczej. (Por. Economist, 1996: 21-26).

Powstanie i rozwój stakeholder capitalism dostarcza mocnych argumentów na rzecz tezy, że ochrona stanu urzędników i wszystkich innych stanów społecznych przed losem realnych pracowników najemnych może prowadzić do spotęgowania jakości ich pracy oraz przynosić wymierne korzyści czysto ekonomiczne.

Szacunek stanowy urzędników 

Szacunek i godność jest dla Hegla i Webera charakterystyczną cechę położenia stanowego. Szacunek wyraża się nie tylko wewnętrznie, lecz także zewnętrznie. Zewnętrznym wyrazem szacunku stanowego jest monopolizacja prawa do pracy w budynkach i gabinetach o wysokich walorach użytkowych, humanistycznych i estetycznych. Nieraz w pałacach i innych budowlach mających charakter zabytków. Monopol szacunku stanowego obejmuje prawo do korzystania z niedostępnych ogółowi środków transportu, miejsc wypoczynku, rozrywki, uzdrowisk i szpitali. Do przywilejów stanowych, do zewnętrznych wyznaczników szacunku i dystansu społecznego, zaliczymy prawo do specjalnej ochrony życia i zdrowia, korzystania z pracy służby domowej. Członkom stanów zapewnia się monopol noszenia specjalnych strojów (np. mundury, szaty duchownych), posługiwania się tytułami. Wymagany jest określony sposób zwracania się do przedstawicieli stanów i zachowywania się w ich obecności. Pewne rodzaje szacunku są chronione przez przymus prawny, administracyjny i obyczajowy. Stany społeczne, a zwłaszcza stan urzędniczy, pozwalają swoim członkom korzystać z szacunku instytucjalnego, z przeniesienia na osobę sprawującą urząd szacunku, którym jest otaczana w społeczeństwie dana instytucja: państwo, sądy, uniwersytety, kościół, armia, policja. Urzędnik musi jednak zdobywać szacunek także osobiście i pomnażać szacunek całego stanu i instytucji. Przede wszystkim przez pracę i służbę dobru wspólnemu.

 

 

Stan urzędniczy a prywatyzacja urzędów i funkcji publicznych

Stan urzędników państwowych ma za podstawę swojej działalności własność publiczną, pewien rodzaj własności wspólnej. Urzędnik poświęca całą swoją pracę i wysiłek służbie publicznej. Funkcja urzędowa nie może być oddzielona od konieczności zdobywania własną pracą środków utrzymania. Nowoczesne, rzeczywiste państwo, podkreślają Hegel i Weber, wyklucza przekształcanie urzędów i czynności urzędowych we własność prywatną. Nikt nie może kupować i sprzedawać, dziedziczyć lub oddawać w dzierżawę urzędów państwowych. Sprzeniewierzeniem się obyczajom stanu urzędników państwa jest taka postać samouwłaszczania się i prywatyzacji, która polega na przyjmowaniu łapówek, darów, zasiadaniu we władzach spółek akcyjnych. Obyczaje stanowe urzędników państwowych wykluczają też łączenie funkcji urzędowych ze współwłasnością prywatnych przedsiębiorstw.

Wbrew obiegowym opiniom, Hegel nie uważał Prus za ostateczny i najdoskonalszy szczebel wolności, którą uzyskała ludzkość. Opinia wybitnego skądinąd myśliciela, K. R. Poppera, że Hegel to filozof totalitaryzmu, wróg otwartego społeczeństwa, przeciwnik odwiecznych ideałów demokracji ateńskiej i wczesnego chrześcijaństwa, które odnowiła Rewolucja Francuska, wreszcie płatny agent rządu pruskiego (the paid agent of the Prussian government) jest nie tylko niesłuszna, lecz także niemądra. (Por. Popper, 1967: 30, 33). Przekonamy się o tym jeszcze nie jeden raz.

Filozof z Berlina zaliczył Anglię i Francję do krajów, wśród których duch świata nadał swojej istocie postać względnie adekwatną. Postać ta jednak została przybrana przez ducha na pewien tylko czas, a nie na wieki wieków. Niektóre elementy życia współczesnych Heglowi ludów europejskich nie zadawalają jeszcze lub już natury Absolutu.

Angielska, rzeczywista wolność wyrażała się, zdaniem Hegla, w swobodzie związanej z własnością, w swobodzie wyboru zajęć zarobkowych, w publicznych obradach parlamentu, w swobodzie organizowania zebrań publicznych wszystkich stanów, w wolności prasy, w rozwoju samorządów, dzięki którym interes ogólny staje się czymś konkretnym. Angielska wolność to system, w którym wszystkie "stany i klasy" same dbają o swe interesy, "tak że właściwie nigdzie rząd nie ma tak mało do roboty, jak w Anglii". Angielska wolność odróżnia się korzystnie od wolności francuskiej. We Francji administracja jest tak mocno zcentralizowana, że minister lub podlegający mu urzędnicy mianują merów najmniejszych nawet miasteczek. Rząd tego kraju "nie może ścierpieć, aby inni sami coś robili". Wadą angielskiego systemu wolności, a raczej wyrazem antywolności, jest dla Hegla handel urzędami i funkcjami publicznymi. Istnieje tam kupno i sprzedaż stopni oficerskich i prebend duchownych, sprzedaż głosów wyborczych i kupowanie foteli w parlamencie. (Hegel, 1958: 345, 353-357).

 

Urzędnicy jako stan państwa nieklasowego

Ani rząd, ani urzędnicy państwowi nie mogą być sługami partykularnych interesów stanowych i klasowych, zwłaszcza interesów klas i stanów bogatych i uprzywilejowanych. Poglądy Hegla w kwestii stosunków wzajemnych między państwem a klasamai bliskie są koncepcji Adama Smitha. Szkocki ekonomista twierdził, że władza państwowa powstała nie dla obrony życia i zdrowia jednostek, lecz dla obrony bogatych przed biednymi, posiadaczy przed pozbawionymi własności. (Por. Smith, 1954: 423-425, 430-431). Miało to jednak miejsce w czasach dawnych i barbarzyńskich. Powinnością państwa społeczeństw cywilizowanych jest obrona także biednych i nieposiadających przed bogatymi i właścicielami oraz przed niekorzystnymi dla "prostego ludu" następstwami społecznego podziału pracy i wymiany towarowo - pieniężnej. (Por. Smith, 1954: 520-529).

Hegel umieszcza wśród trzech znamion państwa, które jest "zdolne do życia", troskę rządu o dobro państwa i "wszystkich klas obywateli". Powiada on, że nie wystarczy dać każdemu z pracujących ludzi wolność wyboru pracy i zawodu. Rząd musi dbać także o to, aby obywatel uprawiający dany zawód "miał z tego jakiś dochód" oraz aby mógł znależć pracę. (Hegel, 1958: 345). W tych słowach przebłyskuje idea zapowiadająca welfare state, konieczność interwencji państwa w życie gospodarcze, po to, aby zapewnić dostatek wszystkim klasom społeczeństwa oraz zlikwidować lub zmniejszyć bezrobocie. Rząd i jego urzędnicy nie mogą pozostawać bezczynni wobec istniejącej w społeczeństwie obywatelskim tendencji do złej nieskończoności (schlechte Unendliche). Takim mianem Hegel określa nigdy nie mające kresu bogacenie się i pozbawione ostatecznej miary niedostatek i nędzę. (Hegel, 1969: 398, 1981: 223). Społeczeństwo mieszczańskie nie potrafi samodzielnie poradzić sobie z tendencją do polaryzacji ekonomiczno - społecznej. Występuje w nim nieustanny wzrost bogactwa z jednej strony oraz ciągły wzrost jednostkowości i ograniczoności pracy, a wraz z tym wzrost zależności i nędzy przypisanej do tej pracy klasy (an diese Arbeit gebundenen Klasse) z drugiej strony. (Hegel, 1969: 229, 1981: 268). Urzędnikom państwowym, a nade wszystko dobru wspólnemu i wolności, nie może nie zagrażać spychanie wielkich mas ludności do poziomu nędzy. Taka nędza powoduje utratę poczucia prawa, prawości i godności (Ehre). Godność człowieka w społeczeństwie obywatelskim przejawia się jako duma z tego, że własną pracą i wysiłkiem zdobywa sobie środki egzystencji oraz jako pogarda wobec jałmużny i życia z cudzej łaski. Z nędzy i ubóstwa powstaje motłoch (Pöbel). Nie są dla Hegla motłochem wszyscy ludzie ubodzy, lecz tylko tacy ubodzy, którzy nie chcą pracować oraz darzą oburzeniem i nienawiścią bogatych, społeczeństwo, rząd i wszelkie władze. Podobnie jak A. Smith, Hegel powierza urzędnikom państwowym liczne obowiązki gospodarcze. Nawet policja nie powinna poprzestawać na zapewnieniu ochrony życia, ciała i mienia obywateli. W państwie rzeczywistym nakłada się na nią powinność troski o oświetlenie ulic, budowę mostów, ustalanie cen na dobra codziennego użytku oraz o stan zdrowotny. Przez te pospolite czynności policyjne przejawia się wielka zasada ogólna rzeczywistego państwa. Głosi ona: wolność zajęć gospodarczych (Gewerbefreiheit) nie może narażać dobra ogólnego na niebezpieczeństwo. A także zasada świadomej regulacji kolizji między różnymi interesami producentów i konsumentów, zasada obrony przez władzę publiczną konsumentów przed oszustwem dotyczącym jakości i ceny towarów.

Hegel dostrzegał zalety związane z autonomią gospodarki towarowo - pieniężnej, podziałem pracy i zróżnicowaniem własnościowym społeczeństwa mieszczańskiego. Odrzucał zdecydowanie ideę całkowitego podporządkowania państwu spontanicznych mechanizmów gospodarowania. Sądził jednak, że państwa nie można pozbawić wpływu na regulowanie procesów, przebiegających w gospodarce i społeczeństwie obywatelskim. Utrzymywał, że społeczeństwo obywatelskie jest wielkim polem bitwy każdego interesu prywatnego ze wszystkimi innymi interesami partykularnymi. Interes prywatny prowadzi tu również walkę ze sprawami zbiorowymi, z wyższym punktem widzenia i zarządzania państwem. W społeczeństwie obywatelskim jest praktykowana zasada, że każdy jest dla siebie celem i wszystkim, wszystko inne i wszyscy inni są niczym lub tylko środkami egoizmu.

Heglowska krytyka społeczeństwa mieszczańskiego nie straciła dziś na znaczeniu. George Soros, znany milioner i filantrop, założyciel Fundacji im. S. Batorego opublikował niedawno artykuł w amerykańskim Atlantic Monthly. Dowodzi w nim, że wolny rynek, pozbawiony regulacji i kontroli organów publicznych, stał się dziś, po upadku faszyzmu i komunizmu, głównym i potężniejszym od nich wrogiem społeczeństwa otwartego. Z poglądami Sorosa ostro polemizuje Economist. Ale i ta polemika potwierdza słuszność Heglowskiego ujmowania stosunków wzajemnych między państwem i wolnością gospodarczą oraz między państwem a klasami społeczeństwa. Krytyk Sorosa wskazuje, że doktryna kapitalizmu opartego na zasadzie laisser - faire i czystych stosunków wolnorynkowych, której tak się obawia znany milioner i obrońca demokracji, nigdzie nie jest praktykowana. Stanowi ona ideologię najczystszej wody. Nigdzie nie istnieje taki kapitalizm, który wykluczałby wszelką interwencję państwa w dziedzinę wolnego rynku. Nigdzie państwo nie wyrzeka się redystrybucji bogactwa na rzecz interesu zbiorowego oraz niezamożnych. Nawet najbardziej liberalne teorie ekonomiczne wskazują na sytuacje, w których zawodzą mechanizmy rynkowe i staje się konieczna interwencja państwa. (Por. Economist, 1997: 16-17).

Heglowi obca była jakakolwiek idea bezpośrednich lub pośrednich rządów ludu. A tym bardziej idea zniesienia wszelkich podziałów klasowych i stanowych. Był on jednak zdecydowanym przeciwnikiem państwa jawnie i jednostronnie klasowego. W takim państwie władza należy do bogatych i dobrze urodzonych. Takie państwo nie interesuje się losem klas niższych. W takim państwie łamie się chrześcijańsko - germańską zasadę wolności, która głosi, że wszyscy ludzie są wolni, że każdy człowiek jest wolny. Państwu klasowemu jest obcy pogląd, że rządzić powinni ci, którzy posiadają wiedzę, aristoi - najlepsi. Obejmuje w nim władzę ignorancja i próżność ludzi, którym się wydaje, że wiedzą wszystko lepiej od innych. (Hegel, 1958: 358). Państwom klasowym zagrażają niepokoje społeczne i rewolucje. Hegel nie protestuje przeciwko twierdzeniu, że filozofia była pierwszym bodźcem do rewolucji. Nie objaśnia jednak rewolucji francuskiej jako prostego i koniecznego skutku jakiejś doktryny filozoficznej. Tego rodzaju ujęcie stosunków wzajemnych między rewolucją a ideami zawierają słowa Heinego, że Robespierre był tylko ręką Rousseau. Dla Hegla zasadniczymi przyczynami rewolucji francuskiej były bezrozumne przywileje stanów wyższych, "straszliwie ciężki ucisk" ludu, niezdolność przeprowadzenia przez rząd koniecznych reform. (Hegel, 1958: 342-343). Ze wszystkich krajów, które ukształtowały się w Europie po upadku Napoleona, Heglowi najmniej podoba się Austria. Przede wszystkim dlatego, że w monarchii austriackiej lud pozostał w stanie przymusowej służebności, że tylko w Czechach utrzymywano magnatów w ryzach. Natomiast na Węgrzech zachowany został despotyzm przywilejów możnowładczych. (Hegel, 1958: 353).

Heglowski pogląd na stosunki wzajemne między państwem a klasami i stanami społecznymi stał się dziś prawie powszechnie przyjęty. Już od dawna nie tylko urzędnicy państwowi, lecz także członkowie klas zamożnych i kierowniczych ubiegają się o rolę gospodarczych leaders, dobrowolnie uznawanych i naśladowanych przywódców. Tacy liderzy dążą, jak pisał F. Znaniecki, do przezwyciężenia konfliktów klasowych oraz budowania zgody i współpracy klas poprzez wykorzystanie swojej wiedzy i majątku dla opieki nad klasami niższymi i dla ich dobrobytu. (Znaniecki, 1990: 44-45, 65).

"Kapitaliści angielscy, francuscy, niemieccy, włoscy i amerykańscy otwarcie lub milcząco uznali ideę, że obowiązkiem ich jest podnoszenie poziomu ekonomicznego całej zbiorowości należącej do ich społeczeństwa narodowego i twierdzili, że obowiązek ten skutecznie wypełniają". (Znaniecki, 1990: 89).

Te słowa Znanieckiego pochodzą z wydanej w 1952 r. pracy pt. Modern Nationalities. A nasi socjologowie, filozofowie i politolodzy wciąż cierpią na logofobię. Boją się słowa klasa jak diabeł święconej wody. Wierzą głęboko, że jest ono wyłączną własnością marksistów, socjalistów i komunistów. Wydaje się im, że uznanie bezspornego faktu, jakim jest istnienie klas musi nieuchronnie prowadzić do rozruchów społecznych i gilotyny. W takiej sytuacji Heglowskie analizy zróżnicowania społecznego objawiają nie tylko swoje walory teoretyczno - heurystyczne, lecz także terapeutyczne. Chronią wolność myślenia i badania naukowego oraz powszechną wolność myśli i słowa przed przymusem przeróżnych fobii: logofobii, faktofobii, imionofobii, problemofobii. A więc przed najbardziej obcym i wrogim nauce i filozofii mechanizmem "określania świadomości społecznej przez byt społeczny". Warto przy okazji zwrócić uwagę, że wszystkie ujęte przed chwilą w cudzysłów słowa stały się dziś podejrzane i mogą wywoływać lęk. Lękogenne właściwości zaczęły przysługiwać nie tylko " bytowi społecznemu" i "świadomości społecznej", lecz nawet "określaniu", "środkom produkcji", "produkcji" i "gospodarce".

 

Urzędnik - błędny rycerz

 

Hegel wprowadza dwa pojęcia dla oznaczenia nierzeczywistych, chociaż często istniejących, rodzajów urzędników. Możemy ich także nazwać antyurzędnikami. Pierwszy rodzaj reprezentują błędni rycerze (fahrende Ritter), drugi - służący, lokaje państwa (Staatsbedienten). (Hegel, 1981: 339).

Błędni rycerze to nie tylko ci, którzy dorywczo i na własne życzenie wykonują jakieś funkcje urzędowe. Błędnymi rycerzami są przede wszystkim tacy wyższej lub niższej rangi urzędnicy, którzy działają w systemach dopuszczających duży stopień subiektywizmu, dowolności i samowoli w podejmowaniu decyzji, w ocenie rzeczywistości, w nagradzaniu lub karaniu podwładnych, w uszczęśliwianiu obywateli lub w sprowadzaniu na nich nieszczęścia. Błędny rycerz ma wiele cech wspólnych z sympatycznym Don Quijote. Uważa on często, że wiatraki nie są wiatrakami, lecz rycerzami spod wrogich znaków. Myli miednicę balwierza z bojowym hełmem. Właściwą krainę działania błędnych i ponurych rycerzy stanowią jednak takie społeczeństwa, które nie znają sprawiedliwych, rozumnych i dobrych praw oraz obyczajów. Los, wolność, dobrobyt obywateli i samych urzędników zależy w tych społeczeństwach od samowoli, dobrej lub złej woli osób sprawujących władzę. Powstałe po upadku Napoleona państwo niemieckie ma wg. Hegla rozumne ustawodastwo. "Przyczynił się bez wątpienia" do powstania takiego ustawodawstwa "francuski ucisk". Monarcha pruski nie musi, i co ważniejsze, nie może już być błędnym rycerzem. Sprawy pozostawione do jego wyłącznej decyzji nie mają wielkiego znaczenia, gdyż istnieje w Niemczech ustawodastwo o ustalonej treści i oparty na obiektywnych zasadach system polityczny. Hegel powiada, że szczęśliwy jest ten lud, który ma szlachetnego monarchę. Ale jeszcze bardziej szczęśliwy jest taki lud, którego państwo jest oparte na rozumie, na niezależnych od cech osobowości władcy prawach i obyczajach. Pojęcie urzędników - błędnych rycerzy pozostaje u Hegla w ścisłym związku z jego negatywną oceną wszelkiego despotyzmu, autokratyzmu i bezprawia. Z perspektywy historycznej możemy powiedzieć, że właściwe błędnym rycerzom sposoby rozwiązywania spraw publicznych reprezentowała faszystowska i nazistowska organizacja państwowo - partyjna. Wielkimi błędnymi rycerzami byli Hitler i Stalin. W utworzonym przez Stalina systemie sprawowania władzy błędni i ponurzy rycerze wykopali przepaść między sobą a dobrym i biednym bohaterem powieści Cervantesa. Zasadnicze właściwości stalinowskiego ustroju lepiej ujawnia obecne u Marksa określenie "komunizm despotyczny" niż obiegowe pojęcie totalitaryzmu. (Marks, Engels, 1960: 577). Termin "błędni rycerze" obejmie także dyktatury rewolucyjne typu jakobińskiego oraz wszelkie dyktatury współczesnego świata. Heglowski opis dyktatury jakobinów to opis władzy sprawowanej przez błędnych rycerzy. Rycerze ci sądzą, że nadeszła epoka rządów cnoty. Muszą więc być odsunięci najpierw od władzy, a później od wpływu na życie społeczne, wszyscy, którzy swoją "demoralizacją i służeniem dawnym intreresom, albo nadużywaniem wolności i dawaniem upustu swym namiętnością sprzeniewierzyli się cnocie". Cnotliwych odróżnia od niecnotliwych posiadanie właściwych przekonań. Pospolite ideologie współczesne mogłyby zastąpić "właściwe przekonania" przez "właściwe wartości". Ale nie każdy o właściwych przekonaniach ma rzeczywiście właściwe i słuszne przekonania. Istnieje przecież wiele farbowanych i przemalowanych lisów. Każde właściwe i słuszne przekonanie, a więc i każdy ubiegający się o status cnotliwego człowieka obywatel, staje się więc podejrzane. Rządy cnoty, powiada Hegel, przekształcają się w rządy sprawowane przez podejrzenie. Sama cnota staje się podejrzana. Przekształca się w terror i najstraszliwszą tyranię. (Hegel, 1958: 148-149). Tacy błędni rycerze zostaną później obdarzeni przez Sorela przydomkiem: guillotineurs, gilotyniarze. (Sorel, 1921: 435). Ale nie zawsze muszą oni posuwać się aż tak daleko. Mogą wyposażyć przemoc w wartości bardziej humanistyczne i rycerskie.

 

Służący i lokaje państwa

 

Rzeczywisty urzędnik jest dla Hegla przeciwieństwem służącego państwa, lokaja państwa. Rzeczywisty urzędnik wie, że istotę państwa tworzy wolność, rozum i dobro ogólne. Traktuje on też państwo jako wcielenie idei absolutnej, pozaludzkiego rozumu i ducha. Hegel deifikuje państwo. Nazywa je rzeczywistym Bogiem, pierwiastkiem Boskim na ziemi, Boską ideą w jej ziemskiej postaci, istniejącym samym w sobie i dla siebie pierwiastkiem Boskim, wyrazem absolutnej wolności, wyrazem tego, co jest samo w sobie i dla siebie rozumne, odbiciem wiecznego rozumu. Ta deifikacja państwa stała się m. in. podstawą zarzutu K. R. Poppera, iż państwo jest dla filozofa niemieckiego "wszystkim, jednostka zaś niczym". Hegel miał też utrzymywać, że obowiązki wobec państwa powinny być wyniesione ponad wszelką moralność i sumienie. (Por. Popper, 1967: 31). Tymczasem z Heglowskiej deifikacji państwa wynika coś radykalnie innego niż sądzi Popper.

Rzeczywisty urzędnik staje się sługą Boga, a przestaje być służącym i lokajem państwa, nie wtedy, gdy demonstruje publicznie swoje związki z takim lub innym kościołem. Nie wolno mu bowiem wlewać w państwo "religię wiadrami i kadziami". Uzyskuje on pozycję sługi Ducha Świata dopiero wtedy, gdy jego obyczajem stanowym staje się służba wolności, rozumowi i dobru wspólnemu. Służący i lokaj państwa nieustannie wzbogaca swego pana darami, które pochodzą z uszczuplania i ograniczania wolności i praw jednostek. Rzeczywisty urzędnik czyni natomiast elementami swojej obyczajności idee, które głoszą, że państwo nie jest instytucją wyrażającą sprzeczność między wolnością subiektywną i obiektywną, lecz stanowi organiczną jedność obu tych rodzajów wolności, że jednostki mają o tyle obowiązki wobec państwa, o ile przysługują im prawa wobec władzy państwowej. Lokaj państwowy nieustannie zmusza obywateli do wyrzeczenia się interesów osobistych i prywatnych na rzecz państwa lub na rzecz interesu ogólnego i wspólnego dobra. Często bywa, że interes wspólny ma charakter fikcji, która ukrywa partykularyzm. Elementem obyczajności rzeczywistego stanu urzędników państwowych jest natomiast umiejętność czynienia interesów osobistych i prywatnych niepozbywalnym elementem wszelkiego interesu ogólnego i wspólnego dobra. Rzeczywisty urzędnik dysponuje więc kunsztem przezwyciężania sprzeczności i wrogości między interesami osobistymi i prywatnymi a interesami ogólnymi. Dla służącego państwa praca jest tylko sposobem zdobywania środków utrzymania. Dla rzeczywistego urzędnika jest ona także i przede wszystkim powołaniem oraz sposobem poszerzania w świecie ludzkim wolności, rozumu i dobra. Rzeczywisty urzędnik, podobnie jak członkowie pokrewnych mu stanów wykształcenia, podporządkowuje się swoim zwierzchnikom i przełożonym o tyle, o ile takie podporządkowanie jest równocześnie podporządkowaniem się prawu, wolności, rozumowi i dobru i o ile tym ponadosobowym ideom podporzątkowują się jego zwierzchnicy. Służący państwa wykonuje wszystkie polecenia przełożonych. Spełnia wszelkie ich zachcianki i kaprysy. Zgaduje ich myśli. Poświęca woli i samowoli przełożonych prawdę o rzeczywistości, rzetelność i bezstronność. Uważa przychylność przełożonych za najlepszy środek awansu i kariery. Traci w obliczu osób wyżej postawionych godność i szacunek. Zachowuje się jak najczystszej wody służący i lokaj. Usłużność wobec zwierzchników łączy się w przypadku przekształcenia stanu urzędniczego w stan służących i lokaji państwa z upokarzaniem i poniżaniem tych, którzy znajdują się na niższych piętrach hierarchii służbowej, z pozbawianiem ich godności. W opuszczonym przez ducha i Boga państwie urzędnikowi nie przysługuje żadna prawna, moralna i obyczajowa ochrona przed samowolą, gniewem i brutalnością zwierzchników. Historycy informują, że Stalin potrafił bić po twarzy wysokich rangą oficerów i funkcjonariuszy cywilnych. Przełożeni lokaji państwa tracą zasadnicze cechy ludzi wykształconych i obyczajnych. Wywłaszczając podporządkowanych sobie urzędników z godności, szacunku i honoru stanowego przekształcają ich w bezrozumną, zastraszoną i posłuszną masę. Ale i sami stają się masą, masą rządzących.

Można traktować analizowane przez Georga Simmla różnice między podporządkowaniem się osobie a podporządkowaniem się pozaosobowej, idealnej zasadzie jako świadome lub niezamierzone rozwinięcie i nawiązanie do Heglowskiej koncepcji Staatsbediente. Jeszcze większe znaczenie dla zrozumienia socjologicznej doniosłości Hegla mają subtelne rozważania o podporządkowywaniu innych i podporządkowywaniu się (Über - und Unterordnung), które wypełniają wielki rozdział Simmlowskiej Socjologii. (Simmel, 1922: 101-185, 1975: 229-383). Natomiast stworzona przez Spencera teoria społeczeństwa wojowniczego (militant society) i industrialnego (industrial society), która wciąż góruje - ze względu na swoje walory teoretyczne i heurystyczne - nad Popperowską teorią społeczeństwa zamkniętego i otwartego, pozwala nam uznać bez wahań Heglowską apoteozę rzeczywistego państwa, a zwłaszcza krytykę służących i lokaji państwa, za wyraz pośredniego odrzucenia wojowniczego społeczeństwa. W społeczeństwie wojowniczym, do którego, zdaniem Spencera, zmierzają współcześni mu socjaliści i komuniści, jednostka jest własnością państwa. Zostaje ona całkowicie podporządkowana społeczeństwu i interesom wspólnym. Organizacja polityczna i system administracyjny oraz całe życie ludzkie opierają się na zasadzie, że każdy jest zarówno despotą, jak i niewolnikiem. Niewolnikiem w stosunkach z tymi, którzy znajdują się na górze. Despotą wobec tych, którzy są na dole. (Spencer, 1969: 127, 500-534).

Typowymi społeczeństwami wojowniczymi, które są oparte na przymusowej współpracy, były dla Spencera ludy afrykańskie, zwłaszcza Dahomej, imperium Inków, Sparta, Rosja carska i Niemcy cesarskie. (Spencer, 1969: 515-523). Podobne systemy społeczno -polityczne, a zwłaszcza wszelkie despotyzmy i autokratyzmy, uważał Hegel za przykłady nierzeczywistych państw. Tam dochodzi do wyrażnego przekształcenia stanu urzędników w stan służących państwa.

O Rosji swoich czasów - jak już o tym wspominałem - powiada filozof niemiecki, iż społeczeństwo dzieli się w tym kraju na masę ujarzmionej pracy i masę rządzącą. Heglowi nie podoba się Platoński ideał państwa, gdyż znosi on wolny wybór zajęć zarobkowych, podmiotowość jednostki i wolną własność prywatną. (Hegel, 1969: 415). Ustrój demokratyczny Aten czasów Peryklesa jest zdecydowanie bliższy rzeczywistemu państwu niż ustrój Sparty. Hegel z pogardą pisze o despotyzmie i tyranii. Zauważa, że despotyzm ma często za podstawę swojej władzy lud i jego interesy. Istnieją w despotyzmie jedynie książęta i lud, a nawet tylko despota i lud. Ale lud staje się tam destrukcyjną masą i siłą. Despota stara się oszczędzać lud. Jego gniew kieruje umiejętnie przeciwko swemu otoczeniu.

Urzędnicy a lud

 

Urzędnicy rzeczywistego państwa nie są wg. Hegla sługami ludu. I nie powinni nimi być. Lud znajduje się często we władzy partykularnych interesów. Nie troszczy się o sprawy ogólne. Nie ma obiektywnej wiedzy o całości życia społecznego. Potrafi zachowywać się w sposób, który potwierdza słuszność sądu, że lud to ta część państwa, która nie wie czego chce. Hegel odrzuca pogląd, że deputowani ludu i sam lud mają zawsze najlepszą wiedzę o tym, co służy ich dobru. Szydzi z gminnej opinii, że władza kieruje się zawsze złą wolą. Mówi, iż ten zarzut można odwrócić twierdząc, iż stany społeczeństwa obywatelskiego są bardziej uwarunkowane przez taki interes partykularny, który wyrządza szkodę interesowi ogólnemu. A jednak rzeczywisty urzędnik, w przeciwieństwie do służącego państwa, nie może ludu lekceważyć i wynosić się ponad lud.

W pismach Heglowskich funkcjonuje wąskie i szerokie pojęcie ludu (Volk). Szeroko rozumiany "lud" odpowiada "narodowi". Obejmuje wszystkich członków danego społeczeństwa. Lud w węższym znaczeniu tworzą przede wszystkim ludzie pospolitej pracy zarobkowej, prości i niewykształceni. Ci, którzy nie mają wielkich majątków i nie utrzymują się z trudnienia sprawami publicznymi i państwowymi. Tak pojęty lud stanowił zdecydowaną większość wszystkich narodów epoki Heglowskiej.

Lud, zdaniem Hegla, nie ma wiedzy i umiejętności, niezbędnych do bezpośredniego sprawowania władzy państwowej. Nie znaczy to, że nie dysponuje żadną wiedzą, która jest potrzebna w rzeczywistym państwie do rządzenia. Urzędnicy górują nad ludem większą wiedzą o potrzebach państwa, większym kunsztem i rutyną. Lud ma jednak zwykle lepszą niż urzędnicy znajomość szczegółów. Bez jego wiedzy i udziału nie jest możliwa skuteczna kontrola pracy urzędników, którzy mają skłonność do przekształcania się w "nową arystokrację". Arystokracja ta czyni z monopolu swojego wykształcenia i kunsztu pracowego środek samowoli i panowania. Urzędnicy pragną stać się stanem zamkniętym przed obywatelami i zwierzchnikami. Wytwarzają oni taki interes wspólnotowy, który jest sprzeczny z interesami rządzonych i przełożonych. Stan jurystów, pisze Hegel, uważa prawo za swój monopol. Sądzi, że mają zamilknąć wszyscy ci, którzy nie są znawcami prawa i ekspertami. Zapomina on jednak, podobnie jak pozostali członkowie nowej arystokracji, że nie trzeba być szewcem, aby wiedzieć, czy but pasuje do nogi i czy jej nie kaleczy. Hierarchia urzędnicza jest - zdaniem Hegla - potrzebna m. in. po to, aby powstrzymywać tendencję do przekształcenia obywateli w sługi nowej arystokracji. Hierarchia ma utrudniać powstawanie stanu nowych panów, nowego stanu, który panuje nad społeczeństwem obywatelskim i nad ludem. Sama hierarchia nie zapewni jednak dostatecznej ochrony przed nadużywaniem władzy przez urzędy i urzędników. W rzeczywistym państwie służą temu celowi prawa gmin i korporacji. A także zdolność ludu do wydawania sądu o tym, czy uszyty przez stan urzędniczy but nie kaleczy nogi. Wreszcie współudział ludu w zarządzaniu sprawami publicznymi oraz rozwój jego umiejętności myślenia o sprawach publicznych. Stany społeczeństwa obywatelskiego nie są dla Hegla ucieleśnieniem czystego egoizmu. Prawa i obowiązki, zwłaszcza przyjęte świadomie i dobrowolnie, sprawiają, że stany reprezentują łączność egoizmu z dobrem ogólnym i państwem.

 

Urzędnicy a opinia publiczna

Rzeczywisty urzędnik wykazuje niezależność od opinii publicznej. Niezależność od opinii publicznej i myśli gminnej stanowi nawet pierwszy warunek dokonania czegoś wielkiego i rozumnego zarówno w sferze rzeczywistości, jak i w nauce oraz sztuce. Ale jest to tylko warunek formalny. W rzeczywistym państwie istnieje opinia publiczna. Stan urzędniczy nie tylko liczy się z opinią publiczną, ale do jego kunsztu profesjonalnego należy umiejętność uczenia się od opinii publicznej.

Opinię publiczną określa Hegel jako zbiorowość, w której przejawia się wolność subiektywna. Ta wolność polega na prawie jednostki jako takiej do posiadania i wyrażania własnego sądu w sprawach ogólnych i do radzenia nad sprawami publicznymi. Nie ma więc rzeczywistego państwa tam, gdzie nie ma opinni publicznej. Nie jest rzeczywistym, lecz tylko egzystującym państwem, takie państwo, w którym człowiek wypowiadający niewłaściwe poglądy o systemie społecznym i rządzie, o poczynaniach władcy lub wodza jest karany za to śmiercią, torturami, więzieniem, obozem koncentracyjnym, utratą majątku i miejsca pracy. Nie można więc -wbrew temu, co głosi Popper - przypisać Heglowskiego miana "państwo rzeczywiste" ani faszyzmowi, ani hitleryzmowi, ani stalinizmowi, ani nawet formalnemu socjalizmowi epoki poststalinowskiej. Opinia publiczna to nie tylko prawo do swobodnego i publicznego wyrażania własnego poglądu o sprawach ogólnych. Obejmuje ona jeszcze ważniejsze prawo wolności: radzenie nad sprawami publicznymi. Opinię publiczną tworzą, zdaniem Hegla, nie tylko poglądy i rady ludzi wykształconych, zamożnych, posiadających właściwe przekonania i wartości. Jej niezbywalną częścią są opinie i działania doradcze każdej jednostki, jednostki jako takiej. Głos opinii publicznej jest więc dla Hegla przede wszystkim głosem ludu.

Opinia publiczna wypowiada się o sprawach wspólnych i ogólnych językiem zdrowego rozsądku i przesądów. Mowę opinii publicznej przesyca ignorancja, nieskończony błęd i prostactwo. Ale biada urzędnikowi, politykowi, mężowi stanu i ekspertowi, jeśli nie potrafi on dostrzec prawdy i mądrości, które są ukryte za przesądem i fałszem. Zdroworozsądkowe racje, przesądy i ignorancja opinii publicznej są wyrazem wiecznych i substancjalnych zasad sprawiedliwości. Zawierają one prawdziwą treść i rezultat całego ustroju państwa i ustawodastwa, cały stan rzeczy ogólnych. Reprezentują prawdziwe potrzeby i słuszne tendencje rzeczywistości. Stan urzędników przekształci się w stan służących i lokaji państwo wtedy, gdy sprowadzi sądy opinii publicznej jedynie do fałszu, przesądów i ignorancji. Urzędnikom i stanom wykształcenia nie wolno zapominać, że w stosunku do opinii publicznej słuszne są nie tylko słowa Ariosta i Goethego, lecz także aforyzm, który powiada Vox populi vox Dei, głos ludu głosem Boga.

Ariosto pisał,

che il Volgare ignorante ogn' un riprenda

E parli pi? di quel che meno intenda.

Goethe zaś zauważał:

Zuschlagen kann die Masse,

Da ist sie respektabel,

Urteilen gelingt ihr miserabel.

W wolnym przekładzie strofy Ariosta i Goethego oznaczają, że prostak i ignorant każdego krytykuje i mówi najwięcej o tym, co najmniej rozumie, że masa budzi szacunek, gdy uderza, okazuje zaś swoją mizerię wtedy, gdy wydaje sądy.

W opinii publicznej - powiada Hegel - prawda i nieskończony błąd są ze sobą bezpośrednio złączone. Dlatego zasługuje ona zarówno na szacunek, jak i na pogardę. Przedmiotem pogardy rzeczywistego urzędnika mogą być jedynie konkretna świadomość i konkretne wypowiedzi obywateli, którzy tworzą opinię publiczną. Musi on jednak otaczać szacunkiem podłoże opinii obywatelskiej, to, co jedynie przebłyskuje w jej myśleniu i wypowiedziach. (Hegel, 1969: 308-310, 1981: 359-362).

 

Czy można oszukać lud?

 

Lokaje państwa często sądzą, że do obowiązków służbowych dobrego urzędnika należy umiejętność wprowadzania ludu w błąd. Odpowiadają oni pozytywnie, zwięzłym "tak", na pytanie konkursu ogłoszonego przez Akademię Berlińską w 1778 r. Zostało ono podpowiedziane przez Fryderyka Wielkiego i brzmiało: S'il peut ętre utile de tromper un peuple? Czy może być użyteczne oszukiwanie ludu?

Hegel uważa to pytanie za ogólnikowe i niezbyt sensowne. Istnieje taka dziedzina rzeczywistości, w której lud nie pozwoli nikomu oszukać się oraz taka dziedzina, w której urzędowe oszustwo jest zupełnie zbędne, gdyż lud w sposób doskonały oszukuje samego siebie. Lud nie pozwoli żadnemu urzędnikowi, uczonemu, politykowi czy ekspertowi oszukać się w sprawach, które dotyczą jego substancjalnego, czyli majątkowego, podłoża oraz istoty i określonego charakteru swojego ducha. Lud oszukuje natomiast sam siebie, i to lepiej niż wszelkie rządy i urzędnicy byliby w stanie to uczynić, w dziedzinie sposobu tworzenia wiedzy o samym sobie, o swoich czynach, zdarzeniach, słabościach. Ważną przesłanką samooszukiwania się ludu jest lękliwość refleksji. Lęk przed strasznym losem skłania lud do najgłupszego samooszukiwania się. (Hegel, 1969: 310, 1981: 549).

Nikt nie wmówi ludowi, który cierpi głód i niedostatek, że żyje w kraju mlekiem i miodem płynącym. Profesjonalni producenci

i dystrybutorzy idei głosili w epoce stalinizmu i poststalinizmu, że ZSRR jest najbardziej wolnym i bezklasowym krajem świata, że robotnicy stali się tam klasą panującą, że dobra wyprodukowane w kraju socjalistycznym mają wyższą jakość niż towary kapitalistyczne. Lud radziecki wiedział jednak swoje. Kołchożnicy nazywali siebie rabami, niewolnikami. Powszechnie uważano, że krajem rządzi nie klasa robotnicza, lecz naczalstwo, naczelnicy. Lud radziecki wiedział, że wolność istnieje tylko na papierze, że bogactwa i zamożności należy poszukiwać wśród ludzi władzy, dyrektorów, elit nauki i kultury, spekulantów, nie zaś wśród robotników, chłopów i zwykłych pracowników.

 

Idea stanu urzędniczego a typ idealny biurokracji

 

Heglowska analiza stanu urzędniczego krytykowana była za silną tonację apologetyczną. Podobny los spotkał zarysowaną przez M. Webera teorię biurokracji. Najważniejsze zastrzeżenia budziły obecne zarówno u Hegla, jak i u Webera tezy o racjonalizmie funkcjonowania i działania nowoczesnej organizacji urzędniczej. Stawiano wielki znak zapytania przy twierdzeniu, że urzędnicy państwowi są sługami dobra wspólnego i wolności. Młody Marks wskazywał w Przyczynku do krytyki heglowskiej filozofii prawa, że biurokracji, jej działaniu i myśleniu, przysługują takie właśnie cechy, które są radykalnym zaprzeczeniem cnót, które Hegel przypisuje stanowi urzędników państwowych. Marks uważał biurokratyczny system rządów za przeciwieństwo demokracji. Rządy te opierają się on na przekształceniu interesu ogólnego w coś, co istnieje w sobie i dla siebie i występuje wobec interesów członków społeczeństwa obywatelskiego jako siła im obca i wroga. Istotną cechą biurokracji jest dla Marksa taka monopolistyczna władza, która prowadzi nieustanną wojnę, ukrytą lub jawną, z własnym ludem lub przygotowuje się do takiej wojny. Rządy biurokratyczne stanowią przeciwieństwo rządów opartych na rozumie i nauce. Forma dominuje w nich nad treścią, środki do celów służących dobru obywatelskiemu przekształcają się w cele same w sobie. Służba państwu przeobraża się w działalność antypaństwową. Podstawą myślenia i działania biurokracji są fikcje, urojenia, wprowadzanie w błąd dolnych ogniw hierarchii urzędniczej przez ogniwa górne oraz okłamywanie góry przez doły. Za dalsze charakterystyczne cechy biurokracji uważa Marks nadużywanie tajemnicy państwowej, kult autorytetów, bezmyślną rutynę, płaski materializm, który przejawia się w pogoni za karierą, dochodami i zaszczytami. Ale biurokracja wyznaje też płaski spirytualizm. Polega on m. in. na przypisaniu sobie cech Boga: zdolności do tworzenia świata z niczego, powoływanie rzeczywistości do istnienia za pomocą samego słowa (uchwały, przepisu, decyzji) lub woli. Po przypisaniu tego rodzaju cech myśleniu i działaniu urzędników i polityków Marks dochodzi do wniosku, że biurokracja jest nie tylko niezależnym od społeczeństwa stanem, lecz że jest to stan wrogi społeczeństwu obywatelskiemu. (Marks, 1960a: 298-307).

U krytyków koncepcji Maxa Webera nie spotykamy na ogół tak radykalnych i ostrych sformułowań, które występują w Marksowskiej charakterystyce władzy biurokratycznej, Ale sposób merytorycznej krytyki jest jednak u nich zbliżony do młodomarksowskiego. Wybitny socjolog amerykański Robert K. Merton podważa Weberowską tezę o racjonalizmie i sprawności działania machiny biurokratycznej poprzez typologię właściwych tej machinie dysfunkcji, przejawów irracjonalizmu i nieefektywności. (Merton, 1982: 255-267). Zbliżony sens mają uwagi krytyczne wobec Weberowskiej teorii biurokracji, które są zawarte w monumentalnej książce socjologa angielskiego Anthony Giddensa pt. Sociology. (Giddens, 1993: 287-296).

Wszystkie wskazane trafnie przez Marksa tendencje irracjonalne, które występują w funkcjonowaniu empirycznych państw nie podważają walorów poznawczych Heglowskiej teorii stanu urzędniczego. Teoria ta dotyczy idei stanu urzędniczego i idei państwa, rzeczywistego stanu urzędniczego i państwa, nie zaś istniejących, empirycznych organizacji urzędniczo - państwowych. Tezy Hegla mają charakter typów idealnych. Nie wykluczają one, lecz wyraźnie zakładają występowanie w empirycznie danych państwach i organizacjach urzędniczych sprzeczności między racjonalizmem a irracjonalizmem, między służbą dobru wspólnemu a służbą partykulanym i egoistycznym interesom, między służbą duchowi obiektywnemu i Bogu a myśleniem i działaniem "gminnym, dzikim i bezbożnym". Idea rzeczywistego stanu urzędniczego pozwala rozpoznawać i mierzyć siłę występowania tendencji irracjonalnych w funkcjonowaniu empirycznie danych systemów polityczno - prawnych. Heglowska idea stanu urzędniczego nie może też być pojmowana jako czysty ideał, zbiór czystych powinności moralnych i prawnych, którym mają zadość czynić urzędnicy i członkowie innych stanów społecznych. Heglowska idea wyraża zawsze realne tendencje empirycznej rzeczywistości. Można to sprawdzić porównując funkcjonowanie organizacji urzędniczych i państwa w różnych krajach współczesnego świata lub badając różne zachowanie się urzędników wobec osób z różnych klas i stanów społecznych, wobec zwierzchników. Nawet najbardziej nierzeczywisty, zdemoralizowany urzędnik ma takie dni lub godziny w życiu, w których zachowuje się i myśli zgodnie z Heglowską ideą państwa i stanu urzędników państwowych.

Zbiorem typów idealnych jest też Weberowski zarys teorii biurokracji. Ten, kto krytykuje ten zarys wskazując na obecność w rzeczywistości empirycznej tendencji sprzecznej z założeniami typu idealnego nie obala i nie przezwycięża Webera. Wraz z Weberem i zgodnie z jego dyrektywami metodologicznymi czyni taki krytyk tylko pierwszy krok, chociaż bardzo ważny krok, na drodze, która prowadzi do naukowej i empirycznej teorii organizmów urzędniczych i biurokratycznych.

Literatura:

 

Alföldy, Géza, 1991, Historia społeczna starożytnego Rzymu, tł. A. Gierlińska, Poznań: SAWW.

Arystoteles, 1964 Polityka, tł.L. Piotrowicz, Warszawa: PWN.

Berger, Peter L., 1995, Zaproszenie do socjologii, tł. J. Stawiński, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Comte, Auguste, 1908, Cours de Philosophie Positive. La partie dogmatique de la philosophie sociale, Paris: Schleicher Frčres, Éditeur.

Economist 1996, Stakeholder Capitalism, February 10th.

------------- 1997, Palindrome repents, January 25th.

Giddens, Anthony, 1994, Sociology, Second Edition, Fully Revised & Updated, Cambridge: Polity Press.

GUS, 1993, Rocznik Statystyczny 1993, Warszawa: Główny Urząd Statystyczny.

------- 1994, Mały Rocznik Statystyczny 1994, Warszawa: Główny Urząd Statystyczny.

Gombrowicz, Witold, 1985, Dziennik 1953-1956. [w:] "Dzieła" t. VII, Kraków: Wydawnictwo Literackie.

Hegel, Georg, W. F., 1958, Wykłady z filozofii dziejów, t. II, tł. J. Grabowski, A. Landman, Warszawa: PWN.

-------------------------- 1966, Enzyklopädie der philosophischen Wissenschaften im Grundrisse (1830), Berlin: Akademie Verlag.

---------------------------- 1969, Zasady filozofii prawa, tł. A. Landman, Warszawa: PWN.

-------------------------- 1981, Grundlinien der Philosophie des Rechts oder Naturrecht und Staatswissenschaft im Grundrisse, Berlin: Akademie Verlag.

--------------------------- 1994, Wykłady z historii filozofii, t. 1, tł. Ś. F. Nowicki, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

--------------------------- 1996, Wykłady z historii filozofii, t. II, tł. Ś. F. Nowicki, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Kozyr-Kowalski, Stanisław, 1969, Marksowska teoria klas i warstw społecznych w świetle "Kapitału", "Studia Socjologiczne", nr. 2.

--------------------------------- 1970, Marx's Theory of Classes and Social Strata and "Capital", "The Polish Sociological Bulletin", No. 1.

---------------------------------- 1979, Klasy i stany. Max Weber a współczesne teorie stratyfikacji społecznej, Warszawa: PWN.

---------------------------------- 1979a, Gospodarka a państwo i świadomość społeczna, "Studia Socjologiczne", nr. 3, s. 7-31.

---------------------------------- 1987, Weber and Hegel, "Dialectics and Humanism", No. 2.

--------------------------------- 1987a, Paradygmat ideologicznego pojmowania społeczeństwa, "Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny", z. 1.

--------------------------------- 1988, Struktura gospodarcza i formacja społeczeństwa, Warszawa: KiW.

---------------------------------- 1990, Klasy i stosunki klasowe we współczesnej Polsce. W świetle badań empirycznych, "Nowe Drogi", nr. 1, s. 134 - 154.

---------------------------------- 1994, Lud i nowe elity w wyborach do parlamentu, [w:] K. Zamiara (red.), Społeczna transformacja w refleksji humanistycznej, Poznań: Wydawnictwo Fundacji Humaniora.

----------------------------------- 1995, Weberowska socjologia religii a teoria społeczeństwa jako całości, [w:] M. Weber, Szkice z socjologii religii, Warszawa:KiW.

---------------------------------- 1995a, Klasy, stany, quasi-klasy i podklasy społeczeństwa polskiego [w:] A. Sułek, J. Styk, I. Machaj (red.), Ludzie i instytucje. Pamiętnik IX Ogólnopolskiego Zjazdu Socjologicznego. Lublin, 27-30 VI 1994, Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej.

---------------------------------- 1996 Świadomość społeczna, hasło w Encyklopedia Socjologii, (w druku).

Lange, Oskar, 1959, Ekonomia polityczna. Zagadnienia Ogólne, t. 1, Warszawa: PWN.

Marks, Karol, 1960, Rękopisy ekonomiczno - filozoficzne z 1844 r.. [w:] K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 1, Warszawa: KiW.

----------------- 1960a, Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa, [w:] K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 1, Warszawa: KiW.

Marshall, Alfred, 1961, Principles of Economics, London: Macmillan.

Merleau-Ponty, Maurice 1976, Proza świata. Eseje o mowie, Warszawa: Czytelnik.

Merton, Robert, K., 1982, Teoria socjologiczna i struktura społeczna, tł. E. Morawska, J. Wertenstein-Żuławski, Warszawa: PWN.

Pelczynski, Zbigniew, A., 1964, An Introductory Essay, w: Hegel's Political Writings, translated by T. M. Knox, Oxford: Oxford University Press.

------------------------------- 1984, Introduction: The Significance of Hegel's Separation of the State and Civil Society, w: Z. A. Pelczynski (ed.), The State and Civil Society. Studies in Hegel's Political Philosophy, Cambridge... Sydney: Cambridge University Press.

Popper, Karl, Raimond, 1967, The Open Society and its Enemies. The High Tide of Prophecy: Hegel, Marx and the Aftermath, vol. 2, London: Routledge and Kegan Paul.

Radziński, Edward, 1996, Stalin, tł. I. Lewandowska, M. Jagiełło, Warszawa: Wydawnictwo Magnum.

Schumpeter, Joseph, A., 1955, History of Economic Analysis, New York: Oxford University Press.

Simmel, Georg, 1922, Soziologie. Untersuchungen über die Formen der Vergeselschaftung, München und Leipzig: Verlag von Duncker & Humblot.

---------------------- 1975, Socjologia, tł. M. Łukasiewicz, Warszawa: PWN.

Smith, Adam, 1954, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, t. II, Warszawa: PWN.

---------------- 1986, The Wealth of Nations, Books I - III, Edited by A. Skinner, London, New York: Penguin Books.

Sorel, Georges, 1921, Réflexions sur la violence, Paris: Marcel Rivičre.

Spencer, Herbert, 1896, The Study of Sociology, New York: D. Appleton and Company.

-------------------- 1969, Principles of Sociology, Edited by Stanislav Andreski, London: Macmillan.

Thom, René, 1991, Parabole i katastrofy. Rozmowy o matematyce, nauce i filozofii, Warszawa: PIW.

Tocqueville de, Alexis, 1970, Dawny ustrój i rewolucja, tł. A. Wolska, Warszawa: Czytelnik.

Weber, Max, 1956, Wirtschaft und Gesellschaft. Grundriss der Verstehenden Soziologie, Tübingen: J. C. B. Mohr (Paul Siebeck).

---------------- 1958, Gesammelte Politische Schriften, Tübingen: J. C. B. Mohr (Paul Siebeck).

----------------- 1984, Die Lage der Landarbeiter im ostelbischen Deutschland. 1892, [w:] Max Weber Gesamtausgabe, Abteilung I, Band 3, Tübingen: J. C. B. Mohr (Paul Siebeck).

----------------- 1989, Polityka jako zawód i powołanie, tł. P. Egel, M. Wander, Warszawa: Niezależna Oficyna Wydawnicza.

Znaniecki, Florian, 1990, Współczesne narody, tł. Z. Dulczewski, Warszawa: PWN.

 

Praca ukazała się w Roman Kozłowski (red.), Hegel a współczesność, Poznań, 1997, Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, s. 100-131.

 

State Officialdom as a Modern Social Estate

 

Author transforms Hegelian analysis of a state official's estate (Stand) into an outline of theory concerning modern bureaucratic and state organisations. Hegel's categories have been elaborated by their confrontation with modern sociology and empirical reality. Thus Hegelianism has become Neo-Hegelianism. Officialdom is regarded in the treatise as a part of modern estate structure which is qualitatively different from estates in the archaic sense and from classes of modern societies. The main features of social position and estate ethos of officialdom have been analysed. Author emphasises an important role played by that social estate in protecting civil society from the non-democratic and openly class partial state. State officials contribute to overcoming real hired labour in all fields of economic and social life. In the paper Hegel's concepts of "non-real state officials": fahrende Ritter (knights - errant) and Staatsbedienten (lackeys of state, state's valets) have been transformed into theoretical categories. The paper demonstrates that K. R. Popper's opinion that Hegel was a theoretician of totalitarianism and an enemy of open society is entirely wrong.. The article points out that young Marx? valuable and profound remarks on bureaucracy can not be regarded as a good critique of Hegel's approach to rationalism of bureaucratic organisation. Marx overlooked that Hegelian categories and theses were a set of ideal types.